Ucieczki Brechta

Ucieczki Brechta

A „Song o Brechcie”? To pański debiut w monodramie.

– Nie bardzo wierzę w monodramy, czegoś mi w nich zawsze brakowało, nawet w wykonaniu mistrzów.

Tak mówią zawsze ci, którym monodramy wychodzą, poza tym będą też songi Brechta-Weilla, a więc będzie to monodram ze wspomaganiem. Nic w tym złego. Wojciech Siemion prawie połowę ze swoich 50 monodramów wykonywał ze wspomaganiem.

– Ho, ho, Wojciech Siemion, mówi pan o szczytach, trudno z nim się mierzyć. Ale rzeczywiście będzie wspomaganie, songi zaśpiewa Katarzyna Zawiślak-Dolny.

Odpukujemy przed premierą (premiera odbyła się 25 sierpnia – przyp. red.)?

– Trzeba odpukać. W teatrze jest mnóstwo przesądów. Wiadomo, że kiedy upadnie egzemplarz, trzeba dwa razy przydeptać, nie wpuszczać pawia do teatru, bo zdarzy się katastrofa itp. Ale jakaś magia teatralna nagle się pojawia. Na przykład z Brechtem. Jestem od niego starszy o rok, kiedy umierał, miał 58 lat, ja mam 59. Ale gdy po raz pierwszy rozmawialiśmy o tym przedstawieniu rok temu, byłem jego rówieśnikiem. Niedawno podczas prób mieliśmy zacięcie, coś nie szło, coś się zablokowało. I nagle poszło jak z płatka. To było 14 sierpnia. W dniu 60. rocznicy śmierci Bertolta Brechta. Może naciągam fakty, ale tak się zdarzyło.

Co pan czuje przed premierą?

– Strach. Przed rolą, przed sceną. Powiedzieć, że odczuwam respekt, byłoby zdecydowanie za mało. To jest fizyczny strach, z którym trzeba sobie poradzić. Jedyną metodą, jaka pozostaje, jest skok na główkę. Trzeba zrobić ten nieobliczalny krok, a dopiero potem zastanawiać się, czy to wyszło na zdrowie.

Premiera odbywa się w Teatrze Kamienica.

– Tak, choć nie wiem, czy tam będziemy potem grać. Zobaczymy. Kamienica ma trochę inną publiczność od tej, której możemy się spodziewać na premierze. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie doceniam roli takich teatrów jak Kamienica, stworzona, zbudowana, wyposażona od podstaw przez Emiliana Kamińskiego. Podobnie jak nie mam nic przeciwko Teatrowi 6. Piętro. Kiedy wychodzimy po naszym przedstawieniu w Studiu, z łatwością zauważamy publiczność 6. Piętra – na parkingu stoją najbardziej wypasione samochody, do których suną eleganckie panie i eleganccy panowie, biznesmeni na wieczornym wypadzie ze swoimi paniami. I bardzo dobrze. Tak też ma być, na całym świecie są takie teatry, chociaż ja jestem z innego teatru.

Takiego, jaki chciał budować Brecht?

– Może coś nas łączy poza wiekiem. Brecht był pasjonatem teatru, tego jestem pewien. Ja też – jak zaczynam mówić o teatrze, bardzo się zapalam i nie mogę zatrzymać. Po prostu bardzo wierzę w teatr, mimo że jego struktury i metody zarządzania wymagają reform, a urzędnicy mają zbyt daleko idący wpływ na życie teatrów i potrafią z tego wpływu korzystać. Uważam jednak, że teatr jest nam wszystkim niezbędny. Mam na myśli teatr, który nie schlebia niskim gustom i nie musi za wszelką cenę się podobać, bo od tego zależy jego egzystencja. Teatr wymaga zmian, ale także wsparcia i ochrony. Sam się dziwę, że w okolicznościach tak niesprzyjających powstają jeszcze – i to nie tak rzadko – wybitne przedstawienia. Jak to możliwe?

Już pan odpowiedział na to pytanie. Wciąż na szczęście nie brakuje pasjonatów, artystów, którzy mają dość energii, aby osiągnąć swój cel.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 35/2016

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy