Chaos w szpitalach

Chaos w szpitalach

Wciąż rośnie liczba chorych na COVID-19, którzy potrzebują hospitalizacji. Obecnie (1 kwietnia) w szpitalach w całej Polsce przebywa prawie 32 811 chorych – o 500 więcej niż wczoraj i o ponad 4,5 tys. więcej niż w zeszły czwartek (25 marca). Cały czas Ministerstwo Zdrowia notuje wysokie liczby zgonów związanych z COVID-19 – 1 kwietnia było ich aż 621, o 100 więcej niż tydzień wcześniej (25 marca). W sumie w Polsce z powodu koronawirusa zmarło 53 665 osób. Mimo że Ministerstwo Zdrowia codziennie podaje liczbę wolnych łóżek i respiratorów (1 kwietnia to odpowiednio 9461 i 870), medycy otwarcie mówią o kryzie w szpitalach.

Sytuacja w szpitalach jest naprawdę dramatyczna. Z czymś takim w historii Polski jeszcze się nie mierzyliśmy – żeby pomimo najbardziej innowacyjnej technologii medycznej nie można było pomóc ludziom, żeby tyle osób umierało naraz. To jest przerażające. Ludzie umierają całymi rodzinami – powiedział Kamil Barczyk, dyrektor szpitala powiatowego w Bolesławcu w rozmowie z Onet.pl.

Nadal brakuje kadry medycznej, łóżek, leków, tlenu, respiratorów. Przykładowo szpital w Ostrołęce potrzebuje m.in. aż 51 lekarzy i 145 pielęgniarek. To nie jest odosobniona sytuacja. Codziennie dowiadujemy się o ogromnych brakach w stanie kadry medycznej. Od dłuższego czasu w pomoc szpitalom zaangażowana jest straż pożarna. Po Wielkanocy w szpitalach covidowych zaczną pracować studenci uczelni medycznych.

Jak mówił Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, trzeba skupić się na koordynacji co do logistyki miejsc w szpitalach i na pacjentach z innymi schorzeniami niż koronawirus. – Mamy chorych na COVID-19, mamy ozdrowieńców po pierwszej i drugiej fali, którzy potrzebują naszej pomocy, a trafiają na koniec kolejki. Mamy pacjentów, którzy nie doczekali się przez te dwie pierwsze fale pomocy medycznej z chorobami przewlekłymi, które się zaostrzyły. Mamy wreszcie chorych, którzy dzisiaj potrzebują pomocy w trybie pilnym – powiedział Jankowski w TVN 24.

Przez przymus tworzenia nowych łóżek dla pacjentów z COVID-19 w szpitalu św. Trójcy w Płocku wstrzymano przyjęcia na internę. Ministerstwo Zdrowia zadecydowało o utworzeniu tam 50 łóżek covidowych. Szpital św. Trójcy do tej pory nie przyjmował pacjentów z koronawirusem. Teraz musi, mimo dramatycznej sytuacji na innych oddziałach. Zamknięto pediatrię. Część pacjentów z interny została wypisana, dla 24 osób szpital nie może znaleźć miejsca w innych placówkach w rejonie. – Nie ma w tym momencie niestety miejsc dla pacjentów na internie w żadnym okolicznym powiatowym szpitalu, które jeszcze działają. Bo działa jeszcze Płońsk, Gostynin, ale już np. nie działa Mława, nie działa Nowy Dwór – mówi prezydent Płocka Andrzej Nowakowski i apeluje o cofnięcie rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia.

Na Mazowszu od dawna brakuje łóżek internistycznych, długoterminowych, bariatrycznych, opiekuńczych. Żyjemy i chorujemy coraz dłużej. Teraz doszli pacjenci z powikłaniami pocovidowymi, którzy wracają na oddział płucny czy na nefrologię – tłumaczy Stanisław Kwiatkowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku. – Jeśli rzeczywiście interna u naszych sąsiadów nie będzie działać, to kryzysu upatrujemy w okresie poświątecznym. Dziś rano mieliśmy trzy wolne łóżka na oddziale internistycznym.

Podobnie jest w całym kraju. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej im. dr. Kazimierza Hołogi w Nowym Tomyślu był zmuszony zamknąć oddział dziecięcy, na rzecz stworzenia łóżek dla pacjentów z koronawirusem. Szpital wojskowy w Szczecinie zostanie całkowicie przekształcony w szpital covidowy, więc wszyscy pacjenci zostaną przeniesieni do innych placówek, a planowe zabiegi będą odwołane. W Miejskim Szpitalu Zespolonym w Częstochowie trzy oddziały (urologia, chirurgia i ortopedia) zostały zgrupowane w jednym miejscu, by na pozostałej przestrzeni zmieścić chorych na COVID-19.

Te trzy oddziały realizują swoje zadania w jednej trzeciej. Do tego OIOM jest przekształcony całkowicie w OIOM covidowy, więc ciężkie operacje pacjentów niecovidowych są dla nich ryzykiem. Oni leżą potem na oddziale chirurgicznym pod respiratorem, ponieważ nie ma ich gdzie wysłać. Nie ma wolnych miejsc na OIOM-ie w całym regionie – powiedział Wojciech Konieczny, dyrektor szpitala. – Kiedy epidemia znajdzie się w schyłkowym okresie, będziemy robić podsumowania i wtedy okaże się, ile było zgonów pacjentów niecovidowych.

 

 

fot. Filip Błażejowski 

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy