Święty Oleksy

Święty Oleksy

Długie tygodnie odgrażał się Józef Oleksy, że już nigdy nie pójdzie do programu Moniki Olejnik, bo ona go potajemnie nagrywa, a potem puszczane jest to w Internecie. Chodził i wszystkim opowiadał o swojej krzywdzie i twardym postanowieniu. I nagle, hyc, słyszymy Józefa Oleksego w radiowej Zetce, w miłej pogawędce.
Ta opowiastka ma kilka morałów. Pierwszy, że nie warto przejmować się lamentami Józefa. Drugi, że łatwo puszcza urazy, po chrześcijańsku wybacza. Zwłaszcza wtedy, kiedy widzi interes. No i poza tym, że w parciu na mikrofon i szkło jest nie mniej zawzięty niż Leszek Miller.

Wydanie: 39/2003

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy