Przebłyski
Od pornografii do władz SDP
Jak pogodzić radiomaryjne kazania z biznesem pornograficznym? Przed takim wyzwaniem stoi Jolanta Hajdasz, prezes pisowskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Od ponad pół roku szykuje odpowiedź na pytania OKO.press. Wredne są te pytania dotyczące Pawła Gąsiorskiego, od marca 2025 r. członka zarządu głównego SDP! A wcześniej rzutkiego króla serwisów pornograficznych. W szczycie miał ich ok. 400 i 210 domen, w tym porno.com.pl, jedną z największych. W czasie procesu ze wspólnikiem działacz SDP chwalił się, że bardzo dużo na tym zarobili.
Za OKO.press przypominamy prezes Hajdasz te pytania:
• Czy jako katolicka dziennikarka i szefowa konserwatywnego SDP pochwala taką działalność i przeszłość członka zarządu SDP?
• Czy prowadzenie ok. 210 stron porno/erotycznych to cenne i właściwe doświadczenie zawodowe dla członka zarządu organizacji dziennikarskiej?
Śmiało, pani Hajdasz. Prawda panią wyzwoli.
eobuwie.pl Schrödingera
Portal Eobuwie robi wiele, by podpaść Rzecznikowi Praw Konsumenta. Klient kupił trzy pary butów w promocji. Zapłacił i czekał. Paczka nie dotarła – została uszkodzona. Firma napisała mejl. W ramach przeprosin dają 10% zniżki na dwa produkty w koszyku. Rabaty się nie łączą. Wyprzedaż tymczasem się skończyła, czyli za to samo klient zapłaci więcej. Ale najpierw musi poczekać na zwrot pieniędzy. Dostanie je, dopiero gdy Eobuwie otrzyma tę rozwaloną paczkę od przewoźnika… Głupota, korpooderwanie od rzeczywistości, a może świadome oszukiwanie klienta? Przecież można było wysłać te same buty jeszcze raz.
Ostatnia runda Andruszkiewicza
„Prezydent działa w oparciu o prawo”. Któż tak bezczelnie kpi z Nawrockiego? Nikt z obozu władzy. Wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego komentuje Adam Andruszkiewicz. Syn ziemi grajewskiej. Specjalista od fałszowania na masową skalę podpisów na listach wyborczych. Ścigany przez prokuraturę. Skutecznie, bo wyłapanych fałszerstw były setki. Dla Nawrockiego umiejętności Andruszkiewicza są tak cenne, że powierzył mu funkcję wiceszefa Kancelarii Prezydenta RP. Ma człowieka, który gorliwie broni jego polityki. Nie zawiódł się. A co na to Polacy? Tylu przestępców na ważnych urzędach jeszcze nie widzieli. Zbliża się czas, by zobaczyli ich za kratami.
Z perspektywy Siedleckiej
„Czesiu połaszczył się na dolary”, jęczy Asia w „Do Rzeczy”. Czesiu to dla Asi Miłosz. Znamy, znamy. A Asia któż to? Joanna Siedlecka. Szukamy w pamięci. Kto był tak blisko Miłosza? Może to zapomniana kandydatka do literackiego Nobla? Albo pisarka znana z lektur szkolnych? Nic z tego. Siedlecka to dość typowa megalomanka. Robi to, co umie. Smędzi ku uciesze redakcji raz w miesiącu. Dowalając Miłoszowi, Iwaszkiewiczowi, Słonimskiemu, Brandysowi, Gałczyńskiemu, Broniewskiemu i wielu podobnym tuzom, przypomina mysz atakującą słonia.
Modelowy trumpista
Cóż by bez niego zrobili Polacy? Zwłaszcza ci kochający Trumpa prawie tak mocno jak Nawrocki. Prawie, bo Batyra w tej miłości nikt nie prześcignie.
Choć Piotr Gursztyn („Sieci”) bardzo się stara. Na dwa sposoby. Po pierwsze, tak wychwala globalne zasługi Trumpa, że ambasador Rose dopisał go do listy „Ameryka first, Trump first”. Na czołowe miejsce. A po drugie, Gursztyn rozlicza się z krytykami Trumpa w specyficznym stylu tegoż ambasadora: „antyamerykańska szajba liberalno-lewicowych elit w Polsce”, „antyamerykańskie wzmożenie”, „antyamerykańska fobia” itd. Gursztyn cierpi. Bo na całym świecie tylko Trump nie jest frajerem.
