Fajna polska rodzina w szponach Norwegów

Fajna polska rodzina w szponach Norwegów

Czy jajko może być kwadratowe? Dla mediów może być nawet trójkątne. Weźmy choćby taką sprawę. Ekipa telewizji publicznej pod wodzą Ernesta Saja (reżyser) i Bartosza Jurgiewicza (zdjęcia) pojechała do Norwegii z bohaterskim detektywem Rutkowskim i nakręciła film, jak dzielnie uratował dziewięcioletnią Nikolę R., córkę polskich emigrantów, którą źli Norwegowie odebrali rodzicom i przekazali rodzinie zastępczej. Wzruszająca historia o podłych Norwegach, kochającej się rodzinie i niezwyciężonym macho. O filmie usłyszał Piotr Zaremba i na łamach „Rzeczpospolitej” podzielił się swoim bólem. Nie widział filmu, ale jako prawdziwy prawicowiec wie, że stała się najstraszniejsza rzecz, jaka może się przytrafić rodzicom. Zaremba pisze o nagim bezprawiu, o praktykach z piekła rodem i totalitaryzmie. Polscy filmowcy nie poszli po wyjaśnienia do Norwegów. Byli też za leniwi, by przeczytać tekst Ewy Winnickiej w świąteczno-noworocznej „Polityce”. Po co obciążać swoje główki zbędną wiedzą? Uzupełnijmy więc tę propagandę z TVP 1 o fakty. Niepracująca Helena R. i młodszy od niej o osiem lat nowy mąż Arek R., kierowca ciężarówki, wyjechali do Norwegii siedem lat temu, gdy ich córka Nikola miała dwa lata. Starsi synowie Heleny R., pracujący, mieli duże problemy z narkotykami i przestępczością. A w Norwegii? Sama Nikola opowiadała, jak to tatuś uderzył mamusię i przyjechała policja. Jak się rodzice szarpali. Jak mamusia jeździła po pijanemu. Jak mamusia spała w samochodzie. Mówiła też, że jak była głodna, to mamusia mówiła, że tatuś chodzi na dziwki i nie ma czasu gotować. Że spóźniała się do szkoły, do której miała 100 m, itd. Fajna rodzina. A wredni Norwegowie? Zamiast zabierać Nikolę, powinni chyba dołączyć do imprez. Ciekawe, ile telewizja zapłaciła za tego gniota promującego Rutkowskiego.

Wydanie: 10/2012

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy