Przebłyski
Co boli Gmyza?
Odezwał się Cezary Gmyz, na prawicy bardziej znany jako Trotyl. Pogoniony z telewizji publicznej za nieustanne kompromitowanie tej firmy w oczach telewidzów – w historii TVP nie było korespondenta słabiej rozgarniętego od Gmyza.
Trotyl wyspecjalizował się w tropieniu oficerów polskiego wywiadu. Swoje widoczne gołym okiem kompleksy leczy, szarpiąc za nogawki Tomasza Turowskiego. Ceniony as wywiadu i równie wybitny dyplomata ma wykłady na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. A tego Gmyz nie może przeboleć. Choć dobrze wie, dlaczego właśnie ta uczelnia tak ceni Tomasza Turowskiego.
Hieny na platformach
Pięć osób zadzwoniło na 112 z informacją, że na UW została zaatakowana kobieta. Dużo więcej wyciągnęło telefony i filmowało ofiarę i mordercę. Błyskawicznie te filmy pokazały się w serwisie X (dawnym Twitterze) i na innych platformach.
Jak ocenić te działania? Nikczemne hieny gapiły się i filmowały. Paskudnie zachował się też policjant, który na komisariacie zrobił i udostępnił zdjęcie mordercy. Bezkarne są platformy, które ciągle pokazują równie drastyczne ujęcia. Robią to dla oglądalności i zwiększania zarobków. Kiedy wreszcie rząd ukróci te haniebne praktyki?
Jak kulą w płot
Przed konklawe watykaniści i publicyści kościelni bardzo ostrożnie mówili o faworytach. Sporo nazwisk się powtarzało. Wykorzystywano nawet sztuczną inteligencję. Niewielu z tych znawców wskazało Amerykanina Roberta Prevosta. Najbardziej widowiskowo pomylił się Grzegorz Górny, komentator „Sieci”: „Szans na zwycięstwo nie ma raczej żaden duchowny z USA, a jest ich aż 10. Większość kardynałów nie zgodzi się, by papieżem został obywatel najpotężniejszego państwa świata, ukształtowany przez kulturę polityczną Stanów Zjednoczonych i posiadający amerykańską mentalność. Dziś jankesi budzą na świecie zbyt wiele niejednoznacznych emocji, by ryzykować wybór na tron Piotrowy jednego z nich”.
Trafił jak kulą w płot. Anioł Stróż Górnego chyba przysnął.
Sonik z Nawrockim za rękę
Na nagłą miłość nie ma rady. Uległ jej nawet taki wyjadacz polityczny jak Bogusław Sonik. Obiektem jego wyznań stał się Karol Nawrocki. Eksposeł PO widzi w nim człowieka, „który rozwinął się w tej kampanii, poprawił sposób komunikacji” („Sieci”). Sonik poparł Nawrockiego, „bo jest państwowcem”, a wyborcy szukają kandydata racjonalnego. Co do poprawy komunikacji, którą Sonik zauważył u Nawrockiego, to zgoda, Nawrocki bardzo się tu rozwinął. W dwie niedziele wygłosił sześć wersji historii, jak wymanewrował
Szkoła dyrektora Graniczki
Rozmaitych numerantów powsadzało PiS do szkół. Zwłaszcza tam, gdzie rządzili fanatycy. Jak w Krakowie, w którym o wszystkim decydowała niesławnej pamięci kurator Barbara Nowak. Dyrektorem XLIV LO jest tam Mariusz Graniczka. Czegóż to on nie wymyślił? Na apelu poświęconym katastrofie smoleńskiej zarzucił minister Nowackiej, że „odbiera szkołom uczenie polskiej literatury i naukę religii”. Wcześniej wymyślił, że po Smoleńsku będzie przez rok warta w kościele św. Idziego. W dzień mieli czuwać uczniowie, a nocą rodzice. Szybko to upadło, więc dla rozrywki dyr. Graniczka wzywał rodziców dzieci niechodzących na religię, by się z tego wytłumaczyli. Mamy zatem pytanko: co taki model jeszcze robi w tej szkole?
Rzepecki z flagą Konfederacji
Łukasz Adrian Rzepecki tytułowany jest ministrem, choć jest tylko, lub aż, biorąc pod uwagę skromniutką inteligencję i toporność, doradcą prezydenta Dudy. Jednym z wielu doradców, który jeśli się czymś wyróżnia, to fanatycznym oddaniem pryncypałowi. I gorliwym wykonywaniem poleceń wiceprezydenta Marcina Mastalerka, u którego był kiedyś dyrektorem biura. Rzepecki jest tak napalony na karierę, że do PiS wstąpił już jako 18-latek. Gdy Kaczyński wykluczył go z partii, poszedł do swojego serialowego imiennika Adriana. Fucha w pałacu się kończy,
Hadaj, spiker Stanowskiego
Kibice Legii rzadko, jeśli w ogóle, oglądają telewizyjne debaty kandydatów na fotel prezydenta. Może gdyby wiedzieli, że w sztabie Stanowskiego jest wieloletni (prawie 20 lat) spiker tego klubu Wojciech Hadaj, toby obejrzeli debatę w Polsacie. A że nie oglądali, to niczego nie stracili. Hadaj zatrzymał się na etapie krzyków stadionowych i prostej jak deska komunikacji z kibolami. Wypisz wymaluj – drugi Stanowski. Myśli błąkają się u nich niezbyt nachalnie. W zupełnym przeciwieństwie do ambicji. Te mają ogromne. I ego wielkie jak Żyleta na Legii. Dlaczego więc Stanowski wystartował w wyborach prezydenckich? For money, drodzy państwo, for money.
Pod parasolem diecezji
Jak opornie idzie odsuwanie pedofilów w sutannach od kontaktów z dziećmi, można zobaczyć na przykładzie ks. Damiana K. Dwukrotnie skazanego za molestowanie ministrantów, gdy był wikariuszem parafii w Gliwicach i Tarnowskich Górach. Dostał za to dwa lata i trzy miesiące. Obniżone później przez Sąd Okręgowy w Gliwicach do półtora roku. Do więzienia jednak nie trafił… ze względu na stan zdrowia. Nie było to chyba nic poważnego, bo cały czas rezydował w Zabrzu w parafii św. Wojciecha. Odprawiał tam msze, udzielał komunii i błogosławił wiernych. Gdy zrobił się
Amnezja Dudy
Coraz żałośniejsza jest końcówka prezydentury Dudy. Jeszcze niecałe 100 dni. Będzie więc sporo okazji do kolejnych kompromitacji. Nawet jego fanów musi martwić tak szybko postępująca amnezja. Duda zapomina nawet to, co było miesiąc temu. Choćby własne słowa, że w wyborach prezydenckich nie poprze nikogo. Wtedy jeszcze wierzył Mastalerkowi i Rzepeckiemu, że w finale wyborów będzie Mentzen. A sojusz z Konfederacją będzie trampoliną dla Dudy. No i oczywiście dla tych dwóch miglanców.
Sfrustrowany tymi mrzonkami Duda bez ich wiedzy pojechał do Łodzi. I poparł Batyra (Nawrockiego). Tak się przy tym rozpędził, że opowiadał pisowskim aparatczykom o swoich niebywałych sukcesach. Zapominając, że mówi do partii przekrętasów, złodziejstwa i zorganizowanej przestępczości.
Donosy Moskala
Michał Moskal, krągłolicy pupil prezesa Kaczyńskiego, doniósł na Mateusza Morawieckiego, Andrzeja Adamczyka i Marcina Horałę. Skandalista z Bogdanki, który urządził sobie zaręczyny kilometr pod ziemią i sparaliżował pracę kopalni, nie poniósł jeszcze za to kary. A należy się ona Moskalowi bankowo. Za głupotę również. Gdy pisał interpelację do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka z donosem na Jacka Poniewierskiego, że jest agentem wpływu Kim Dzong Una, zabrakło mu wiedzy. Do główki Moskala jakoś nie dotarło, że oskarżony przez niego Jacek Poniewierski był ważnym urzędnikiem od 2020 r. – za czasów PiS. Pracował na stanowiskach, które podlegały Morawieckiemu, Adamczykowi i Horale. ABW dopuściła go wówczas do dokumentów poufnych. Czyżby rządy PiS były tak rozgarnięte jak tenże Moskal?







