Przebłyski Nr 38/2003

Przebłyski Nr 38/2003

Luzak Głódź
Grono bon vivantów wybrało się z ministrem Szmajdzińskim do Iraku. Razem z nim lecieli samolotem szef BBN, Marek Siwiec, szef WSI, gen. Dukaczewski, wiceminister spraw zagranicznych, Bogusław Zaleski. Ale i tak przebił ich biskup polowy Sławoj Leszek Głódź.
Najpierw zaskoczył wszystkich znakomitą komitywą z red. Markiem Barańskim (dawnej „NIE”, dziś „Trybuna”), z którym gruchał przyjaźnie przez pół drogi między Warszawą a Teheranem. W drodze powrotnej natomiast, gdy wszedł do kabiny dziennikarzy przebrany za Araba. W biało-czerwonej chuście na głowie. I oczywiście nie odmówił maleńkiego toastu.
Biskup, a swój chłop.

Murzyn na pasach
Jerzy Kropiwnicki, prezydent Łodzi, zachowuje się ostatnio jak Murzyn na pasach: pojawia się i znika. Nie pojawił się na wytoczonym mu przez wdowę po działaczu opozycyjnym procesie w łódzkim sądzie, bo według adwokata, przebywał właśnie w podróży służbowej w USA. Jednak w tym samym czasie pan prezydent w najlepsze jeździł po Piotrkowskiej repliką zabytkowego tramwaju. Ostatnio zaś mogliśmy go podziwiać, gdy w ramach protestu przeciwko nieistniejącym autostradom latał nad Łodzią balonem.
Na Piotrkowskiej mówią, że niedługo poleci w kosmos.

Sen sekretarza
Adam Krzemiński, Janusz Reiter i Andrzej Stasiuk to według tygodnika „Wprost” „zawodowi propagandyści”. A ich piór i głosów niemieckie media używają do „oczerniania naszego kraju” – wali z grubej rury organ Marka Króla.
Potem, w dalszej części artykułu wyłuszcza: wszyscy trzej mają krytyczny pogląd na polską politykę zagraniczną, jej proamerykanizm i stosunek do wojny w Iraku. Są, o zgrozo, cytowani w niemieckich mediach. I to jest dla „Wprost” źle. Bo kto za tym stoi i czemu to służy? – drąży tygodnik. Bo przecież wszyscy Polacy powinni mieć jeden słuszny pogląd i codziennie go powtarzać.
Towarzyszu Król, obudźcie się, nie jesteście już sekretarzem KC od jedynie słusznej propagandy. Skończyły się czasy Gomułki i Moczara.

Polityk zainfekowany
Internauci alarmują, że po sieci krążą nowe wirusy. Ich nazwy pochodzą od znanych polityków. I tak wirus Lepper sprawia, że następuje nieodwołalna blokada komputera, wirus Giertych, że po zainfekowaniu komputera jako startową ustawia stronę Radia Maryja oraz blokuje wszystkie strony związane z seksem. Z okienek windowsowych znika przycisk „ABORT”, a na jego miejsce pojawia się link do strony o świadomym macierzyństwie. Najpopularniejszy jest jednak wirus Miller. Po jego ataku „nieważne, jaką miałeś stronę na początku (startową), ale jaką dopiero będziesz miał przy wylogowaniu!”.
Prawdziwy wirus poznaje się po tym, jak (wy)kończy… komputer.

Po prezydencku, z wyczuciem
Prezydent Warszawy, Lech Kaczyński, zdecydował, że szkoły w stolicy nie potrzebują już nadzoru firm ochroniarskich. Bezpieczeństwo uczniom (i nauczycielom) mają zapewnić patrole straży miejskiej i policji.
Teraz funkcjonariusze będą wpadać na wizytacje? A pan prezydent będzie uczył sztuki samoobrony?

Wydanie: 38/2003

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy