„Bez wartości, bez zasad, bez sensu”

„Bez wartości, bez zasad, bez sensu”

Kazimierz Marcinkiewicz przed miesiącem jednocześnie wrócił na okładki prasy brukowej i wyleciał ostatecznie z polityki. Wszystko za sprawą rozwodu i kochanki Isabel. Jeśli cofniemy się jeszcze kilka miesięcy, do listopada 2008 r., to zobaczymy Kazimierza biorącego udział
w II Krajowym Zjeździe Oblatów Benedyktyńskich w Tyńcu. Oblatów – czyli osób świeckich żyjących według reguły św. Benedykta. Kazimierz wygłosił tam referat pt. „Analiza aktualnej sytuacji chrześcijanina w świecie w kontekście wyzwań i zagrożeń”. „Mam prawie 49 lat, dobrą i wspaniałą rodzinę, kochaną i bardzo kochającą żonę, czwórkę dzieci i wnuka (…).
Od 15 lat pracuję w świecie, a dom mam w Gorzowie, i żonę mam w Gorzowie, i rodzinę mam w Gorzowie”, przedstawia się były premier. Następnie narzeka, że coraz więcej młodych ludzi żyje ze sobą na kocią łapę: „bez dzieci, ślubu, bez Kościoła”. Bo tak taniej i wygodniej. Marcinkiewicz ten upadek obyczajów napiętnuje: „Straszne, bez wartości, bez zasad, bez sensu. Łamią swoje sumienia”. Marcinkiewicz jest natomiast „człowiekiem sumienia”, no, przynajmniej stara się być. „Sumienia nie zagłusza i nie zniekształca”, „nazywa po imieniu dobro i zło”. Na koniec były premier apeluje do oblatów: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali. Chrystus powiedział podczas modlitwy w Ogrójcu apostołom: Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”. Amen.

Wydanie: 9/2009

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy