Z medialnego cyrku

Z medialnego cyrku

Uderz w stół, a „Wiadomości”, flagowy pogram informacyjny TVP, zamilkną.  Podobno na 100-lecie urodzin Gierka zamówiono badania, by się dowiedzieć, co dziś Polacy o nim sądzą. Zamawiający, czyli szef programu Piotr Kraśko, wierzył pewnie, że będzie to ocena krytyczna, bo przecież tak mówią medialni celebryci. Dziadek Piotra, czyli Wincenty, w gierkowskich czasach bardzo aktywny polityk, takiego błędu by nie popełnił. Nie bez powodu powszechnie uważano go za człowieka mądrego i roztropnego. W przeciwieństwie do wnuka Piotra wiedział, co ludzie myślą. A naród pokazał, że ma swój rozum i własną ocenę Gierka. Wbrew celebrytom okupującym media. Zawiódł więc naród Kraśkę juniora. Ale że to Kraśko trzyma klucz do szafy z wynikami badań, pokazał narodowi, że potrafi też czegoś nie pokazać. Ocenzurowanie Gierka przez telewizję publiczną to żart historii. Nas to nawet szczególnie nie zaskoczyło.

Niedobitki po medialnym zapleczu Grzegorza Napieralskiego, znane z pasma sukcesów wyborczych, ulokowały się w TVP Polonia. Robota spokojna i dobrze płatna. Nikt tego nie ogląda, więc też się nie czepia. Ale jak tu żyć i nie knuć? Myśliciele z Woronicza postawili, podobnie jak Robert Kwiatkowski, na Palikota i teraz bardzo dbają o jego interesy w telewizji publicznej. W rozkroku jest członek zarządu TVP Bogusław Piwowar, powołany przez lewicę, a teraz w uścisku między Robertem Kwiatkowskim (czyli Palikotem) i pretensjami SLD, że ich pomija w programach. Bo faktycznie pomija. Rozkroku Piwowara pilnuje Tomasz Sygut, kiedyś przyboczny Napieralskiego. Nie pisalibyśmy o nim, gdyby nie kłapał na „Przegląd”.
Tomuś, jak dalej będziesz tak głupio knuł, to ci zrobimy sesję zdjęciową. Z tajnych spotkań w TVP. Wiesz przecież, co to ustawka, bo nieraz je załatwiałeś w „Super Expressie”. A poza tym jak się rozejdzie, że jesteś kanibalem, który gryzie rączki kiedyś piszące za ciebie teksty, to i Piwowar może pogonić z roboty.

Samozwańczym namiestnikiem krucjaty, który poprowadzi naród do walki ze 160 nowymi radarami, jakie właśnie stają na polskich drogach, został Tomasz Lis. I na pierwszy ogień wezwał przed własne naburmuszone oblicze Sławomira Nowaka, ministra m.in. od dróg. Pretekstem miała chyba być rozmowa o bezpieczeństwie na drogach. Ale tego już się nie dowiemy, bo pohukujący na ministra „gospodarz” programu, czyli Lis, nie dał Nowakowi szansy, by mógł choć na jedno pytanie odpowiedzieć. Efekt tego, co zrobił Lis, jest taki, że teraz jeszcze lepiej rozumiemy, jak trudno będzie uspokoić piratów drogowych.

Wyrazy głębokiego współczucia kierujemy do socjologa prof. Ireneusza Krzemińskiego, którego Monika Olejnik z upodobaniem skazuje na przekrzykiwanie się z Tomaszem Terlikowskim. No cóż, show must go on. Ale my protestujemy, bo mądrych ludzi jest w Polsce zbyt mało, by ich pakować do cyrku.

Wydanie: 4/2013

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy