Pakt dla bezrobotnych

Pakt dla bezrobotnych

Mamy czternastoprocentowe bezrobocie. Jak każda średnia, tak i ta tylko sygnalizuje problem. W Warszawie jest względnie dobrze, a w Gołdapi jest 60% bezrobotnych. W woj. warmińsko-mazurskim jest wioska, w której na 160 zdolnych do pracy osób zatrudnienie mają cztery. By zachęcić pracodawców do inwestowania na tych terenach, OPZZ proponuje zwolnienie ich ze świadczeń ZUS, a raczej przerzucenie tych wypłat na Fundusz Pracy. Ten przykład dobrze charakteryzuje “Pakt dla pracy”, wypunktowane zmiany prawa, które pozwoliłyby zmniejszać bezrobocie. Związkowcy chcą, by Sejm przyjął pakt jako uchwałę, potem potrzebna byłaby nowelizacja odpowiednich ustaw. – Nie domagamy się zwiększenia świadczeń bezrobotnym, chcemy stworzyć im miejsca pracy – podkreśla wiceprzewodniczący związku, Maciej Manicki. I zaraz dodaje, że poza okupacją budynku resortu pracy związkowcy mają konkretny plan.
OPZZ proponuje, by odprawy dla zwalnianych pracowników wypłacane były nie przez pracodawców, ale z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Składkę trzeba by podnieść minimalnie, za to pracodawcy czuliby się bezpieczniej, szczególnie, że ten, kto zwalnia, nie jest w najlepszej sytuacji finansowej. Proponuje też, by ZUS płacił “chorobowe” od pierwszego dnia zwolnienia, nie dopiero po 35 dniach. Te punkty są zbieżne z poglądami pracodawców, ale ponieważ pakt jako całość nie podlega już dyskusji, OPZZ nie zrezygnuje z punktów, które pracodawcom mogą się wydać niewygodne. Tak więc OPZZ nie poprze sugestii, by zmniejszyć liczbę dni przysługujących zwalnianemu na poszukiwanie nowego zajęcia. Związek będzie się także upierać przy 40-godzinnym tygodniu pracy.
– Nieodłącznym elementem paktu jest konieczność pilnej nowelizacji budżetu, w części dotyczącej Funduszu Pracy – tłumaczy przewodniczący związku, Józef Wiaderny. – Nie domagamy się niczego poza powrotem do stanu z
1997 r. Wtedy to minister Balcerowicz tak drastycznie zmniejszył fundusz, że dziś dysponuje on tylko 20% sumy z 1997 r.
“Zaoszczędzone” pieniądze minister wydał na zasypywanie dziury finansowej w ZUS. Dziury nie udało się zasypać, a Fundusz Pracy jest ciągle w tej samej, okrojonej wersji. Nie ma dziś inkubatorów przedsiębiorczości. Pozwalały one stanąć na nogi tym, którzy z bezrobocia próbowali się odbić do własnych, małych firm. Przez trzy lata nie płacili czynszu, dostawali telefony i faksy. Ci, którzy rozpoczynali w szczecińskim inkubatorze, poradzili sobie świetnie.
Pakt ma być omawiany na pierwszym, majowym posiedzeniu Sejmu. Do końca kwietnia do parlamentu powinna wpłynąć informacja rządu dotycząca właśnie bezrobocia. Wtedy oba dokumenty będą rozpatrywane razem, choć, jak zapewnia marszałek Płażyński, jeśli rząd nadal będzie milczał, debata nad paktem i bezrobociem i tak się odbędzie.
“Pakt dla pracy” ma podtytuł “porozumienie społeczne”, a to kojarzy się z chęcią niesienia pomocy. To emocje. Na razie potrzebna jest zgoda w parlamencie, że ludzie bez pracy są naszym największym problemem w 2000 r. Czy ta zgoda będzie, czy nie skończy się na politycznych przepychankach i oskarżaniu, że związkowcy rozbijają budżet? Jeśli od miesięcy, poza stwierdzeniem, że “tak musi być”, rząd nie ma w sprawie bezrobocia nic do powiedzenia, zgoda wcale nie jest pewna.

Wydanie: 16/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy