Ze swastyką na klacie

Ze swastyką na klacie

Faszystowska zaraza na Białostocczyźnie

W toczącym się od 2013 r. śledztwie w sprawie środowiska białostockich pseudokibiców zarzuty usłyszało prawie 80 osób. Część zarzutów dotyczy propagowania faszyzmu. I to dosłownie. Wystarczy przyjrzeć się zdjęciom zabezpieczonym m.in. w komórkach i komputerach podejrzanych.

Śledztwo prowadzone przez prokuratora prokuratury regionalnej (dawniej apelacyjnej) Grzegorza Masłowskiego ze wsparciem policjantów z Centralnego Biura Śledczego zmierza powoli, ale konsekwentnie do finału. Być może jeszcze w tym roku akt oskarżenia trafi do sądu. Zarzuty będą obejmowały udział w zorganizowanej grupie przestępczej, handel narkotykami, stręczycielstwo, posiadanie broni, udział w kibolskich ustawkach i – co wydaje się makabrycznym chichotem historii – propagowanie ideologii hitlerowskiej.

Wysyp faszystowskiej symboliki na elewacjach domów i instytucji publicznych w Białymstoku i okolicach nastąpił w roku 2012. Z początku problem bagatelizowano, traktowano jako przejaw głupoty dojrzewającej młodzieży. Dopiero śledztwo prokuratora Masłowskiego wykazało, że ta „twórczość” była swoistą inicjacją dla młodych adeptów chcących zasilić szeregi organizacji przestępczej działającej wśród kibiców Jagiellonii Białystok. Po przejściu tego etapu można było awansować do grupy, która zajmowała się rozbojami albo handlem narkotykami. Hierarchiczny układ wymuszał bezwzględne posłuszeństwo, ale zapewniał poczucie przynależności do „elity”, przed którą drżeli zwykli podlascy przestępcy.

Kiedy w tym środowisku pojawiła się fascynacja Hitlerem? Początki sięgają wczesnych lat dwutysięcznych, apogeum przypada na lata 2009-2013. W tym ostatnim roku podpalono w Białymstoku mieszkanie małżeństwa Polki i Hindusa i to wtedy minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz wypowiedział słynne słowa: „Idziemy po was!”.

To był sygnał dla podlaskiej policji, aby na serio wziąć się do roboty. Nie działano w zupełnej próżni. W policyjnych szafach leżało sporo teczek dotyczących pseudokibiców, tyle że sięgano do nich sporadycznie. Byli też policjanci, którzy zajmowali się tym środowiskiem na co dzień i mieli o nim sporą wiedzę. Należy do nich obecny komendant wojewódzki w Białymstoku, insp. Daniel Kołnierowicz.

Śledczy stanęli przed problemem, jak zdobywać dowody, które da się przekuć na wiarygodne w opinii sądu zarzuty. Co prawda, policja miała wśród kiboli kilka „osobowych źródeł informacji”, ale były to raczej płotki, niezwiązane z wierchuszką o pseudonimach „Staszyn” czy „Dragon”.

Zdecydowano się więc na wprowadzenie do grupy przestępczej pod przykryciem funkcjonariuszy białostockiego zarządu CBŚ. Kobieta i mężczyzna udawali parę zakochanych skinheadów. Zyskali akceptację. Od nich prawdopodobnie pochodzi część z kilkudziesięciu zdjęć budzących prawdziwą grozę.

– Niektórzy kibole bezmyślnie tatuowali sobie swastyki obok kotwiczki Polski Walczącej, a Adolf był równie dobry jak Piłsudski – mówi osoba, która widziała akta prokuratury.

Ze śledztwa wynika również, że kilka lat temu w podbiałostockich stodołach potajemnie organizowano koncerty z udziałem zespołów grających nazi rocka.

Zagadką w toczącym się śledztwie może być postać pewnego radnego PiS z Białegostoku. Prokuratura dysponuje ponoć zdjęciami operacyjnymi policji, na których stoi on w towarzystwie podejrzanych. Mało tego, na zdjęciach widać podobno symbolikę nazistowską. Jak słyszy się nieoficjalnie, prokuratura zastanawia się, jakie zarzuty mu postawić. Wiemy tylko, że bez niego nie może się odbyć na Podlasiu żaden „marsz wyklętych”, taki jak ten ostatni w Hajnówce, czy Marsz Niepodległości organizowany przez narodowców w Warszawie.

Ostatnio radny usunął ze swojego facebookowego profilu zdjęcia z pielgrzymki kibiców na Jasną Górę ze swoim udziałem. Mogły na nich być osoby, którym prokurator Masłowski postawił zarzuty. Jedno zdjęcie udało nam się jednak obejrzeć. Pan radny kroczy uśmiechnięty w towarzystwie kibola, który odbywał karę za nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym, a w śledztwie postawiono mu na razie zarzuty pobicia i udziału w ustawce.

Foto: Materialy ze sledztwa, dzieki uprzejmosci Mariusza Kowalewskiego, redakcja „Wprost”.

Wydanie: 13/2016

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. jacek Nadzin
    jacek Nadzin 2 kwietnia, 2016, 06:07

    W Sztokholmie, wsrod nowoprzybylych Polakow, emigracji zarobkowej, tez sporo neonazi. Patrz portal polonijny poloniainfo.se i ich dyskusje na tak zwanym FORUM.
    Duzo przybyszy wlasnie z Bialegostoku.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na „jacek NadzinAnuluj pisanie odpowiedzi