Kto się dziś przejmuje Hipokratesem?

Kto się dziś przejmuje Hipokratesem?

Po otrzymaniu 1,5 tys. zł łapówki lekarz odpowiedział: „Ja już jadłem śniadanie”

Poziom leczenia, łapówki, lekceważenie, niskie zarobki lekarzy – temat służby zdrowia pełen jest budzących emocje wątków. Tekst „Jak przeżyć w szpitalu” („Przegląd” nr 2) był omówieniem raportu Państwowej Inspekcji Pracy, z którego wynikało, że w polskich szpitalach sporo jest zagrożeń życia pacjenta i personelu, ale najwięcej brudu. Jednak użytkownicy portalu Onet potraktowali go jako pretekst do burzliwej dyskusji o wspomnianych wątkach.
Wyśmiano kogoś, kto podpisał się Włodziu i twierdził, że łapówki dla lekarzy to tylko „czekolady i wódeczka”. Nie wzruszył również Lekarz, który nigdy nawet paczki kawy nie dostał. I jego kolega, który żalił się, że wydał 4 tys. na dokształcanie. Odpisano: „No to co? Każdy się dokształca”.
Wściekły Pacjent napisał: „Lekarz przychodzi do pacjenta przed zabiegiem i mówi: „Jestem dobry, ale drogi”. Asystujący mu lekarz zjawia się zaraz po operacji i zaznacza:

„Ja również pana operowałem”.

Ten główny, po otrzymaniu 1,5 tys. zł odpowiada: „Ja już jadłem śniadanie””.
Inne głosy: „Lekarze, z którymi miałem ostatnio do czynienia, poniżej 500 zł nie brali” (Zdziwiony). „W czasie pobytu w szpitalu zauważyłam, że inaczej traktowani są znajomi ordynatora. Dobrze, że w szkole nie ma takich zasad” (Nauczycielka). Było też dramatyczne zwierzenie Marka, który twierdzi, że lekarz wziął łapówkę za troskliwą opiekę nad jego ojcem, gdy 20 minut wcześniej podpisał akt zgonu. „W ramach ubezpieczenia w Polsce człowiek może umrzeć na katar”, podsumował dyskusję ktoś, kto dwa lata leczy się na raka i – jak przyznaje – u specjalistów zostawił równowartość przyzwoitego samochodu.
Wiele jest bólu, żalu, wściekłości. Kuba1 opowiedział internautom o wypadku swojego synka. Podejrzewano złamanie miednicy, ale lekarz chciał przesunąć zrobienie rentgena na następny dzień. Poskutkowało dopiero grożenie prokuratorem. „Jeśli umierać, to tylko w domu, przynajmniej jest milej”, w ramach czarnego humoru zapewnia Zibi.
W pewnym momencie przypomniano sobie, o czym tak naprawdę był tekst w „Przeglądzie”. Ktoś komuś tłumaczył, że nikt nie obwinia lekarzy o brud na oddziałach. Jednak

lekarze powinni „pogonić”

odpowiednie służby. A ordynator „takiego burdelu” winien stracić pracę, podobnie jak administracja szpitalna, o której internauci też nie mają dobrego zdania.
Tylko niektórzy bronili służby zdrowia. I przyznawali, że sami tam pracują. Tłumaczyli, że muszą jeździć z etatu na etat, a gdy chorują, też płacą łapówki. Ktoś stwierdził, że tekst o brudzie w szpitalach jest elementem nagonki na lekarzy.
Ostatecznym argumentem pokrzywdzonych pacjentów miało być kilkakrotne powtórzenie przysięgi Hipokratesa. „Kto się dziś przejmuje Hipokratesem? Jest tak odległy jak Antarktyda od Polski. Proponuję w miejsce słów: „niech dozna doli” wstawić: „przestaje wykonywać zawód lekarza do końca życia”” – to idea Marka. „Czy przysięgę Hipokratesa składa się przy świadkach?”, pytano.
IKA

Wydanie: 4/2002

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy