Nasz stosunek do zjawisk, w szczególności do tych, których do końca nie jesteśmy w stanie zrozumieć, w znacznej mierze zależy od nazw im przypisywanych. Jeśli takie zjawisko jest ważne dla nas, to i nasza kondycja od tego może zależeć.
Sztuczna inteligencja to niewątpliwie ważna sprawa. Nawet gdybyśmy próbowali o niej nie myśleć, media nie pozwolą, tym bardziej że być może ona już nimi rządzi. Nazywamy ją AI, z angielskiego, co daje brzmienie {ej aj}, przypominające swojskie pojękiwania – w sumie trochę odbierające potencjalną i oczekiwaną przez wielu grozę tego być może potwora. Nasze SI, trafne przez skojarzenie z chemicznym symbolem krzemu, mogłoby kojarzyć się nieco bardziej tajemniczo i niebezpiecznie.
Ale szybciej przywoływałoby nazwę rozwiniętą, której polska wersja jest też u nas przyjęta powszechnie. I tu znów pewna specyficzność naszego języka może wpływać na pojmowanie całej sprawy. Artificial intelligence, intelligence artificielle, Künstliche Intelligenz czy iskusstwiennyj intiellekt dają poczucie jakiegoś kontaktu ze sztuką








