2017

Powrót na stronę główną
Kronika Dobrej Zmiany

O Barbarze, co do Izraela chciała

No to trach! Jedna z najbardziej kuriozalnych kandydatur na stanowisko ambasadora RP została publicznie wyśmiana. Chodzi o Barbarę Stanisławczyk-Żyłę, którą MSZ zgłosiło na… ambasadora w Izraelu. Sejmowa komisja wysłuchała jej prezentacji i odpowiedzi na pytania, potem posłowie opozycji głośno powiedzieli, co o kwalifikacjach kandydatki sądzą (posłowie PiS siedzieli w milczeniu, co w gruncie rzeczy dobrze o nich świadczy), a na końcu w głosowaniu zaopiniowano jej kandydaturę negatywnie. To bardzo rzadki przypadek, w tej kadencji zdarzył się po raz pierwszy. Żeby była jasność

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Wolę być optymistą

Nie jesteśmy w stanie uratować całego świata, ale możemy uratować wielu ludzi Artur Żmijewski Zacznijmy od tytułu pańskiego nowego filmu, „Atak paniki”. Czy pan miewa ataki paniki? – Głupio trochę, ale nie zdarzyło mi się. Być może uczucie na granicy ataku paniki się pojawiło, ale nigdy nie zabrnęło tak daleko, bym mu uległ. Rozumiem panikę jako coś, co paraliżuje i nie pozwala nam funkcjonować, a coś takiego nie miało w moim przypadku miejsca nigdy. Zdarzało się, że było blisko, ale zawsze udawało

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Dama w cyrku

Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska ma opinię rzetelnej ekspertki specjalizującej się w problematyce wiejskiej. Popierającej PiS, ale spokojnej i niezacietrzewionej. Co dziś jest bardzo rzadkie. Tym trudniej pojąć, dlaczego taka osoba bierze udział w obrzydliwie stronniczej audycji Michała Rachonia w TVP Info. Zachowanie Rachonia można nazwać cyrkiem medialnym. I to jest najdelikatniejsze sformułowanie, jakiego wypada użyć. Pani doktor jako reprezentantka Kancelarii Prezydenta broni tam interesów swojego pryncypała. Taki los. Mówią, że polityk towarzystwa

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Grzecznie już było…

Będzie kuriozalniej i bardziej swojsko, bardziej dziko – łagodność schowa się gdzieś w kącie za szafą, pod podłogą. Będzie przewidywalnie nieprzewidywalnie, będzie hulało, będzie smuta, rozjaśniana co jakiś czas śmiechem budzącym fałszywą nadzieję przełamania i zmiany. Będą duperele, roszadki, aferki, żarciki. Będzie inaczej, niż było, bo już może tak być i nie ma niczego, co może to zatrzymać. Ci, którzy dwa lata temu budowali wizję czteroletniego przetrwania, którzy widzieli zaćmienie czasowe, aby do wyborów, będą musieli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Sylwester w ogniu

Płonące kukły i latające dokumenty, czyli Nowy Rok w Ameryce Południowej Korespondencja z Ekwadoru Godziny biegnące jak minuty, a wokół gwar, śmiech, dudniąca z głośników muzyka, zapach kiełbasek z grilla i roztańczeni Ekwadorczycy, którzy uczą mnie, jak bardzo można kochać życie. Wokół domów trwają ostatnie przygotowania do wejścia w nowy rok. Kilka dni przed sylwestrem ludzie szykują specjalne kukły, Años Viejos, czyli Stare Lata. Powinny one wyglądem jak najwierniej przypominać prawdziwe

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Zapowiedzi repertuaru wiosennego

Prezes jest za segregacją. „Jeżeli jest ryzyko, że w dyskotece mogą się pobić dwie grupy, to wpuszczam jednych albo drugich, albo żadnych”. Tak powinno też być na stadionach: wchodzą tylko kibice jednego klubu. Tę prostą receptę na burdy wypisał Zbigniew Boniek trzeciego dnia po meczu derbowym Cracovia-Wisła, w którym, jak wiadomo, kibice Cracovii ostrzelali racami z rakietnic kibiców Wisły, żeby sobie osłodzić klęskę „pasów” na boisku. Że też 13 grudnia zawsze musi się w Polsce wydarzyć coś

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Zatrute kalorie

Macki PiS sięgają już wszędzie, dobierają się nawet do poezji. Miałem w przyszłym roku opublikować tomik wierszy w wydawnictwie A5, które specjalizuje się w poezji i ma świetną renomę. Prowadzą je Krystyna i Ryszard Kryniccy, on sam jest poetą. Dostawali do tej pory zawsze dotacje z Ministerstwa Kultury, bo poezja jest niedochodowa. Skończyło się. A5 publikuje poezję za mało patriotyczną. Nie będzie dotacji. Właściciele wydawnictwa myślą nawet o zamknięciu firmy. Wcześniej nie dostałem dotacji z ministerstwa na książkę o domu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Psychologia

Rozpieszczajmy się

Świat zmieniają ludzie, którzy mają niewiele do stracenia i mogą sobie pozwolić na podjęcie ryzyka Prof. Rafał Ohme –– psycholog i badacz mózgu, autor książki „Emo Sapiens. Harmonia emocji i rozumu” Dlaczego napisał pan książkę „Emo Sapiens”? – Aby czytający zachwycili się wspaniałościami, które są w naszej głowie. Gdyby porównać tę książkę do gatunków filmowych, można by stwierdzić, że „Emo Sapiens” nie jest ambitnym dramatem, bo poważnych książek psychologicznych o emocjach jest ogromnie dużo. Wystarczy pójść do księgarni,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Tako rzecze ks. Zieliński

Ilekroć pojawia się w pisowskich mediach, tylekroć szczypiemy się w policzek ze zdumienia. Bo trudno uwierzyć, że przemawia do nas ksiądz. Prawdziwy prałat Henryk Zieliński, redaktor naczelny tygodnika „Idziemy”. Niestety, to, co głosi, tak się ma do wiary i słów kolejnych papieży, a zwłaszcza Franciszka, jak polscy faszyści do demokracji. Ma ten ksiądz szczególny dar głoszenia kuriozalnych myśli, np.: „Wyjazd kobiet na wakacje do krajów arabskich jest proszeniem się o nieszczęście” czy „Barcelona sprowokowała terrorystów rozwiązłością”. Ks. Zieliński czeka

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Mieć szczęście na trasie

Co kierowca może zrobić, gdy kradną? Przede wszystkim nie wolno mu wychodzić z kabiny Krzysztof, 38 lat, przygotowuje się do wyjazdu. Robi zapasy, które muszą mu wystarczyć na cztery tygodnie. Kupuje makarony, kasze, warzywa w puszkach i słoikach, konserwy oraz podsuszaną wędlinę. Bierze też peklowane w domu mięso oraz ziemniaki. Tylko w pieczywo zaopatrzy się na trasie. W przygotowaniach ma wprawę, robi je co miesiąc od czterech lat, czyli odkąd zrezygnował z wyuczonego zawodu ekonomisty i został kierowcą. Jeździ na tirach. Mieszka pod Szczecinem. By dojechać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.