Wrestling po polsku

Wrestling po polsku

Fot. Maciej Belowski

Emocje są pierwotne, a skandowane hasła potrafią zmrozić krew w żyłach

Gala polskiej federacji walk wrestlingowych PpW dla niewtajemniczonych może być szokiem. Już sama nazwa, a właściwie skrót, kryje element tajemnicy – twórcy celowo pozostawiają go własnej interpretacji odbiorców. To nie są ugrzecznione widowiska telewizyjne jak u amerykańskiego giganta World Wrestling Entertainment (WWE). W Polsce w halach takich jak przy Mińskiej w Warszawie zapach potu miesza się z wonią rozlewanego alkoholu, a granica między sceną a publicznością praktycznie nie istnieje. Widz staje się integralną częścią spektaklu – może wdawać się z walczącymi w pyskówki, a blaszane kubły czy fragmenty rozbijanych stołów często lądują pod jego stopami.

Mimo to – a może właśnie dlatego – popularność federacji rośnie w lawinowym tempie. Warszawska gala, która odbyła się 16 maja pod wymownym tytułem „Ledwo Legalne 6”, zgromadziła pełną salę. Profile PpW w mediach społecznościowych mają tysiące fanów. Choć serce projektu bije w stolicy, federacja regularnie rusza w Polskę, „podpalając” hale w Poznaniu, w Gdańsku czy we Wrocławiu. To jedyne w swoim rodzaju zjawisko, które z niszowej subkultury szybko zmienia się w pełnoprawny produkt popkulturowy.

Galeria osobliwości

Świat PpW oparty jest na klasycznym podziale na dobrych i złych, podanym w oparach totalnego absurdu. Na ringu zobaczymy całą plejadę wyrazistych postaci. Jest „Olgierd” – czarny charakter, „Hooligan” – postać silnie osadzona w klimatach Legii, wspierana niekiedy przez zamaskowanych kibiców. Kontrą dla nich są ulubieńcy publiczności, np. „Gustav Griffin” („Sadysta z Bartoszyc”).

Nie brakuje osobliwości rodem z komiksów, jak „Goblin” – kwasowy potwór. Jego bronią jest m.in. zielony płyn niewiadomego pochodzenia, którym opluwa przeciwnika.

Jednak prawdziwym filarem federacji jest zawodnik o pseudonimie „Biesiad Strong”. To zapaśnik wyglądający niczym Jezus – z bujną brodą, długimi włosami i lśniącą klatą, który wylewa na spragnioną widownię browar, doprowadzając ją tym do szaleństwa.

Ekstremalne kontrasty to znak rozpoznawczy PpW. Podczas majowej walki wieczoru na „Ledwo Legalne 6” „Biesiad Strong” stawiał czoła „Olgierdowi” oraz „Gabrielowi Queenowi”, który na ring wchodził przy dźwiękach „The Best of Both Worlds”, słynnej piosenki z… serialu Disneya

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2026, 24/2026

Kategorie: Obserwacje
Tagi: sport, wrestling