Zajęcze serca kontra hazardziści

Zajęcze serca kontra hazardziści

Zajęcze serca to część starej partyjnej kadry, która uparcie wierzy, że własne cztery litery poniżej pleców może obronić tylko pod szyldem SLD. A hazardziści to zwolennicy ucieczki do przodu pod hasłem zjednoczonej lewicy. Hura i do przodu.
W trakcie obrad Zarządu Krajowego SLD najbardziej zajadłymi obrońcami samotnej walki pod flagą SLD byli Joanna Senyszyn, Bogusław Wontor i Ryszard Zbrzyzny. W kuluarach na potęgę knuł w tej intencji człowiek o zawsze tej samej minie, czyli Dariusz Joński. Najchytrzejszy był jednak Jerzy Wenderlich, który choć chciał wyborów pod szyldem SLD, nie powiedział tego wprost, tylko zaproponował zwołanie konwencji wyborczej. A ta pewnie przy okazji obaliłaby obecne władze partii. Niczym nie zaskoczył Czarzasty. Jak zwykle wyczekał, kto będzie miał większość, i tych poparł. O tym, że wygrał pomysł zjednoczonej lewicy, zdecydowały: desperacja Millera, Gawkowskiego, Piechny-Więckiewicz i twarda mowa Łybackiej. No i ludzie z powiatów, którzy mają już dość kieszonkowych liderów. Ostateczny wynik głosowania to: 59 głosów za, przeciwko – 12. I pięć wstrzymujących się. Teraz zobaczymy drugą rundę. Nie będzie lekko, bo na pierwsze miejsca na listach, a jest ich 41, zgłoszono już ponad 100 kandydatów.

Wydanie: 31/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy