Przebłyski
Miś Wildstein
Gdzie się zapodział Bronisław Wildstein? Od PiS dostał wszystko. Nie ma ważniejszej nagrody, która by nie ozdobiła klaty BW. Może poza jedną – linoskoczka epoki. Nikt zgrabniej nie przeskoczył od anarchizmu i liberalizmu do konserwatyzmu. Oczywiście w polskim wydaniu, którego ikoną może być Marta Kaczyńska, w przerwach między rozwodami moralistka prawicy. Przed skokiem w konserwatyzm i rolą wielkiego pisarza Wildstein był postacią barwną, ekspresyjną i mocno kontrowersyjną. Jako myślowy guru PiS jest już tylko nudziarzem. Umościł się w świecie
Kogo pogrąży zamczysko?
Wygląda jak wojna gangów. A to zwykły spór w pisowskiej rodzinie. Urzędnicy dali wszelkie wymagane zgody na budowę ogromnego zamku we wsi Stobnica, na obrzeżach Puszczy Noteckiej. Nie przeszkodziły im nawet zakazy obowiązujące na terenie Natura 2000. Inwestorem niby-gotyckiego zamku jest Dymitr Paweł Nowak (31 lat), prezes poznańskiej spółki DJT. Wiceprezesem jest jego młodszy brat Tymoteusz Paweł Nowak (27 lat). Jedni urzędnicy dali zgody, a drudzy chcą ich za to zamknąć. Po pięciu
Tajna praca i lewizny
Nic, tylko obwozić ich po bazarach. Magicy z PiS mogą tam pokazywać, co zrobili z PKP Cargo. To duża sztuka w kilka lat doprowadzić spółkę do takiej zapaści. Gdy w 2013 r. państwo sprzedało część akcji PKP Cargo, do budżetu trafiło 2,1 mld zł. A dziś cała spółka jest warta mniej niż 450 mln zł. Dojna zmiana, którą na kolei zawiaduje minister Andrzej Adamczyk, obsadziła tam wszystko. Nic dziwnego, że tak zarządzana kolej jedzie na oparach. Adamczyk
Taki żarcik z Wawrzykiem
Od miesięcy szukali kandydata na rzecznika praw obywatelskich. A jak już znaleźli, to takiego, który stoi na każdym rogu ulicy. Piotr Wawrzyk, z wyglądu podobny do nikogo. Bezbarwny. Ale sprytny. Nie za wiele umie. Ale wzrok ma dobry. Zawsze zauważy słoik z konfiturami. Jak mu się opłacało, to był w PSL i kręcił się koło Pawlaka. A jak zieloni stracili wpływy, Wawrzyk przestał płacić składki. I go skreślili. Związał się z dojną zmianą. W PiS nikomu nie przeszkadza myślowa toporność. Ani to, że do pracy habilitacyjnej
Kowalski – duma Opolszczyzny
Gdyby tego faceta nie było, trzeba by go wymyślić. Koniecznie. Bo życie bez Janusza Kowalskiego jest życiem na niby. Ale z Kowalskim jest dodatkowy problem. Tego męża stanu od Ziobry nie da się oglądać na trzeźwo. Tylko po dużej gorzale, w fazie z białymi myszkami, można zajrzeć do świata Kowalskiego. Świata, w którym małżeństwa gejów są obowiązkowe, dzieci może adoptować, kto chce, a w każdym domu musi być miejsce dla rodziny muzułmańskiej. A to jeszcze nie wszystko, Janusz K. dopiero się rozpędza. Mieszkańcom Opolszczyzny, którzy Kowalskiego
Ciąg dalszy przeprosin
Trzeba mieć bardzo dobre zdrowie, dużo czasu i kasę na adwokatów. Bez tego trudno wygrać z Ringier Axel Springer Polska. Cztery lata i osiem miesięcy musieli czekać na przeprosiny Marek Działoszyński i jego syn Wojciech. Byłego komendanta głównego policji i jego syna wreszcie przeproszono za nieprawdziwe i nierzetelne informacje. W czterech kolejnych numerach „Faktu”, od 1 marca do 4 kwietnia 2016 r., robiono z Działoszyńskich worek do bicia. I tak na okrągło. Przez długie lata. Bezkarnie.
Miękiszony z rady miasta
Po czym poznać radnego prawicy z dumnego miasta Warszawa? Przecież nie po pracy. Co rozumiemy, bo trudno coś robić, mając dwie lewe ręce. I głowę do potakiwania wodzom. Warszawskim radnym PiS taktyka na miękiszona bardzo się opłaca, i to dosłownie. Matka partia płaci synekurami. Radny Cezary Jurkiewicz ma robotę w Polskiej Fundacji Narodowej. Radna Olga Semeniuk jest sekretarzem stanu. Radny Błażej Poboży też jest wiceministrem. A radny Filip Frąckowiak pracuje u Kurskiego w TVP. Praca tych
Czaputowicz odpoczywa po rzezi
A gdzież to teraz bywa Jacek Czaputowicz? Przez złośliwców zwany naukowcem, a w realnym życiu kompletnie nieudany eksperyment prezesa K. Nieudany dla polskiej dyplomacji. Ale nie dla Kaczyńskiego – ten może być zadowolony, że popychadło na stanowisku ministra zrobiło to, po co zostało tam wysłane. Czaputowicz jak rzeźnik wyciął w MSZ ostatnich fachowców, którzy nie byli klonami PiS. Takimi, co to ani be, ani me, ani kukuryku, jak mówił Wałęsa.
Lobbysta Mastalerka
Każdy chce mieć swojego Hofmana. Cudotwórcę, który potrafi łączyć biznesmenów mających kłopoty z politykami mającymi potrzeby. Skoro PiS ma Adama Hofmana, to bezobjawowy prezydent Duda postawił na Marcina Mastalerka. Podobnie jak Hofman Mastalerek też ma firmę zajmującą się PR i marketingiem. A skoro Duda go lansuje, to biznes już wie, do kogo w razie czego warto pukać. Patent prosty. A jaki skuteczny. I kasodajny. Gorzej z lotnością Mastalerka. Góra 50% Hofmana. Ale przecież tak, albo i gorzej, mają wszyscy
Zarabianie na „wyklętych”
Wystarczy rzucić hasło „wyklęci”, a państwowa kasa leje się jak ropa w Teksasie. Bez ograniczeń, co roku więcej. Mechanizm łatwego zarobku odkryli pomysłowi rodacy. Na kłamstwach o „wyklętych” wyrósł już cały przemysł. Doją budżet, ile się da. Jest kasa na wypasione etaty i sute pensje. Na dotacje, nagrody, wydawnictwa i wszystko, co tam komu przyjdzie do głowy. Na muzea w budowie też jest kasa. I to jaka! W Ostrołęce od lat budują muzeum „wyklętych”. Tylko w tym roku z Ministerstwa Kultury trafiło






