Sen leczy

Sen leczy

Rozregulowany zegar organizmu

Na czym polega rozregulowanie zegara biologicznego?

– Wystarczy, że dłużej śpimy w weekendy, nasz zegar się do tego dostosowuje i potem w dzień powszedni też nakazuje nam chodzić później spać. W końcu taka osoba będzie miała problemy z zasypianiem i budzeniem się. Zacznie się czuć coraz gorzej. Ale to nie wszystko, rytm biologiczny oddziałuje także na rytm odżywiania, rytm aktywności mięśni i rytm aktywności społecznej. Taki człowiek zacznie się odżywiać nieregularnie albo jeść w nocy – mamy coraz więcej pacjentów z zespołem jedzenia nocnego. Przychodzą również osoby, które nigdy nie mają poczucia rześkości w ciągu dnia, inne czują się w pełni sił dopiero późnym wieczorem. Wiele z nich ma rozregulowany organizm nie z powodu choroby, ale dlatego, że prowadziły niewłaściwy tryb życia, sprzeciwiając się w nim naturalnemu zegarowi biologicznemu.

Na co cierpią takie osoby?

– Najczęściej mają zaburzenia hormonalne, polegające na tym, że różne substancje są wydzielane o niewłaściwej porze, co sprawia, że spada aktywność tych ludzi albo są mniej odporni na stres. Może dojść do zmiany rytmu wydzielania prolaktyny, co przekłada się na nieregularne miesiączki. Rozregulowanie zegara biologicznego może też doprowadzić do problemów z krążeniem, które jest związane z układem współczulnym, czyli m.in. tzw. układem walki. Jeśli ten układ źle działa, organizm nie ma nocnego wyciszenia, a to powoduje ryzyko nadciśnienia tętniczego. W dłuższej perspektywie dochodzi do chorób serca, zawałów serca i udarów mózgu. Spada poza tym czynność układu immunologicznego, a więc rośnie podatność na infekcje, zwłaszcza wirusowe. Przewlekła bezsenność jest także czynnikiem ryzyka zachorowania na depresję.

Dlaczego?

– Sen jest bardzo związany z regulacją nastroju. 90% pacjentów cierpiących na depresję ma problemy ze snem. Rytm okołodobowy też steruje nastrojem – np. o godz. 4 nad ranem stajemy się markotni i ci, którzy o tej porze pracują, czują się źle. Tuż po przebudzeniu także nie jesteśmy w dobrej formie, zaczynamy lepiej się czuć dopiero po paru minutach. Natomiast osoby z rozregulowanym zegarem biologicznym, cierpiące na bezsenność lub z genetyczną podatnością na depresję, potrzebują nawet kilku godzin, aby się rozkręcić.

A co pan myśli o kieliszku wina na dobry sen?

– Nie polecam. Alkohol wprawdzie odstresowuje, w związku z czym panuje przekonanie, że pomaga na sen, ale w rzeczywistości poprawia tylko zasypianie, bo przecież bardzo szybko przekształca się w aktywizujący mózg aldehyd octowy, co powoduje, że jakość snu się pogarsza, jest on płytszy. Organizm też bardzo szybko uodparnia się na działanie alkoholu – gdyby zatem ktoś chciał codziennie pić lampkę wina na sen, wkrótce musiałby zwiększyć ilość wypijanego alkoholu i w ten sposób byłby zagrożony uzależnieniem się.

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 41/2015

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy