Tłusty miś vel oligarcha

Tłusty miś vel oligarcha

No proszę. Chodzący własnymi ścieżkami eksmarszałek Sejmu Ludwik Dorn powiedział, czym jest dla niego sławny układ. Zdefiniował go jako „sieciowe powiązanie tłustych misiów”. Zaskakująco, a może nie, jest to zbieżne z oceną Bartłomieja Sienkiewicza, jeszcze ministra.
Warto o tym pomyśleć. Bo gdy dwóch tak różnych, ale sprawnie myślących gości mówi to samo, to coś musi być na rzeczy.
Kim więc, do licha, są te tłuste misie? To akurat wiadomo. Pod tym żargonowym określeniem ukrywają się ci, których na Wschodzie nazywają oligarchami. Z różnymi, niedrukowalnymi przymiotnikami. Taki Zbigniew Jakubas, wymieniany w nagranej u Sowy rozmowie, boleje nad tym, że „JAK ktoś wyrośnie, to go trzeba skrócić”. Dla niego problem jest w skracaniu. A dla jego rodaków? Niekoniecznie w tym, raczej w słówku JAK. Naród pyta, JAK wyrosły tłuste misie. Wredne społeczeństwo wręcz uważa, że działo się to tak jak na Wschodzie. A jak tam się odbywała prywatyzacja, to już nasze media opisały. Teraz trzeba tylko zamienić słowa. Oligarchów zastąpić tłustymi misiami. I wsio jasno.

Wydanie: 30/2014

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy