Z hałdy na autostradę

Popioły, żużel, opony nadają się do budowy dróg 

Przeciwnicy autostrad wśród różnych argumentów na “nie” przytaczają także ten: realizacja programu budowy autostrad pochłonie ogromne ilości kruszywa. Według Instytutu Budowy Dróg i Mostów, na wybudowanie sieci autostrad o łącznej długości 2500 km trzeba będzie zużyć aż 115 milionów ton kruszywa! Tak duże zapotrzebowanie na materiały – dodają niektórzy ekolodzy – doprowadzi do nie kontrolowanej gospodarki zasobami naturalnymi i do dewastacji środowiska naturalnego w kilku rejonach kraju.
Nie wdając się w rozważania, czy autostrady należy budować, zauważmy jednak, że ten właśnie argument jest łatwy do podważenia. Oczywiście, budowa autostrad nie obejdzie się bez kruszywa, ale po pierwsze – jego zużycie może być znacznie ograniczone dzięki wykorzystaniu odpadów przemysłowych, a po drugie – budując autostrady, “przy okazji” można rozwiązać ważny problem ekologiczny.
Rzecz w tym, że kraj zalegają ogromne hałdy i zwałowiska odpadów przemysłowych. Oto dane z 1994 r.: najwięcej było odpadów górniczych – 800 mln ton, poflotacyjnych – 520 mln ton oraz popiołów lotnych i żużli z elektrowni – ponad 280 mln ton. Po dodaniu żużli z hutnictwa i innych okazuje się, że polska góra odpadów przemysłowych to niemal 1900 milionów ton. Te “odchody” przemysłowe nie tylko szpecą krajobraz, ale też zanieczyszczają powietrze, wodę i gleby.
W krajach wysoko uprzemysłowionych odpady są wykorzystywane również jako kruszywa, tymczasem u nas nadal ich raczej przybywa, niż ubywa. Tylko niewielką część odpadów przemysłowych wykorzystuje się do budowy obwałowań i nasypów (głównie drogowych i kolejowych), do produkcji materiałów budowlanych, a także do wypełniania wyrobisk i pustek pogórniczych.
Budowa autostrad to wyjątkowa okazja, żeby hałd ubyło. Popioły lub żużel, a nawet opony i inne odpady mogą być przydatne dla budownictwa drogowego. Tak dzieje się w innych krajach i potwierdzają to badania naszych specjalistów. I tak np. na Politechnice Śląskiej pracuje się nad podbudowami betonowymi robionymi na bazie żużli i popiołów, a we wspomnianym IBDiM opracowywane są metody wykorzystania lekkich kruszyw popiołoporytowych do budowy nasypów na terenach bagnisto-torfowych, do podbudów drogowych i betonów do konstrukcji mostowych.
Okazuje się, że do budowy dróg można spożytkować nawet odpady z tworzyw sztucznych, co już opatentowali Finowie. Opracowana przez nich metoda polega na rozdrabnianiu nawet nie selekcjonowanych tworzyw, roztapianiu i mieszaniu z dodatkiem smoły talowej, która spełnia rolę rozpuszczalnika. Uzyskaną masę modyfikuje się przez dodanie bituminu i uzyskany produkt jest gotowym składnikiem do uszlachetniania masy asfaltowej na nawierzchnie dróg; nawierzchnia taka jest trwalsza, odporniejsza na deformacje i pękanie w niskich temperaturach.
U nas małe zainteresowanie odpadami do budowy dróg wynikało dotychczas głównie z konieczności ponoszenia dodatkowych nakładów na badania i opracowanie technologii. Budowa autostrad to przedsięwzięcie dostatecznie wielkie, żeby opłacało się ponieść takie nakłady. Zachętą może być również to, że z wyjątkiem autostrady A-4 pozostałe będą budowane na terenach stosunkowo ubogich w zaplecze surowcowe i materiały trzeba będzie dowozić z odległych miejsc, co też kosztuje. Jednak szczególnie istotnym powodem sięgnięcia po materiał z hałd są względy ekologiczne.
W.M.

Wydanie: 49/2000

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy