Batalia z francuską biurokracją

Batalia z francuską biurokracją

Bordeaux , Aquitaine France - 06 15 2022 : France services sign text and brand logo for France Republic with text freedom equality fraternity in french facade building state institution

Francja pięknie się ubiera. A nadrzędnym jej strojem są koperty Jest takie francuskie słowo oznaczające wzruszenie ramion, coś pomiędzy „cóż” a „pff”, słynne bah (czyt. ba). Usłyszysz je często z ust Francuzów. Biurokracja też jest na b i gdy w rozmowie poruszysz jej temat, niemal każdy zareaguje: – Bah, nie mów mi nawet! Szkoda słów. To g… (c’est d’la merde). Eh bah. Ale, co gorsza, dokończy: – Tak to jest, co można zrobić? Batalia ze skarbówką Głównym strojem we Francji są koperty. W kopercie dostaniesz klucze do wynajmowanego mieszkania czy zaproszenie od mera na powitalne przyjęcie nowo przybyłych mieszkańców miasta w ogrodowej części ratusza. Poczujesz się więc arystokratycznie. Pocztą też w ostemplowanych kopertach z symbolem Marianny przyjdą do ciebie tajemnicze listy. Pierwszy od Direction générale des Finances publiques – Generalnej Dyrekcji Finansów Publicznych, której podlegają podatki (impôts). Jest miły wieczór, otwierasz kopertę. To wezwanie z wyliczeniem bliżej nieokreślonych składek. Rano ubierasz się odświętnie i jedziesz pod wskazany adres. Już samo dojechanie do odpowiedniego urzędu jest nie lada osiągnięciem. W owych Finances publiques do twojej sprawy przypisany jest jeden pan na całe miasto. On i nikt inny. W ten sposób pan ten zyskuje monopol na wiedzę, która myli mu się z władzą. Dlatego odpowiada ci bez ogródek, że nie objaśni dokumentów, które otrzymałeś. Od wyjaśniania jest internet, masz wrócić do domu i poczytać sobie w sieci. Przymuszony twoim gniewem coś ci ostatecznie tłumaczy – często we Francji jedynym skutecznym argumentem jest niestety siła werbalna i emocjonalna. Ale to tylko szczątki informacji. I tak musisz w internecie doczytać resztę. A gdy potem znów dzwonisz do urzędu, by domówić szczegóły, ten sam monsieur, po króciutkiej rozmowie i najwyraźniej zbyt wielu twoich pytaniach, elegancko, jak tylko można we Francji, odkłada słuchawkę. Batalia z bankiem i składkami społecznymi Jeśli np. prowadzisz własną firmę, do końca miesiąca musisz zadeklarować kwotę zarobku za miesiąc poprzedni. Możesz to zrobić tylko przez konto internetowe. Klikasz „zatwierdź” i system wylicza ci kwotę do zapłaty. Kolejnym kliknięciem zgadzasz się na pobór płatności – należności nie możesz opłacić gotówką ani nawet wciąż cieszącym się zadziwiającą popularnością czekiem, musisz się zgodzić na pobranie pieniędzy z konta. I byłoby to w miarę w porządku, gdyby nie fakt, że pobór ten (prélèvement) zostanie dokonany w nieznanym ci czasie. Po zatwierdzeniu zgody na pobranie podatku każdego dnia sprawdzasz więc na koncie, czy państwo francuskie już wzięło sobie należność, czy jeszcze nie wzięło. I tak przez kolejne dni, bo czasem pobiera po trzech dniach, a czasem dopiero po 15. Trzeba przy tym wiedzieć, że Republika lubuje się w przeróżnych świętach (mimo rozdzielności z Kościołem wiele z nich to święta katolickie), a także „zwykłych” wakacjach, czyli przypadających mniej więcej co dwa miesiące przerwach. Do tego dochodzą niedziele i wolne dla banków poniedziałki. I często jeden z tych dni przypada na moment, kiedy chcesz lub musisz wysłać przelew lub zatwierdzić pobranie płatności z twojego konta. Summa summarum, jesteś w d… bo jeśli z płatnością twoich podatków spóźni się bank lub urząd, winny będziesz ty. I to ty zapłacisz odsetki za spóźnienie. Co więcej, nie zostaniesz o tym w żaden sposób poinformowany. Ani pocztą tradycyjną, ani mejlem, ani na koncie w zakładce „zapłaty i zaległości”. O długu dowiesz się zupełnie przypadkiem, odwiedzając przy kolejnej okazji urząd. Dobrze wychowana pani poinformuje cię na odchodne: – A, i jeszcze jedno, bo pan/pani może nie wie, że ma u nas małą niedopłatę. Nie, ależ nie, nie widnieje ona na pana/pani koncie, ale mogę podyktować, notuje pan/pani? I proszę w tej sprawie napisać do nas prośbę o anulowanie długu. Piszesz do nich tę prośbę, mijają trzy miesiące, cztery, pięć, nie otrzymujesz żadnej odpowiedzi, bilans – przynajmniej ten widoczny dla ciebie – nadal wskazuje zero długu. O tym, co dzieje się w podziemiach Matriksa, dowiesz się co najwyżej przy kolejnej okazji. Problem polega bowiem na tym, że to, co się dzieje we Francji, właściwie nie jest biurokracją. Ta, jako rządy (gr. kratos = władza) biura, powinna być logiczna i klarowna. Francuska biurokracja nie jest ani klarowna, ani logiczna. Jest na tyle dzika, że nie wiadomo, jak się po niej poruszać. Człowiek, choć bardzo się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2023, 34/2023

Kategorie: Świat