IPN od Albanii do Mongolii
Karol Polejowski. Nie słyszeliście? Prawa ręka innego Karola. U Nawrockiego był wiceprezesem IPN. Wiernym i posłusznym. Liczy więc na awans. W numerze wielkanocnym „Naszego Dziennika” pochwalił się swoimi sukcesami. I wyjazdem z Nawrockim do Mołdawii. Po co? Namawia Mołdawian, żeby sobie założyli własny IPN.
Podobne rozmowy prowadzi z Albanią. A niedługo ruszy do… Mongolii. Światowa kariera Polejowskiego to nie przypadek. Według Karola P. jest tak, bo IPN to „wzorcowe rozwiązanie, które jest bardzo atrakcyjne”. I tu zgoda. Polejowski wie przecież, że IPN wzorcowo doi budżet państwa. I wypłaca za to bardzo atrakcyjne pensje.
Megakurniki w parku narodowym
Na początek wyobraźcie sobie: wiedziecie spokojne życie, ale do czasu. Dopóki firma Wipasz SA nie zechce w bliskiej wam okolicy wybudować 14 wielkich kurników. Jak wielkich? W każdym w ciągu roku jest siedem cykli hodowlanych. A każdy cykl to 1 mln 36 tys. sztuk kurczaków.
To oznacza odór. Ale nie dla wszystkich. Proboszcz parafii w Lubieniu w gminie Wyryki modlił się o pojawienie inwestora – i wymodlił Wipasz. Mieszkańcy potestują. Bo unikatowe walory przyrodnicze. Bo Poleski Park Narodowy. Bo ekoturystyka. Gdzie tu miejsce dla Wipaszu? Jest. W głowach władz: Bernarda Błaszczuka, wójta gminy Wyryki, Mariusza Zańki, starosty powiatu włodawskiego, i Jarosława Stawiarskiego, marszałka województwa lubelskiego.
Rektor Sopiński! Jak długo jeszcze?
Gdy w Budapeszcie Zbigniew Ziobro chowa się przed sprawiedliwością, w Polsce wielu jego mianowańców kurczowo trzyma się posad. Cel mają wspólny. Przetrwać. Ciągle rządzą. Ale tak, by władzy było jak najgorzej. Pierwszy z brzegu przykład to dr Michał Sopiński. Od marca 2023 r. rektor-komendant Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Sopińskiego tytułują tam profesorem, choć z nauką ma tyle wspólnego, co i jego patron Ziobro. Sopiński przeżył rządy Bodnara. A za Żurka dowala ministrowi, opowiadając, że „praworządność w tej chwili jest jak pałka do okładania przeciwników politycznych” („Tygodnik Solidarność”). I mówi to człowiek, który chciał golić głowy badaczom Holokaustu. Po chamsku atakował naukowców, Donalda Tuska straszył, że będzie „pensjonariuszem zakładu karnego”. A o „reżimie 13 grudnia” opowiada w Telewizji Republika. I nieustannie kpi sobie z ministra sprawiedliwości.
OPZZ w poszukiwaniu lidera
Dwa lata czekał. Kalkulował. Szukał resztek odwagi. I wspominał, jak przed wyborami maszerował, popierając KO. Teraz już by nie poszedł. Piotr Ostrowski, przewodniczący OPZZ, jest rządem bardzo rozczarowany. Koło więc się zamyka. Ostrowski jest rozczarowany. Związkowcy też. Tylko nie wiadomo, kim bardziej: Tuskiem czy Ostrowskim. Co z takim przewodniczącym mogą wywalczyć pracownicy? Skończy się na jęczeniu i narzekaniu. I czekaniu na spotkanie Tuska z OPZZ. Było czekanie na Godota, a teraz jest poszukiwanie żwawego lidera związkowego.
Pogromca lip
Lipa to jedno z tych drzew, które cieszą się w Polsce szczególną estymą. Nie wszędzie jednak. A w takim Raciborzu trwa wręcz wojna o wycinkę prawie stuletnich drzew. Poluje na nie ks. Adrian Bombelek, proboszcz Parafii św. Mikołaja. Zaplanował wycinkę 46 lip. Władzom Raciborza przedstawił ekspertyzę firmy Arbolab. Według niej drzewa są w tak rozpaczliwym stanie, że nic tylko ciąć. Ścięto pięć. Zdrowych. Według zaalarmowanych dendrologów i ekologów bezsensowną akcję trzeba zatrzymać. Ratusz naciskany przez ks. Bombelka kręci i dalej chce ciąć. Tylko mniej.






