Wiarygodny jak (Kaz) Marcinkiewicz

Wiarygodny jak (Kaz) Marcinkiewicz

Kaz jest nie do zdarcia. Żeby zaistnieć, zje własny krawat. I głównie z takich występów Kaza Marcinkiewicza znamy. Bo gdy tylko Jarosław Kaczyński, w przypływie jakiegoś zaćmienia umysłu, powołał go na premiera, Kaz zaczął prężyć klatę. Z drugiej strony nie ma mu się co dziwić, bo każdy pokazuje, co ma najlepszego. A to co Kaz ma nad klatą, nie bardzo do ekspozycji się nadaje. Mówi przecież niezbornie i tak też myśli. Teraz myśli, jak się przytulić do PO. Drogę do partii wybrał sobie jednak niefortunną, bo radzi Tuskowi, by wymienił cały rząd i powołał ludzi wiarygodnych. Jednego wiarygodnego Kaz dobrze zna. Nazywa się Marcinkiewicz. I tylko on mógłby podnieść PO z upadku. Chyba jednak Kaz nie bierze pod uwagę tego, że choć PO upada, to nie na głowę.

Wydanie: 36/2014

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy