Wassermann jak Jonasz

Wassermann jak Jonasz

Kolejny pech spotkał rodzinę ministra Wassermanna. Oto w czasie pobytu na urlopie w rządowym ośrodku w Grodnie k. Międzyzdrojów z zajmowanego przez nich domku skradziono torebkę pani ministrowej. Torebkę wprawdzie szybko odzyskano, ale nie sposób nie zauważyć, że rodzina ministra koordynatora ściąga nieszczęśliwe wypadki. Nie dość, że budowa domu skończyła się w sądzie, a z panaministrowej wanny śmiała się cała Polska; nie dość, że zaraz trzeba było naprawiać dach, a wykonujący to nielegalnie zatrudniony robotnik spadł z niego; nie dość, że osiedle było niedogrzane i na interwencję ministra koordynatora pociągnięto żółtą rurę gazową, co znowu było przedmiotem kpin, to jeszcze teraz ta kradzież. Niby ośrodek chroniony, domek tylko dla VIP-ów, a tu bezczelny włam.
W komedii „Gdzie jest generał” szeregowego Orzeszkę, który bez przerwy na siebie i kolegów ściągał różne nieszczęścia, jego przełożony nazywał Jonaszem. Czyżby pan minister koordynator miał zostać Jonaszem PiS?

Wydanie: 33/2007

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy