Czy w szkołach powinno się zakazać sprzedaży niezdrowej żywności, np. chipsów?

Czy w szkołach powinno się zakazać sprzedaży niezdrowej żywności, np. chipsów?

PRO

Sławomir Hinc,
radny miasta Poznania, pomysłodawca wprowadzenia zmian w szkołach
Dzieci kupujące w szkole dodatkowe wyżywienie, np. drugie śniadanie, muszą się odżywiać zdrowo. Szkoła nie jest miejscem, gdzie można organizmowi szkodzić, ani w stołówce, ani w sklepiku nie powinno więc być produktów niezdrowych. Nie wymieniając nazw tych produktów, wystarczy spojrzeć, do czego prowadzi kultura fast foodu: otyłość, zaawansowana próchnica. Dzieci powinny mieć możliwość kupienia w szkole zdrowej kanapki. Jeśli natomiast rodzice, którzy dają im kieszonkowe, są zdania, że mogą kupować inne produkty, niech się w nie zaopatrują poza szkołą.

KONTRA

Prof. Krystyna Gutkowska,
dietetyk, SGGW
Raczej należałoby edukować młodzież, by zdawała sobie sprawę z tego, co je. Zakazami niczego się nie osiągnie, bo jeśli uczniowie nie kupią sobie np. chipsów w szkole, to zaopatrzą się w nie gdzie indziej. Tzw. przegryzki czy przekąski wysmażane na oleju można przecież zastępować produktami dużo zdrowszymi, np. przegryzkami wyprodukowanymi na bazie jabłek czy innych owoców. Wiele też zależy od powodu, dla którego się coś przegryza, czy chodzi o sytuację towarzyską, np. kino, czy zastępowanie normalnego posiłku. Trzeba jednak młodzieży dać wybór i rzetelną informację.

Wydanie: 42/2008

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy