Tag "tokowiska"

Powrót na stronę główną
Zwierzęta

Samiec idealny

Na tokowisku większość samców nie ma szans.

Nieliczni zdobywają wszystko

Mgła jeszcze się nie podniosła, gdy zobaczyliśmy preriokura dwuczubego (znanego też jako attwateri) i usłyszeliśmy jego melodyjne dudnienie i trajkot. Tupiąc nogami – jakby tańczył w miejscu – ptak nadął żółte worki powietrzne; można by je wziąć za policzki, gdyby nie były tak duże. Zaraz potem, niedaleko, dostrzegliśmy kolejnego, i kolejnego. To były samce, każdy tańczył na swoim maleńkim „podwórku”, czekając na decyzję samicy. Czy to jego wybierze? Samice, to trzeba przyznać, były mistrzyniami nonszalanckiego spokoju, krocząc obojętnie wśród samców, zanim wybrały jednego do szybkiej kopulacji. Dla nas wszystkie samce wyglądały podobnie, ale dla samic – nie. Wiele samic wybierało tego samego samca, często tego, którego „podwórko” znajdowało się na niewielkim, z trudem zdobytym skrawku ziemi w centrum tokowiska, czyli miejsca, gdzie samce się gromadzą, by przyciągnąć samice i kopulować z nimi. Na tym kończy się ich „związek” z samicą, bo tokujące samce nie zapewniają żadnej opieki rodzicielskiej.

Tego poranka na tokowisku pasły się krowy, ich chude nogi stanowiły tło dla tańczących samców. Powiedziano nam, że bydło jest potrzebne do utrzymania preriowych traw, ale zastanawiam się, czy nie przyczyniło się do krytycznie zagrożonego statusu attwateri. Na wolności zostało ich tylko ok. 200.

Preriokur dwuczuby to jeden z nielicznych gatunków ptaków, które tworzą tokowiska. (…) W tokach samce zaciekle konkurują o najlepsze miejsca, tak by samice, które odwiedzają areny tylko na krótko, jakby przychodząc na miłosne „zakupy”, wybrały właśnie jego. Gdy już dojdzie do kopulacji, samice odlatują budować gniazda gdzie indziej. Mniej niż 100 gatunków ptaków tworzy tokowiska – głównie siewkowate, kuraki, kolibry, bławatnikowate, rajskie ptaki i manakiny – ale toki są tak zagadkowe i barwne, że i tak przyciągają wiele uwagi.

Uważa się, że tokowiska ułatwiają samicom ocenę samców i wybór tego najlepszego. Pojawiają się najczęściej wtedy, gdy pojedyncze samice żerują na ogromnych obszarach, przez co samcom trudno je odszukać. Nie mogą też zmonopolizować ich lub ich zasobów pokarmowych. Samce zbierają się więc w tokowiska w miejscach, gdzie można się spodziewać gniazdujących lub żerujących samic.

Niektórzy badacze uważają toki za biologiczny paradoks, bo samice wybierają tak, jakby miało znaczenie, z którym samcem się łączą, choć dostają od niego wyłącznie plemniki. Gdyby wybierały samca, który daje coś materialnego (zasób, opiekę), ich wybredność byłaby łatwiejsza do zrozumienia. (…) U gatunków tokowiskowych chodzi wyłącznie o to, że samice starannie wybierają ojca swoich nielicznych, cennych jaj (samce mogą wyprodukować dość plemników, by kopulować z wieloma samicami).

Inni sądzą, że paradoksu nie ma – albo przynajmniej że toki mają swój sens. Jak wszyscy, samce różnią się genetycznie, a długie tańczenie na arenie, na której trzeba walczyć o każdy skrawek terytorium, pomaga wyłonić czempionów i odsiać słabeuszy. Samice muszą tylko przyjść na arenę i po kolei kopulować z topowym samcem, nawet jeśli oznacza to czekanie w kolejce.

Na czym więc polega paradoks tokowiska? Na powolnym tempie ewolucji. Jeśli to najlepszy samiec zawsze zdobywa prawo do kopulacji, jego geny będą przekazywane licznym potomkom. Ostatecznie zniknie zmienność cech istotnych dla wyboru partnera, więc samice nie będą miały podstaw, by uznać jednego samca za „genetycznie lepszego” od innego. (…) Skoro jednak samice widzą różnice,

Fragmenty książki Joan E. Strassmann Społeczne życie ptaków, tłum. Szymon Drobniak, Copernicus Center Press, Kraków 2026

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.