Wspólnicy

Wspólnicy

Bank też się myli

Do niedawna banki dochodziły swoich należności na podstawie bankowego tytułu egzekucyjnego, czyli egzekucji komorniczej bez żadnej merytorycznej oceny dowodów na istnienie i wysokość zobowiązania. Bank podawał kwotę X, sąd nadawał klauzulę wykonalności i sprawa lądowała u komornika. Teraz każdy kredytobiorca ma szansę na obronę w sądzie.

– Banki popełniają dużo błędów – komentuje Piotr. – Wystarczy wspomnieć chociażby przedawnione roszczenia, niekompletne dokumentacje, pozwy oparte na dwóch-trzech dowodach. Dopiero po złożeniu sprzeciwu bank nagle odnajduje 30 innych dowodów, które z punktu widzenia procesowego można uznać za spóźnione i sąd nie powinien ich dopuszczać. Bank miał je od samego początku i mógł złożyć wraz z pozwem, ale poszedł po linii najmniejszego oporu. Dopiero gdy ktoś podjął się obrony wierzyciela, zaczął zasypywać sąd i pozwanego stertą makulatury. Czasami nie jestem w stanie zrozumieć postawy sądów, które piszą w swoich postanowieniach wprost, że nie jest możliwe, aby bank w czymkolwiek się pomylił.

– Rzecz jasna, istnieją pewne patologie także w dziedzinie prawa – dodaje. – Firma pożyczkowa udzieliła naszemu klientowi pożyczki na 5 tys. zł. Pożyczkobiorca musiał podpisać weksel in blanco. W chwili gdy spłacił już niemal całą pożyczkę i miał problemy z kolejną ratą, firma wystawiła weksel na… 16 tys. zł. Sąd musiał wydać nakaz zapłaty z weksla, bo ma taki obowiązek. Ponadto zapisy w umowie bardzo często pozwalają na obciążenie klienta dodatkowymi kosztami, np. ubezpieczeniem przekraczającym kwotę pożyczki. Wysokie są także opłaty za sporządzenie umowy, wizytę windykatora terenowego, monit itd. Choć pozornie oprocentowanie maksymalne jest ograniczone ustawowo, istnieje wiele sposobów, jak zarobić na pożyczkobiorcy z ominięciem prawa.
Bywają sytuacje, w których Wojtek i Piotr nie mogą pomóc, bo wyrok się uprawomocnił lub mimo odbioru nakazu zapłaty klient nie zareagował i nie wniósł sprzeciwu w terminie 14 dni. To przykre, ponieważ najczęściej wynika ze strachu lub niewiedzy.

Wspólnikom udało się wygrać sprawę z powództwa funduszu, który kupił niespłacony dług hipoteczny od jednego z banków. Fundusz pozwał klienta o zapłatę. Sąd oddalił powództwo w całości. Rzekomy dłużnik został uwolniony od długu, a nieruchomość od obciążeń. – To nasza kolejna przełomowa sprawa, w której mimo wpisu hipotecznego udało się oddalić powództwo w całości i dług zabezpieczony hipotecznie przestał istnieć – cieszy się Wojtek.

W Polsce nie ma prawa precedensowego. Wyrok w dwóch podobnych sprawach niekoniecznie będzie analogiczny. – Do tej pory nie przegraliśmy jeszcze w dwóch instancjach żadnej sprawy z funduszem – mówi z dumą Piotr. – Doświadczenie nauczyło nas, że nie ma zamkniętych schematów. Każda sprawa otwiera nowe możliwości i uczy, jak walczyć jeszcze skuteczniej.

Blog, czyli samo życie

Półtora roku temu Piotr wymyślił bloga. Chciał, aby dłużnicy dowiedzieli się, jak nie popełniać nieodwracalnych błędów, nie dać się zastraszyć, zmanipulować. Nie spodziewał się, że w ciągu zaledwie kilku dni będzie kilka tysięcy odsłon. A potem to już był efekt śnieżnej kuli… Wspólnicy dbają o wiarygodność i spektakularne sprawy opisują na swoim blogu. Wszystko poparte dokumentami i wyrokami, od początku do końca.

Znajdziemy tu sprawę żony, która regularnie dostawała alimenty, a mimo to wszczęła egzekucję, słynną sprawę banku i komornika, którzy pomylili się w egzekucji na 123 tys. zł, a także przykład rozpoczynania przez bank egzekucji, mimo że kredytobiorca terminowo spłaca kredyt. Wśród historii nieopisanych jest i ta, której Wojtek nie zapomni do końca życia. To ona dopinguje go do dalszego działania i pracy do późnego wieczora. Pewnego dnia odebrał telefon od swojej klientki Magdy. Kobieta opowiedziała mu o przykrej wizycie windykatorów, którzy straszyli ją, że jeśli nie odda szybko długu, powynoszą z domu wszystkie rzeczy i meble. – Powiedziałem, że powinna pójść na policję i że nie ma czym się przejmować, pomożemy jej.
Wkrótce po telefonie do Brzozowskiego Magda popełniła samobójstwo. Nie wytrzymała psychicznie gróźb i zastraszania przez windykatorów.

– Wielokrotnie udaje nam się odkręcać sprawy zakończone i odzyskiwać należności po egzekucjach komorniczych – mówi Brzozowski. – Ale jeżeli widzimy, że sprawa nie rokuje, uczciwie informujemy klienta, że jest np. 50% szans na wygraną i dlatego się jej nie podejmiemy, bo nie chcemy go narażać na zbędne koszty. Wtedy radzimy załatwiać sprawę pozasądowo – dodaje Soboń.
W Polsce jest ponad 2 mln dłużników. Ich przeterminowane zadłużenia przekroczyły 70 mld zł i kwota ta drastycznie rośnie. Każdy z nich chciałby mieć iskierkę nadziei na normalne życie i szansę na uczciwy proces w walce z gigantami. – To, że jesteśmy w stanie wygrać, dowodzi, że prawo nie jest złe. Trzeba tylko umieć z niego korzystać – kończy Brzozowski.

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 42/2016

Kategorie: Reportaż

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy