Emerytka myślała, że to oszuści

Emerytka myślała, że to oszuści

ZUS chce od emerytów zwrotu przypadkowo wysłanej nadprogramowej emerytury. W tym celu zaczął dzwonić do osób, które ją dostały z prośbą o zwrot. Okazuje się jednak, że wcale nie trzeba oddawać pieniędzy, bo błąd leży po stronie instytucji.

Portal wyborcza.biz opisuje sytuację, w której do jednej z emerytek zadzwonił Zakład Ubezpieczeń Społecznych z prośbą o zwrot omyłkowo wysłanej drugiej czternastej emerytury. Kobieta myślała, że dzwonią do niej oszuści chcący wyłudzić pieniądze. Okazało się, że to był jednak prawdziwy urzędnik, a chodzi o błąd systemu komputerowego.

Problem wynika z tzw. zbiegów, czyli sytuacji, w której jedna osoba pobiera dwa świadczenia np. emeryturę i dodatkowe wsparcie wypadkowe czy pełną emeryturę i świadczenie należne ze względu na chorobę zawodową.

Centrala ZUS, ul. Szamocka 5 w Warszawie fot. Adrian Grycuk / Wikipedia

ZUS zrozumiał swój błąd i zaczął dzwonić do emerytów z prośbą o zwrot dodatkowo przyznanej kwoty. Według portalu wyborcza.biz, który dotarł do wewnętrznych pism Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, osoby pobierające świadczenia nie mają takiego obowiązku.

W wewnętrznym piśmie ZUS czytamy: „Jeżeli świadczeniobiorca odmówi nadpłaconej 14. emerytury, należy odstąpić od żądania jej zwrotu, gdyż nadpłata została spowodowana nieprawidłowym działaniem systemu”.

13 grudnia Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS powiedział w rozmowie z PAP: „Zidentyfikowaliśmy jedynie trzy przypadki omyłkowo wypłaconych podwójnych 14. emerytur, czyli to kropla w morzu wszystkich spraw”.

Według Żebrowskiego ogółem wypłaconych w tym roku „czternastek” było blisko 8 mln, w tym ponad 6,3 mln w pełnej wysokości, czyli 1250,88 zł brutto.

fot. Giorgio Trovato / Unsplash

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy