Tomasz Jastrun
Lokator
Od jakiegoś czasu nie czytam powieści, nie mogę, fikcja mnie męczy, cenię różne formy dokumentu, najbardziej dzienniki. Sam jednak piszę powieści, więc to podejrzane. A tu jak wielki wieloryb połknęło mnie „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta. Czytałem na studiach, ale nie wyszedłem poza tom pierwszy, czyli „W stronę Swanna”. Jestem jednak w doborowym towarzystwie, bardziej niż ja znakomitych czytelników, którzy nie mogli. Ale nawet oni zawsze przyznają, że Proust jest genialny. Genialny, lecz nieznośny. I to zawsze wstyd,
Walka z wiatrakami
Na początku ukraińskiej wojny Donald Trump, będąc w bojowym i krotochwilnym nastroju, mówił: „Powinniśmy wykorzystać nasze samoloty, umieścić na nich chińską flagę i tak bombardować Rosję, żeby się zesrała. Będzie, że Chiny to zrobiły, więc oni będą walczyć ze sobą, a my będziemy siedzieć i patrzeć”. I pomyśleć: ten geniusz strategiczny i polityczny był prezydentem Stanów Zjednoczonych. Teraz mówi, że dostarczanie czołgów Ukrainie jest błędem. „Najpierw przyjadą czołgi, potem bomby atomowe – napisał były prezydent. – Zakończcie
Umiarkowany pesymizm
Znajduję w bałaganie swoich starych tekstów reportaż z Moskwy, sprzed wielu lat. Cytuję fragmencik, w którym, jak mi się zdaje, oddaję ducha tego kraju: „Napięcie jest dzisiaj we wszystkich wielkich metropoliach, ale w Moskwie jest ono podszyte głębinowym zagrożeniem płynącym ze strasznej przeszłości i z niepewnej przyszłości, gdy teraźniejszość przemyka się jak spłoszony zając wśród dotykalnego niechlujstwa i braku wyraźnych reguł gry. Niepokoi ponurość ludzi na ulicach. Przypomnijmy sprawiedliwie, że przybywających z Zachodu do Polski od wieków
Kiełbasa nie tylko wyborcza
Dwa dni w Katowicach i w Chorzowie, spotkanie w bibliotece z młodzieżą szkolną. To zawsze najlepsza publiczność. I jedyna szansa na takie „młode” spotkanie, bo na zwykłe wieczory autorskie młodzi nigdy nie przychodzą. Bardzo miły, ale też bardzo smutny ten czas w Chorzowie, bo w przeddzień mojego przyjazdu umarła Ania, moja kuzynka, mama Zbyszka, u którego mieszkałem. Śmierć spodziewana, ale śmierć zawsze zaskakuje. Zbyszek zadowolony, że mieszkałem u niego w ten ciemny czas, serdeczne rozmowy rozpraszały smutek. Pociąg do Warszawy, w wagonie dużo Ukraińców,
Chłopi i zamek
W sylwestra byliśmy u przyjaciół. Gospodyni nieostrożnie przełączyła telewizor na stację publiczną. Od razu inne głosy, inna scenografia, świat zrobiony z odmiennej materii. Pachnie Koreą Północną. W popłochu uciekamy do TVN. Dowiedziałem się potem, że doszło do skandalu na koncercie sylwestrowym w TVP. Członkowie zagranicznego zespołu wystąpili w tęczowych opaskach, co głęboko zgorszyło elektorat PiS. Solidarna Polska nawet zawyła z bólu. Cała ta radykalna prawica doprawdy ma bzika, wymyślają sobie jakieś zarazy cywilizacyjne i mają na nie uczulenie. A przecież
Głupota i mądrość
Dawna linia podziału na lewicę i prawicę traci na aktualności, chociaż tych nazw będziemy jeszcze przez jakiś czas uparcie używać. Wiem, że często wracam do tego tematu, że się powtarzam, ale to jeden z kluczy do zrozumienia, co się dzieje we współczesnym świecie, a przynajmniej w kręgu naszej cywilizacji. Nowy podział społeczny, zaskakująco głęboki, to podział na zamożnych i biednych, na starych i młodych, lepiej i gorzej wykształconych, mieszkających w miastach, w małych miasteczkach i na wsi. Patrioci spierają się z nacjonalistami i narodowcami. Liberałowie gospodarczy ze zwolennikami
I już nowy rok
Wigilia na wsi u brata mojej żony. On, kiedyś sadownik, a teraz bardziej biznesmen. Są jego teściowie, też mieszkają na wsi, religijni, więc na wstępie czytanie biblii oraz modlitwa. Nie przeszkadza mi to, jest we mnie wkład religijny z dzieciństwa i ten obrządek wydaje mi się ładnym ornamentem. A ci ludzie to kiedyś zagorzali pisowcy. Ona miała nawet na biurku portret Lecha Kaczyńskiego. A tu niespodzianka: okazuje się, że od jakiegoś czasu nienawidzą PiS. Nawet wyrzucili z domu telewizor, nie mogli znieść pisowskiej propagandy. Myślę:
Zaćma
Rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Ta noc oddaliła się ode mnie jak dawno śniony upiorny sen. Tyle było emocji, a teraz żadnych, chociaż pamiętam zapach tej nocy, gdy krążyłem po mieście, budząc ludzi, zapach mrozu i grozy. I zapach tamtych smutnych świąt. W ramach naprawiania siebie – operacja na zaćmę. Para oczu. Jedyny stres, jaki miałem, to konieczność wczesnego wstania. Sama operacja prawie przyjemna. Tuż przed zabiegiem pytanie, czy jestem na coś uczulony. Mówię,
Serce na dłoni
Jadąc przez zatłoczone miasto, mijam na Woli mur z czerwonej cegły. Jakbym znał to miejsce? Już wiem, za tym murem jest cmentarzyk, gdzie chowaliśmy bliskiego mi kolegę, fotografa Jurka Modraka. Po kilku godzinach, wracając inną trasą, równie niespodziewanie jestem w miejscu, które też nagle rozpoznaję, to szpital św. Zofii, gdzie rodzili się moi Antoś i Franio. A przecież miasto jest wielkie, czy to tylko zbieg okoliczności? Między tymi spotkaniami spotkanie z uczniami w dużym liceum społecznym. Na parterze
Wstaliśmy z kolan i leżymy
Obsesyjnie zajmuję się prezesem, proszę mi wybaczyć, ale to w końcu on nas tak urządził. Niedawno prezes dowiedział się, że Polacy są nieszczęśliwi z powodu służby zdrowia. I gromi lekarzy. Jakby PiS nie reformowało służby zdrowia i jej nie zaszkodziło. Podobnie jak sądom (mam jakąś sprawę sądową, cud, jeśli dożyję jej końca). Prezes atakuje lekarzy, że są chciwi na pieniądze, a bycie lekarzem to przecież misja. Jak zwykle, gdy coś mu się nie podoba, grozi paluszkiem i słowami: „coś z tym trzeba zrobić”.







