Resocjalizacja, wersja radykalna

Resocjalizacja, wersja radykalna

Studia i co dalej?

Czy jednak studenci więźniowie zdołają wrócić w nowej już roli do znanych im środowisk? Instytucjom państwowym przyjmowanie ich uniemożliwia zakaz zatrudniania osób niegdyś skazanych. Ale, jak podkreśla prof. Niewiadomska, mogą oni liczyć na pracę w fundacjach i stowarzyszeniach. Tam zastrzeżeń prawnych nie ma. – Potencjał tych organizacji jest ogromny i już sygnalizują nam chęć współpracy, np. w ośrodkach dla byłych skazanych – tłumaczy. Na dodatek w okresie od 2014 do 2020 r. można, według niej, liczyć na uzyskanie środków unijnych wspierających inkluzję, czyli proces idący kilka kroków dalej niż reintegracja. – Aktualny projekt nie otrzymuje żadnego zewnętrznego wsparcia finansowego – podkreśla Iwona Niewiadomska.

Andrzej odbywa czteroletnią karę za włamania i kradzież, w 2016 r. może wyjść na wolność. 30-latek chwali sobie studia. – Dały mi możliwość zmiany myślenia na bardziej perspektywiczne, na planowanie przyszłościowe.

Codziennie chodzę na wykłady, jestem z koleżankami i kolegami, jeżdżę autobusem. To jest takie normalne, coś, do czego się tęskni. Po studiach świata nie zbawię, ale być może uda mi się sprawić, aby jeden czy drugi młody człowiek nie zszedł na złą drogę tak jak ja – mówi spokojnym głosem.

Późne popołudnie. Andrzej zabiera plecak i wsiada do autobusu. Areszt śledczy, do którego on, Piotr i ich koledzy codziennie wracają po zajęciach, znajduje się w południowej części Lublina. Na beżowym murze więzienia ktoś namalował latające pingwiny. Nad obrazem napis: „Wolność to stan umysłu”.

Więzienie, miejsce pobytu

Za murem również są sale do nauki. We wtorek w jednej z nich od godz. 8 siedzi kilkunastu mężczyzn. Pod kierunkiem ks. prof. Jerzego Koperka uczą się o prawnych aspektach pracy socjalnej. Podczas czterogodzinnych ćwiczeń są aktywni, odpowiadają na pytania, krytycznie dopytują, wrzucają chwytliwe, niebolesne żarty. Jednak w czasie przerwy skarżą się, że nie mogą wyjść na zajęcia na uczelnię. Jak mówią, obiecano im to na początku studiów. Bo i oni liczyli na trochę realnej wolności, nie tylko w umyśle. – Informacje były jasne i czytelne: po pierwszym roku możecie wyjść na zajęcia na KUL – zaznacza Michał. Perspektywa wyjścia nie była dla 33-latka jedyną motywacją do podjęcia studiów. Ale jedną z kilku. Mimo to jest zadowolony. – To duża szansa dla mnie, a moja rodzina jest w pozytywnym szoku, po prostu dumna. To może zabrzmieć dla innych śmiesznie, ale poznaję takie rzeczy jak asertywność i empatia, co było dla mnie wcześniej czarną magią. Umysł się otwiera, jest po prostu pięknie.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 12/2015

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy