Co kryje chusta

Co kryje chusta

We Francji rozgorzał spór o laicki charakter szkół i religijny ubiór uczniów Korespondencja z Paryża W ciągu stu lat przeżyła Francja dziesięć odmiennych ustrojów: monarchię – republikę rewolucyjną – dyrektoriat – konsulat – cesarstwo – restaurację – monarchię lipcową – drugą republikę – drugie cesarstwo – trzecią republikę. Każdy z tych reżimów operował inną ideologią (nawet II i III republika są trudno porównywalne), innymi odwołaniami historycznymi i filozoficznymi, miał też inną, niekiedy radykalnie inną politykę wyznaniową. Od (na przestrzeni 20 tylko lat) np. radykalnie antyklerykalnego i antyreligijnego jakobinizmu poprzez powierzchownie antykościelny i religijnie indyferentny bonapartyzm po klerykalną restaurację. Żadna z tych orientacji nie spadła z nieba. Każda miała swoje realne zaplecze społeczne. Dodajmy do tego konflikty międzywyznaniowe. Jeszcze w latach 1702-1705 szaleje w południowej Francji wojna protestancko-katolicka, którą do dzisiaj upamiętnia coroczna wielka pielgrzymka protestancka do Mas-Soubeyran. Sprawa Dreyfusa w latach 1894-1906 pokazuje głębię pokładów francuskiego antysemityzmu mającego w znacznej mierze religijne podłoże etc. Tymczasem podstawową zasadą ustroju republikańskiego, który zwycięża ostatecznie, począwszy od 1871 r., jest równość obywateli wobec instytucji. Jak ją zapewnić w obliczu istniejących w społeczeństwie drastycznych nieraz kontrowersji ideowych, w tym religijnych? Istnieje tylko jeden sposób (trochę to jak z demokracją – ma swoje słabości, ale niczego lepszego dotąd nie wynaleziono): kategoryczna neutralność światopoglądowa instytucji państwowych, poza oczywiście instytucjami politycznymi. Obywatel ma wszelkie możliwości wyrażania swoich preferencji ideowych – wybiera swoje władze wszelkiego szczebla, tworzy partie polityczne, zakłada, zgodnie z istniejącym prawem, wszelkiego rodzaju instytucje prywatne. Owe prywatne instytucje, w tym szkoły, mogą mieć charakter wyznaniowy, narodowy, płciowy etc. Nie dotyczy to jednak instytucji państwowych, takich jak administracja, sądownictwo, służby porządkowe, wojsko, szkolnictwo państwowe etc. W największym skrócie wszystkich tych instytucji, które obsługują „funkcjonariusze” (fonctionnaires) – pracownicy nominowani i opłacani przez aparat państwowy. Kwestie neutralności szkolnictwa publicznego, szczególnie ważnej, gdyż daje ono wzór kształcenia obywatela republiki, reguluje prawo Jules Ferry (we Francji prawa noszą imiona swoich projektodawców) z 28 marca 1882 r. Prawo to uznawane jest za tak istotne, że odwołują się do niego w preambułach kolejne konstytucje francuskie (1946 i 1958). Stypuluje ono, iż szkoła publiczna jest neutralna w dziedzinach religii, filozofii i polityki. Personel pedagogiczny w publicznych szkołach podstawowych i średnich jest laicki. Kurs wychowania cywilnego zastępuje nauczanie którejkolwiek z religii. Żeby umożliwić rodzicom, którzy by sobie tego życzyli, edukację religijną, szkoła pozostawia im do dyspozycji jeden dzień wolny (początkowo był to czwartek, obecnie środa). Z biegiem czasu prawo Jules Ferry zostało uzupełnione oczywiście szeregiem szczegółowych dyspozycji. Zmierzały one przede wszystkim do pobudzenia swojego rodzaju wzajemności. Szkoła publiczna jest neutralna światopoglądowo w stosunku do uczniów, uczniowie w stosunku do szkoły i do siebie wzajemnie. Znajdujemy tę tendencję już w prawie René Goblet z 30 października 1886 r. Jej potwierdzeniem i doformułowaniem jest zarządzenie Rady Stanu z 27 listopada 1989 r. uzupełnione okólnikiem z 2 listopada 1992 r., w których stwierdza się, iż noszenie przez ucznia oznak przynależności religijnej w sposób ostentacyjny, mający na celu prozelityzm, propagandę lub prowokację upoważnia władze pedagogiczne do wydalenia go ze szkoły. Zarządzenie to nie jest oczywiście przypadkowe. Stanowi konsekwencję dyskusji i zatargów związanych z noszeniem przez niektóre uczennice konfesji muzułmańskiej tzw. chust (foulard islamique). Zaznaczmy od razu, że mówiąc o chustach, dokonujemy pewnego skrótu. Uczennice owe odmawiały bowiem również wkładania kostiumów gimnastycznych, co praktycznie uniemożliwiało im branie udziału w lekcjach wychowania fizycznego, poddania się badaniom przez lekarza szkolnego płci męskiej etc. Innymi słowy, nie tylko demonstrowały swoją przynależność religijną, lecz także zakłócały normalny tryb szkolnego życia. Można oczywiście uznać za przypadek, że rodziny niemal wszystkich dziewcząt odmawiających zdjęcia chust w szkole miały związek z mahometańskimi środowiskami fundamentalistycznymi, których idee nie są zbyt odległe do afgańskich talibów. Nie jest to argument merytoryczny, bo zdarzały się jednak i inne sytuacje. Niemniej jednak chusta, którą nosić chce skądinąd znikomy procent uczennic konfesji muzułmańskiej, jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc 30,00 zł lub Dostęp na 12 miesięcy 250,00 zł
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 02/2004, 2004

Kategorie: Świat