Za chwilę reszta ucieknie

Za chwilę reszta ucieknie

Lucyna Dargiewicz – przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych

Czy da się uzdrowić sytuację w pielęgniarstwie?

– Nie zajmuję się polityką zdrowotną… Mogę tylko zgłosić problem, że brakuje w Polsce pielęgniarek. I trzeba robić wszystko, aby je zatrzymać w kraju. Powinno się zrobić wszystko, aby nasz zawód zaczął być postrzegany jako atrakcyjny. Trzeba po prostu go promować.

W jaki sposób?

– Poprzez odpowiednie płace i docenienie wykształcenia, zwłaszcza specjalistycznego. Czy pani wie, że zrobiono badania, w których wzięło udział 400 szpitali, i okazało się, że istnieje zależność między śmiertelnością pacjentów a obsadą pielęgniarską? Mamy za małą obsadę w szpitalach. Obciążenie pracą kilkakrotnie przekracza normy. Stąd brak koncentracji i gorsza praca. Dodatkowo dochodzi problem nadgodzin, bo pielęgniarki biorą dodatkowe dyżury, aby dorobić do skandalicznie niskich pensji.

Ile powinna zarabiać pielęgniarka w Polsce?

– Tyle, ile w Unii Europejskiej.

Przecież tam pielęgniarki zarabiają kilkakrotnie więcej, a czasami razy 10. Mówi się, że po kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, nawet do 20 tys.

– Ale nie wszędzie. Może trzeba wziąć pod uwagę jakąś średnią europejską. A przynajmniej iść w tym kierunku i podwyższać pielęgniarkom pensje. Bo jeśli tego nie zrobimy, za chwilę reszta osób nam ucieknie. Jesteśmy kuźnią kadr dla całej Europy. Mamy dobrze przygotowany personel i robimy wszystkim prezenty. Według izb pielęgniarskich, dwie trzecie absolwentek uczelni – a co roku mamy ich 5 tys. – nie odbiera prawa do wykonywania zawodu, i to one opuszczają kraj.

Co robić, aby ten proces zatrzymać?

– Mówiłam, trzeba podnieść atrakcyjność tego zawodu, aby młode osoby chciały go wybierać. Zwłaszcza że średnia wieku pielęgniarek jest bardzo wysoka. Jeśli tak dalej pójdzie, nie będzie miał kto się nami zajmować. A starsze osoby, wiadomo, są przepracowane i przemęczone. Do tego stopnia, że często nie są w stanie wielu rzeczy zarejestrować i zrobić. Po prostu nie dają rady. A nie mogą pójść na zwolnienie ani wziąć urlopu dla podreperowania zdrowia.

To wina ministra Radziwiłła?

– To nie jest wina tylko tego rządu. Problem narasta od lat. Ale jeśli będziemy go ignorować, pęknie. A stracą na tym tylko pacjenci.

Winne są za niskie płace i brak kadry, jedno napędza drugie. Ale w ubiegłym roku coś panie wygrały.

– Zgodnie z porozumieniem dostałyśmy we wrześniu pierwsze 400 zł podwyżki brutto, czyli ok. 230 zł na rękę, w tym roku ma być kolejna. Jednak to wszystko za mało. Pielęgniarki nadal są zmuszone pracować na kilku etatach, aby przeżyć.

Jakie rozwiązanie pani proponuje?

– Wpisanie pielęgniarek do systemu świadczeń zamawianych przez NFZ – na podobnych zasadach jak lekarzy. Chodzi o to, aby spowodować zapewnienie odpowiedniej liczby pielęgniarek na oddziałach. Dopóki to się nie zmieni, dyrektorzy szpitali nadal z oszczędności będą zatrudniali mniej pielęgniarek, niż trzeba.

Słyszałam, że w całej Europie brakuje pielęgniarek.

– Obliczono, że w 2020 r. zabraknie nas 1 mln. Wiadomo, społeczeństwo się starzeje, w 2030 r. co czwarty obywatel UE będzie miał 65 lat. A z systemu ochrony zdrowia według danych WHO odejdzie 40%.

Co jeszcze by pani zmieniła?

– U nas pielęgniarki są źle opłacane nie tylko ogólnie, nie ceni się także wykształcenia ani przygotowania specjalistycznego. Skąd więc mają brać motywację do pracy? Osoby po studiach, zamiast opiekować się pacjentami, zajmują się sprzątaniem sal i dbaniem o higienę pacjenta. Nie mówiąc już o tym, że to marnotrawstwo – łożyć na naukę, uczyć skomplikowanych procedur medycznych, a potem takiego kogoś gonić do mycia podłogi.

Kiedyś zajmowała się tym salowa.

– Teraz robi to firma zewnętrzna – ale jej pracownicy przychodzą na określoną godzinę. A przecież w szpitalu musi być czysto przez cały dzień i higieną pacjenta trzeba się zajmować na okrągło.

Apel na zakończenie?

– Rządzący powinni wiedzieć, że tak naprawdę chodzi o dobro pacjenta. Musimy mieć wyższe pensje i trzeba nas dużo więcej w systemie służby zdrowia – po to, abyśmy mogły służyć naszym chorym, być na ich zawołanie. A tak rzeczywiście tracą oni, nie mogą być odpowiednio zaopiekowani, bo jedna pielęgniarka na oddziale nie jest w stanie pomóc kilkudziesięciu cierpiącym, do których po prostu nie zdąży dojść z końca sali. Pielęgniarki są naprawdę przemęczone pracą na kilku etatach. Gdyby pracowały w Polsce na jednym etacie, a tak być powinno, zabrakłoby ich w szpitalach.

Foto: Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 23/2016

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy