Wpisy od Przegląd
Granitowy, stalowy, ceramiczny – jaki nowoczesny zlew do kuchni sprawdzi się najlepiej?
Artykuł sponsorowany Codzienne mycie naczyń, płukanie warzyw, opłukiwanie garnków po gotowaniu — wszystko to sprawia, że zlew to jeden z najbardziej eksploatowanych elementów kuchni. Jaki materiał najlepiej poradzi sobie z licznymi wyzwaniami? Granit, stal nierdzewna, a może ceramika?
Budynek, który dostosowuje się do sposobu użytkowania
Artykuł sponsorowany System zarządzania budynkiem (BMS) staje się niezbędnym elementem standardowego wyposażenia każdej nowoczesnej nieruchomości. Szczególnie teraz, w erze zrównoważonego rozwoju, który jest odpowiedzią na wyzwania związane z ochroną środowiska, szybującymi cenami energii i rosnącymi
5 trików, które sprawią, że bluza będzie wyglądać jak z wybiegów
Artykuł sponsorowany Bluza damska to dziś znacznie więcej niż element sportowej garderoby. Projektanci chętnie wprowadzają ją na wybiegi, a influencerki pokazują, że można ją nosić z klasą, bez rezygnowania z wygody. Chcesz, żeby twoja stylizacja z bluzą przyciągała spojrzenia? Wystarczy kilka
Starokatolicy w Gambii
Niegrzeszący wielkością Kościół Starokatolicki w Polsce dołączył do dość powszechnego wśród ludzi złodziejstwa. Szczególnie paskudnego, bo okradziono ludzi w potrzebie. I to na wielką skalę. Ponad 18 mln zł warta była żywność, która opatrzona logo Unii Europejskiej, polską flagą i napisem „Artykuł nie jest przeznaczony do sprzedaży”, trafiła do hurtowni na Podhalu, do sklepów na Słowacji i Ukrainie, a nawet do minimarketów w Gambii. Dziennikarze Onetu opisali te przekręty. A resztę ma zrobić Prokuratura Europejska. Może dowiemy się, kto zarobił na handlu gotowymi daniami w słoikach, płatkach owsianych górskich, kaszy, mleku w kartonach i innych produktach.
Mikosz z chińską tandetą
Co z tą Pocztą Polską? Wkurzeni klienci. Pracownicy zestresowani, marnie wynagradzani i zagrożeni zwolnieniami. A na szczycie karuzela prezesów bez pojęcia, gdzie są i po co.
Jak nie Zdzikot od Macierewicza, to Sasin wciskający poczcie wybory kopertowe. Nowa władza też jej nie rozpieszcza. Na prezesa wysłała Sebastiana Mikosza. Specjalistę od zwolnień, cięć i redukcji, czyli w jego języku: optymalizacji zatrudnienia. Mikosz nie zna słowa dialog. Jego rządom w PLL LOT towarzyszyły akcje protestacyjne i strajki. Podobnie, choć bardzo krótko, rządził w Kenya Airways. Tam załogę lała policja, byli ranni. Dla związku zawodowego Kenya Aviation Workers Union „był symbolem kolonialnego zarządzania”. Pocztę Polską chce przekształcić na podobieństwo francuskiej. Ma być cyfrowo i nowocześnie. Jakoś dziwnie zaczął, bo od umowy z chińskim gigantem Temu, któremu polscy listonosze będą roznosić miliony paczek z tandetą.
Rabin o Morawieckim
Co Polacy wiedzą o Mateuszu Morawieckim? Wyjątkowy, nawet jak na PiS, miglanc. Poglądy, jeśli ma, to bardzo zmienne. W internecie pełno jego wynurzeń. Jednak nie zawsze był gadułą. Znajomością z charyzmatycznym rabinem Shmuleyem Boteachem zbytnio się nie chwalił. A przecież to rabin dość nietypowy. Był rabinem studentów w Oxfordzie. Popierał społeczność LGBT. Prowadził sklep z koszernymi gadżetami erotycznymi. Shmuley Boteach znalazł się wśród 50 najbardziej wpływowych rabinów na świecie. Ma zdjęcia z Andrzejem i Agatą Dudami oraz z kard. Rysiem.
Morawiecki zjadł z rabinem kolację, o której Boteach tak napisał na Facebooku: „Miałem dziś wieczorem (koszerną) kolację z polskim premierem Mateuszem Morawieckim – łaskawie wysłuchał moich obiekcji co do polskiej ustawy o Holokauście i przedstawił własne spojrzenie na kwestie polskiego cierpienia doznanego od nazistów. Jest to człowiek inteligentny i ciepły, który głęboko zna historię i którego dzieci uczęszczały do szkół żydowskich”.
Wzruszyła nas ta ojcowska troska o przyszłość dzieci.
Rzeź Woli: nieukarane ludobójstwo
Za podstawę przyjęto 2 kg prochu – jako pozostałość po jednym spalonym trupie
Hitlerowskie zbrodnie dokonane w pierwszych dniach sierpniowego zrywu przerażają skalą bezwzględności. Wieść o nich szybko rozniosła się w walczącej Warszawie. Zrozumiałe więc, że po wyzwoleniu to ludobójstwo zaczęła dokumentować Główna Komisja Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce. Zbierano relacje świadków i gromadzono archiwalia. To na ich podstawie powstało opracowanie, którego autorem – wiele na to wskazuje – był prof. Stanisław Płoski, związany przed wojną z ruchem socjalistycznym.
Publikowany poniżej dokument „Dzielnica Wola w powstaniu warszawskim” wraz z mapkami był pierwszym naukowym opracowaniem powstałym w ówczesnej rzeczywistości, pierwszą udokumentowaną analizą ludobójstwa na mieszkańcach Woli. Choć autor zastrzega, że niektóre dane i opisy wydarzeń wymagają dalszego sprawdzenia czy refleksji, to trudno dokumentowi zarzucić nierzetelność. Jest przy tym niezwykły. Choćby z racji tego, że sporządzany był niemal na gorąco, zaledwie trzy lata od opisywanych wydarzeń, na podstawie zeznań naocznych świadków oraz relacji zdanych niedługo od upadku powstania.
Całość dokumentu w oryginalnej wersji znalazła się w pierwszym z dwóch tomów nowej serii „Zakłamana historia powstania. Gen. Anders: powstanie to zbrodnia”. Oba tomy zostały opublikowane przez Fundację Oratio Recta, wydawcę „Przeglądu”.
Paweł Dybicz
Dzielnica Wola w powstaniu warszawskim
Z upływem czwartego dnia powstania zamknąć można pierwszy etap wypadków, które rozegrały się na Woli. W tym okresie nie było raczej planowej akcji eksterminacyjnej w stosunku do ludności miasta. Liczne gwałty i zbrodnie popełniane na ludności od świtu 2 sierpnia miały charakter ekscesów ze strony poszczególnych oddziałów niemieckich, znajdujących się na tym terenie. W większości wypadków dokonane zostały w trakcie walki z powstańcami. W walkach tego rodzaju dla nieprzebierającego w środkach żołnierza armii niemieckiej zacierała się różnica między walczącym powstańcem a niebiorącym w walkach udziału cywilem, zwłaszcza gdy w oddziałach powstańczych znaczny udział biorą kobiety lub też młodzież. Niemcy wiedzieli, że walczą z nimi kobiety, mężczyźni cywile oraz, co nie zaliczało się do rzadkich wypadków, dzieci. Toteż za wroga uważali każdą napotkaną przez siebie osobę cywilną. Widzieli, że strzelano do nich z domów i że rzucano granaty na posuwające się ulicami czołgi i samochody. Toteż na terenie walk palono domy i mordowano lub też wypędzano ich mieszkańców.
Innego postępowania nie można było się spodziewać od żołnierzy niemieckich, o których zresztą gen. von dem Bach, ich późniejszy dowódca, stwierdził, że „wojska te w wielkiej mierze nie były armią, lecz kupą świń”. Wypadki kampanii wrześniowej 1939 r. wyraźnie już pokazały, że od armii niemieckiej nie można spodziewać się zachowania zgodnego z prawami międzynarodowymi. Istotą sprawy jest wykazanie, iż w pierwszych czterech dniach powstania, oprócz całego szeregu wypadków morderstw i gwałtów związanych z walką z powstaniem, Niemcy nie podjęli jeszcze tej akcji eksterminacyjnej, którą można by było uważać za wykonywanie rozkazu Hitlera-Himmlera (zniszczenie miasta i wymordowanie jego ludności), wydanego pierwszego lub drugiego dnia sierpnia. Nie znamy pełnego i dokładnego tekstu tego rozkazu. Wydany został on ustnie, jak stwierdzają to zeznania generałów niemieckich złożone przed prokuratorem Sawickim w Norymberdze.
5 sierpnia rozgorzały wzdłuż linii ulicy Młynarskiej walki, które trwały bez przerwy przez cały dzień, aż do późnego wieczora. Dzień ten był dniem przełomowym w życiu mieszkańców Woli. Wypadki, które rozegrały się 5 sierpnia na tyłach linii walk, a które swoją rozpiętością objęły cały teren znajdujący się w rękach niemieckich, wysuwają się na pierwsze miejsce spośród całego pasma tragicznych przejść ludności Warszawy w czasie powstania.
Tego dnia Niemcy przystąpili do wielkiej, planowej i zorganizowanej akcji, której celem ostatecznym miało stać się kompletne wymordowanie całej ludności polskiej na opanowanych przez nich terenach. Według rozkazu Hitlera-Himmlera należało zabić każdego mieszkańca Warszawy, nie wolno było brać oddziałom niemieckim żadnego jeńca, miasto całe miało być zrównane z ziemią. Rozkaz ten łamał wszelkie prawa i zwyczaje międzynarodowe, ignorował zupełnie fakt ścisłego zachowywania przez powstańców przepisów międzynarodowych (np. w stosunku do jeńców Niemców), a przez bezwzględne polecenie zabijania każdego niewalczącego mieszkańca stolicy, bez względu na wiek i płeć, miał stworzyć zastraszający przykład dla całej podbitej Europy, miał pokazać wszystkim, jaki los czeka tych, którzy odważą się wystąpić przeciw raz ustanowionej władzy niemieckiej.
Akcja niemiecka rozpoczęła się późnym rankiem około godziny 9. Silne oddziały SS, policji, wojska oraz formacji cudzoziemskich w służbie niemieckiej, przydzielonych z 9. armii do walki z powstańcami, obstawiły cały teren dzielnicy. Po ulicach krążyły auta, czołgi oraz patrole. Następnie grupy żołnierzy wpadały do domów, obrzucając piwnice, bramy, podwórza i okna granatami, ostrzeliwując je nadto z karabinów. Całą ludność wzywano okrzykami do natychmiastowego opuszczenia domów. Pijani przeważnie żołnierze rozbiegli się po mieszkaniach, grabiąc, rabując, a jednocześnie mordując osoby ociągające się z opuszczeniem domu, próbujące obronić się przed rabunkiem, ukrywające się po różnych zakamarkach strychów, mieszkań czy piwnic. W licznych wypadkach strzelano do wychodzących z domów. Po obrabowaniu mieszkań i sprawdzeniu, czy nikt się nie ukrył, dom podpalano. Ludność zbierała się w międzyczasie na podwórkach domów.
Tu zgromadzonych obrabowywali żołnierze, wyrywając z rąk bagaże, zdzierając pierścionki i zegarki, domagając się wydania pieniędzy, złota, kosztowności. Po takim oczyszczeniu z wszelkich wartościowych przedmiotów grupę obrzucano granatami lub też ostrzeliwano z broni maszynowej lub ręcznej. Spędzano też niekiedy ludność do piwnic lub schronów przeciwlotniczych i tam dopiero odbywała się egzekucja, najczęściej przy użyciu granatów. Następnie żołnierze chodzili między trupami, dobijając z rewolwerów jeszcze lub karabinów rannych
Klapki do miasta i na plażę – ranking najmodniejszych modeli na lato
Artykuł sponsorowany Lato to czas, gdy nasze stopy pragną swobody i wygody. Nic nie sprawdza się lepiej niż stylowe klapki, które z łatwością dopasują się do miejskiego zgiełku i relaksu na gorącym piasku. Wybór idealnej pary może być
Myślisz o pracy w szkole? Zapisz się na studia z przygotowania pedagogicznego – rekrutacja otwarta!
Artykuł sponsorowany Zastanawiasz się nad pracą nauczyciela, jednak brakuje Ci wykształcenia pedagogicznego? A może ukończyłeś studia z innej dziedziny, ale chciałbyś dodatkowo uczyć w szkole? Podyplomowe przygotowanie pedagogiczne to oferta dla Ciebie! Czytaj dalej i dowiedz się, co to za kierunek,
Likwidacja Pawiaka
We wtorek 29 lipca 2025 r., godz. 12.00 Muzeum Więzienia Pawiak zaprasza na dziedziniec, gdzie odbędzie się uroczystość upamiętniająca 81. rocznicę likwidacji kompleksu więziennego przy ulicy Dzielnej.
W ramach obchodów zaplanowano przemówienia okolicznościowe, złożenie kwiatów oraz modlitwę przy Pomniku Drzewa Pawiackiego z asystą honorową Wojska Polskiego.
Po oficjalnej części obchodów odbędzie się koncert słowno-muzyczny „PAWIAK’44” przygotowany przez współorganizatora, Fundację ART.
Wobec zbliżania się frontu okupanci niemieccy rozpoczęli w drugiej połowie lipca 1944 r. przygotowania do likwidacji więzienia. Z Pawiaka wysłano wówczas dwa ostatnie transporty ewakuacyjne. Więźniowie zostali wywiezieni do KL Ravensbrück i KL Gross-Rosen. Część z aresztowanych zwolniono. Wśród nich znalazł się polski personel medyczny oraz matki z niemowlętami.
Już po wybuchu powstania warszawskiego, w murach Pawiaka urodziło się dwoje dzieci, które wraz z matkami zostały zamordowane przez Niemców. W dniach 13 i 18 sierpnia, w ruinach getta odbyły się ostatnie egzekucje więźniów Pawiaka. Wśród rozstrzelanych była kobieta w siódmym miesiącu ciąży, Halina Tulińska, która za murami Pawiaka pozostawiła synka i córkę.
20 sierpnia nastąpiła ewakuacja niemieckiej załogi więzienia, zaś 21 sierpnia 1944 opustoszałe, podminowane zabudowania Pawiaka i Serbii wraz z przyległymi budynkami zostały wysadzone w powietrze przez oddział niemieckich minerów.








