Chamstwo i pogarda nagrodzone
31 sierpnia, podczas obchodów 46. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych oraz powstania NSZZ Solidarność, Karol Nawrocki wręczył Order Orła Białego Krzysztofowi Wyszkowskiemu. Działacz opozycji w PRL, nazwany „legendą podziemia antykomunistycznego”, najwyższe odznaczenie państwowe dostał „w uznaniu znamienitych zasług dla Rzeczypospolitej Polskiej, w szczególności dla przemian demokratycznych i wolnej Polski, za osiągnięcia w działalności państwowej i publicznej”.
Gdy Nawrocki hołubił Wyszkowskiego, w warszawskim Kościele Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu odbywały się uroczystości pogrzebowe Wandy Traczyk-Stawskiej, żołnierki AK, uczestniczki powstania warszawskiego, psycholożki, nauczycielki i działaczki społecznej. Karol Nawrocki nie tylko nie uhonorował zmarłej Orderem Orła Białego, ale jeszcze postanowił pośmiertnie ją upokorzyć. W krótkim liście odczytanym przez ministra Wojciecha Kolarskiego prezydent stwierdził, że zasłużona weteranka powstania „w odrodzonej, suwerennej Polsce (…) pozostawała osobą aktywnie obecną w życiu publicznym”, a „jej poglądy i oceny niejednokrotnie wywoływały spory i różnice zdań”. Było to haniebne stwierdzenie. Nawrocki pił bowiem do wydarzeń sprzed kilku lat.
Wanda Traczyk-Stawska broniła demokratycznych wartości, krytykując rządy PiS i odradzający się brunatny nacjonalizm. W 2018 r. poparła protest osób z niepełnosprawnościami i próbowała spotkać się z uczestnikami, ale marszałek Marek Kuchciński nie wpuścił jej do gmachu parlamentu. W 2020 r. wsparła protesty kobiet przeciwko zaostrzeniu przepisów dotyczących aborcji. W 2021 r. zabrała głos podczas manifestacji na Placu Zamkowym w Warszawie po kuriozalnym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego wydanym na zamówienie PiS w sprawie uznania wyższości konstytucji RP nad prawem Unii Europejskiej.
„Ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli, ja tu jestem, aby wołać w ich imieniu! Nasza ojczyzna to Polska w Europie! Nikt nie wyprowadzi nas z Europy! Europa to także moja matka!”, mówiła Traczyk-Stawska. Jej przemówienie próbował zagłuszyć kumpel Nawrockiego, neofaszysta Robert Bąkiewicz. „Milcz, głupi chłopie, chamie skończony!”, odcięła się żołnierka AK, co wywołało entuzjazm zgromadzonych. A w proteście wzięło udział ponad 100 tys. ludzi.
Wyszkowski wpadł w furię. Styropianowy kombatant Solidarności porównał Wandę Traczyk-Stawską do hitlerowskiego zbrodniarza, degenerata i przestępcy seksualnego Oskara Dirlewangera, którego oddziały SS złożone z kryminalistów wymordowały kilkadziesiąt tysięcy ludzi, w tym mieszkańców Warszawy. „Krzysztof! Proszę! Nie!!! Tak nie wolno! Są jednak rzeczy i sprawy nieporównywalne”, apelował Sławomir Cenckiewicz. Podobnego zdania był ówczesny rzecznik IPN Rafał Leśkiewicz, według którego „ten komentarz nie miał prawa się pojawić”.
Za coś takiego Wyszkowski powinien zostać wykluczony z życia publicznego, ale środowisko PiS, w tym Karol Nawrocki, który był prezesem IPN, uznało, że nic poważnego się nie wydarzyło. Prof. Tadeusz Wolsza, szef Kolegium IPN (Wyszkowski jest członkiem tego gremium) stwierdził, że „za prywatne wypowiedzi i komentarze, które nie są stanowiskiem Kolegium IPN, odpowiada wyłącznie ich autor”.
Politycy PiS byli też pobłażliwi









