Wynoszony na piedestał, krył księży pedofilów
Niegdyś uchodził za niemal świętego, a opowieści o jego przemożnych wpływach w kurii rzymskiej obrosły legendą. Choć przedstawiał się jako skromny sługa, sekretarz Karola Wojtyły, był wynoszony na piedestał. Prezydent Andrzej Duda „w uznaniu znamienitych zasług dla Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności dla życia publicznego i społecznego, za budowanie pozytywnego wizerunku Polski na świecie oraz za osiągnięcia w dziele pojednania między ludźmi” odznaczył go Orderem Orła Białego. Do tego jeszcze Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski przyznany przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, prestiżowe odznaczenia nadane m.in. przez prezydentów Włoch, Słowacji, Argentyny, Portugalii i Austrii, liczne tytuły doktora honoris causa uniwersytetów polskich i zagranicznych, honorowe obywatelstwa miast i gmin.
Wystawiono mu trzy pomniki, na których przedstawiony jest w towarzystwie Jana Pawła II. Ale wisienką na torcie pochlebstw i zaszczytów była nagroda SuperWiktora przyznawana osobistościom telewizyjnym. „Jestem pasterzem Kościoła, a nie aktorem czy przedstawicielem mediów. Jeśli to miałoby służyć porozumieniu i kontaktowi pasterza i kapłana ze społeczeństwem, któremu chce służyć, to gotów jestem przyjąć to wyróżnienie”, stwierdził laureat.
Nie poznaje samego siebie
Kard. Stanisław Dziwisz przyjął SuperWiktora, ale o zobowiązaniu zapomniał. Wezwany do Sądu Okręgowego w Krakowie na rozprawę w charakterze świadka (3 sierpnia br.) nie przypominał dawnego siebie. Być może dlatego, że sprawa jest dla niego niewygodna. Janusz Szymik, były ministrant, pozwał archidiecezję krakowską i parafię w Międzybrodziu Bialskim, żądając 20 mln zł odszkodowania za to, że jako dziecko, w latach 1984-1989, był kilkaset razy wykorzystywany seksualnie przez wpływowego duchownego ks. Jana Wodniaka, któremu przełożeni zapewniali bezkarność. Wodniak, zanim został proboszczem parafii w Międzybrodziu Bialskim, pełnił funkcję sekretarza metropolity krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego. Wiele wskazuje na to, że ksiądz pedofil kolegował się z Dziwiszem.
Od początku lat 90. Szymik informował bp. Tadeusza Rakoczego, że był ofiarą Wodniaka. Jednak hierarcha rozpostarł parasol ochronny nad pedofilem. Szymik przekazał spisaną relację ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu, a ten w 2012 r. osobiście wręczył pismo Dziwiszowi, wówczas metropolicie krakowskiemu. Oprócz krzywd byłego ministranta w dokumentach opisano zaniechania bp. Rakoczego. Jednak Dziwisz nie zainteresował się sprawą. Dopiero kilka lat później, po przejściu Rakoczego na emeryturę, z Szymikiem spotkał się bp Roman Pindel. Wodniaka usunięto z parafii i wszczęto wobec niego postępowanie kościelne. Krzywda mu się jednak nie stała. Został skazany na pięć lat odosobnienia i pozbawienie kościelnych urzędów, zakazano mu też kontaktów z młodzieżą. Symboliczną karę poniósł bp Rakoczy. Watykan zakazał mu udziału w publicznych celebracjach, spotkaniach i zebraniach plenarnych episkopatu oraz nakazał życie w pokucie i modlitwie.
Kościół nigdy nie wyjaśnił roli kard. Dziwisza,









