Zaproście anioła

Zaproście anioła

ANDRZEJ PĄGOWSKI, artysta grafik, kolekcjonuje sowy i anioły

Zacząłem kolekcjonować sowy, gdy poznałem żonę, z domu Sowińską. Miała w swoich pamiątkach sówkę z mydła i to zapoczątkowało zbiór, który razem uzupełnialiśmy przez kilka lat. Przywoziliśmy sowy z różnych zakątków świata, są to więc figurki rzeźbione z muszli, orzecha kokosowego, z kamienia, sowy matrioszki, sowa fajka do opium itd. Dziś jest ok. 500 sów, od najmniejszej, wielkości 1 cm, do dużych rzeźb. Na początku funkcjonowały jako kolekcja i były porozstawiane po domu. Teraz są u mnie w pracowni i u żony w specjalnej gablocie.
Pewnego dnia otrzymałem jednak szklanego anioła z radą, aby go sobie powiesić na poddaszu, bo dobrze jest mieć go w domu. Stwierdziłem szybko, że lepiej mi się pod nim pracuje, a kiedy powiedziałem o tym znajomym, otrzymałem następnego anioła. Tak powstała druga kolekcja, bo gdy sowy się wyeksploatowały, pojawił się nowy temat, bardzo wdzięczny, gdy chodzi o pomysły plastyczne. Jednak aniołów nie można tak zwyczajnie kupować i przynosić do domu. Trzeba je specjalnie „zapraszać”. Musi być jakaś intencja, wydarzenie w życiu, pragnienie przyjęcia anioła i zobowiązanie. Sowa jest zabawą, nie ma tylu ukrytych mistycznych tajemnic, aniołowi trzeba wybrać specjalne miejsce, rozwiesić pod sufitem, postawić na półce albo schować. Po aniołach nie widać, że stanowią jakąś kolekcję. Każdy jest wyjątkowy, tak jak piękny anioł malowany na drewnie w jedynym w Rosji klasztorze cystersów.

BT

Wydanie: 32/2005

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy