Wrocław podpadł kontrolerom

Wrocław podpadł kontrolerom

Wśród wielu typów milczenia na wypadek zagrożenia władze Wrocławia wybrały rozwiązanie banalnie powszechne. W języku kulturalnym nazywa się to milczeniem z godnością, a w języku ulicy rżnięciem głupa. Elokwentny ponad standardy krajowe prezydent Dutkiewicz w sprawie kłopotów, jakie władze mają z przygotowaniami Wrocławia do roku 2016, czyli do stania się Europejską Stolicy Kultury, orbituje poza strefą dostępności dla pytającej publiki. Gdyby nie dramatyczne pytanie Mariusza Urbanka „Gdzie jest dyrektor?” postawione na łamach „Odry” – też byśmy nie wiedzieli, że od trzech miesięcy pod adresem http://ec.europa.eu/culture/our-programmes-and-actions/doc/ecoc/lmonitoring-report-dss-wroclaw-2013.pdf można przeczytać bardzo krytyczny raport urzędników z Brukseli. Kłopoty miasta zaczęły się, gdy zgodnie z polskim obyczajem sczyszczono, czyli wyeliminowano, Adama Chmielewskiego, twórcę aplikacji „Przestrzenie dla piękna”, dzięki której Wrocław wygrał rywalizację. Logika w tym jest. Bo skoro miasto wygrało, po co twórca ma mu zawracać głowę swoimi pretensjami. Przecież urzędnik też może wprowadzić coś swojego! Albo wyprowadzić. Dla świętego spokoju, by biurokracja brukselska się nie czepiała, rzucono na szaniec Jarosława Freta, dyrektora Instytutu im. Grotowskiego. I teraz on będzie ustami władzy. Do następnego, jeszcze bardziej krytycznego raportu.

Wydanie: 5/2014

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy