Co piąty polski student jest na poziomie 10-latka
Najważniejszy magazyn ekonomiczny na świecie, brytyjski „The Economist”, ujawnił, że 20% polskich studentów jest mniej więcej na poziomie 10-latków – mają problem z rozumieniem tego, co czytają. Nie potrafią się wysłowić, a matematyka to dla nich czarna magia. To niewygodna prawda ukrywana przez władze oświatowe od lat.
Problem widoczny od dawna
Dziennikarze „The Economist” przyjrzeli się badaniu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) z 2024 r. i sprawdzili, jak wypadli w nim studenci do 35. roku życia z różnych państw. Dane dla nas są kompromitujące – 20% polskich studentów ma problem z rozumieniem czytanego tekstu i nie radzi sobie z podstawowymi obliczeniami. Według „The Economist” takie właściwości intelektualne odpowiadają poziomowi 10-letnich dzieci.
Dydaktycy widzą to na co dzień – z każdym kolejnym rokiem spada poziom podstawowej wiedzy studentów. Nie umieją wymienić wszystkich 16 województw. Nie odróżniają części mowy od części zdania. Norwegii nie potrafią umieścić w Skandynawii. O Gierku pierwszy raz słyszą. Mając do czynienia z taką materią, wykładowcy nadrabiają szkolne zaległości, zamiast rozwijać wiedzę. Około połowy studiujących rezygnuje przy pierwszych trudnościach, najczęściej jeszcze w trakcie pierwszego roku. Co jest powodem? Wykładowcy wskazują zaniedbania sięgające szkoły podstawowej, obniżenie wymagań oraz przekonanie, że wiedzę zawsze można znaleźć w internecie.
– Nie mam wątpliwości, że poziom wiedzy ogólnej studentów jest dziś niższy niż dawniej. Obserwuję to od wielu lat, ale w ostatnim czasie zmiany stały się szczególnie widoczne. Dotyczy to zarówno umiejętności matematycznych, jak i orientacji w podstawowych zagadnieniach geograficznych czy społecznych. To zjawisko, które powinno być poważnym sygnałem ostrzegawczym dla całego systemu edukacji – mówi demograf prof. Piotr Szukalski, dydaktyk z przeszło 30-letnim stażem, profesor Uniwersytetu Łódzkiego.
Według badania PISA realizowanego przez OECD w 2024 r. 20% polskich studentów znalazło się poniżej poziomu 2 minimalnych podstawowych kompetencji. To próg, który pozwala młodemu człowiekowi samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie, kontynuować naukę i odnaleźć się na rynku pracy. Uczeń osiągający ten poziom potrafi wyszukać najważniejsze informacje w tekście, zrozumieć jego główną myśl, wykonać proste obliczenia, wyciągnąć wnioski z tabel i wykresów oraz wykorzystać podstawową wiedzę naukową do wyjaśniania zjawisk. Osoby, które nie osiągają poziomu 2, są uznawane za zagrożone analfabetyzmem funkcjonalnym.
Jeśli podobne deficyty pojawiają się już na etapie szkolnym i nie zostają skutecznie wyrównane, uczelnie coraz częściej stają przed problemem przyjmowania osób, którym brakuje kompetencji niezbędnych do samodzielnego studiowania.
Eksperci wskazują kilka możliwych przyczyn pogarszających się kompetencji studentów. Jedną z nich są skutki pandemii COVID-19 i związanej z nią nauki zdalnej. Jak zauważa Jessica Hooten Wilson z amerykańskiego Uniwersytetu Pepperdine, w pierwszych latach po pandemii część uczniów sprawiała wrażenie, jakby niemal nie uczestniczyła w edukacji na poziomie szkoły średniej. Znaczenie mogą mieć również media społecznościowe, które wypierają dłuższe formy czytania, oraz rozwój sztucznej inteligencji ułatwiającej wykonywanie zadań bez większego zaangażowania intelektualnego.
– Najbardziej niepokojące nie jest to,
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl









