Wassermann jak Jonasz

Wassermann jak Jonasz

Kolejny pech spotkał rodzinę ministra Wassermanna. Oto w czasie pobytu na urlopie w rządowym ośrodku w Grodnie k. Międzyzdrojów z zajmowanego przez nich domku skradziono torebkę pani ministrowej. Torebkę wprawdzie szybko odzyskano, ale nie sposób nie zauważyć, że rodzina ministra koordynatora ściąga nieszczęśliwe wypadki. Nie dość, że budowa domu skończyła się w sądzie, a z panaministrowej wanny śmiała się cała Polska; nie dość, że zaraz trzeba było naprawiać dach, a wykonujący to nielegalnie zatrudniony robotnik spadł z niego; nie dość, że osiedle było niedogrzane i na interwencję ministra koordynatora pociągnięto żółtą rurę gazową, co znowu było przedmiotem kpin, to jeszcze teraz ta kradzież. Niby ośrodek chroniony, domek tylko dla VIP-ów, a tu bezczelny włam. W komedii „Gdzie jest generał” szeregowego Orzeszkę, który bez przerwy na siebie i kolegów ściągał różne nieszczęścia, jego przełożony nazywał Jonaszem. Czyżby pan minister koordynator miał zostać Jonaszem PiS? Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2007, 33/2007

Kategorie: Przebłyski