Sierakowski – jedyny sprawiedliwy w Sodomie

Sierakowski – jedyny sprawiedliwy w Sodomie

Jeśli w którymś z programów pisowskich mediów czy springerowskich gazet pojawi się Sławomir Sierakowski, to w ciemno można założyć, że dowali lewicy. Jakkolwiek by się lewica starała i zmieniała, to nie jest w stanie sprostać wysublimowanym i bardzo zmiennym oczekiwaniom Sierakowskiego, który teraz to jest dla lewicy wzorcem z Sevres. I nie spocznie, dopóki po kraju będzie chodził jakiś peerelowski skansen. Pal licho megalomanię Sierakowskiego. Z tego się czasem wyrasta. Ale S.S. ma gorszą przypadłość. Niebywałe parcie na media. Jak tylko trzeba dowalić lewicy, wystarczy zadzwonić do Sierakowskiego. Nikt tak elokwentnie i żarliwie nie obnaży marności tej formacji jak on. Jedyny sprawiedliwy w lewicowym buszu. I za to go kochają. I Urbański, i Czabański z Targalskim, i Michalski, i… Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2008, 44/2008

Kategorie: Przebłyski