IPN od Albanii do Mongolii

IPN od Albanii do Mongolii

Karol Polejowski. Nie słyszeliście? Prawa ręka innego Karola. U Nawrockiego był wiceprezesem IPN. Wiernym i posłusznym. Liczy więc na awans. W numerze wielkanocnym „Naszego Dziennika” pochwalił się swoimi sukcesami. I wyjazdem z Nawrockim do Mołdawii. Po co? Namawia Mołdawian, żeby sobie założyli własny IPN.

Podobne rozmowy prowadzi z Albanią. A niedługo ruszy do… Mongolii. Światowa kariera Polejowskiego to nie przypadek. Według Karola P. jest tak, bo IPN to „wzorcowe rozwiązanie, które jest bardzo atrakcyjne”. I tu zgoda. Polejowski wie przecież, że IPN wzorcowo doi budżet państwa. I wypłaca za to bardzo atrakcyjne pensje.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 16/2026, 2026

Kategorie: Aktualne, Przebłyski
Tagi: IPN