Są jeszcze sądy w Gdańsku

Są jeszcze sądy w Gdańsku

18 wyroków niekorzystnych dla rządu – czy ustawa hazardowa to niezwykle kosztowny bubel? „Sąd uchyla zaskarżoną decyzję oraz poprzedzającą ją decyzję Dyrektora Izby Celnej z dnia 25 listopada 2010 r. oraz zasądza od Dyrektora Izby Celnej na rzecz skarżącej Spółki kwotę 757 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania” – tymi słowami sędzia Jacek Hyla poinformował zgromadzonych 19 listopada br. w sali numer 5 Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku o rozstrzygnięciu pierwszej z 18 rozpatrywanych tego dnia spraw, w których spółki działające na rynku hazardu domagały się zmiany niekorzystnych decyzji podjętych wobec nich przez organy celne. Wyrok ten, podobnie jak inne wydane tego dnia, jest nieprawomocny, jeśli jednak zostanie utrzymany w mocy, może mieć poważne konsekwencje dla budżetu państwa. Właściciele spółek nie kryją, że to otwiera im drogę do liczonych w miliardach złotych roszczeń wobec skarbu państwa. Ministerstwo Finansów zdaje się nie dostrzegać problemu. Trudne terminy Gdy kilka miesięcy temu Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu udzielił odpowiedzi na zapytanie prawne WSA w Gdańsku, dotyczące „przepisów technicznych” zawartych w przyjętej przez Sejm w listopadzie 2009 r. tzw. ustawie hazardowej, w mediach pojawiło się wiele opinii ekspertów i komentarzy polityków. Ostrzegano, że Polsce grożą ogromne odszkodowania na rzecz firm, które ucierpiały w wyniku stosowania nowego prawa. Przypomniano, że ustawę hazardową Sejm przyjął w pośpiechu – na wyraźne życzenie premiera – i że została ona wymuszona aferą hazardową, w którą jakoby zamieszani byli czołowi politycy Platformy Obywatelskiej. Jedną z kluczowych kwestii podnoszonych wówczas przez prawników był obowiązek notyfikacji projektu tej ustawy w Komisji Europejskiej. Rząd, a zwłaszcza resort finansów, twierdził, że takiej potrzeby nie ma, choć Ministerstwo Gospodarki ostrzegało przed konsekwencjami przyjęcia podobnego założenia. Z dokumentów kontroli przeprowadzonej w resortach sportu, gospodarki i finansów na polecenie szefa Kancelarii Premiera, Tomasza Arabskiego, wynikało, że wokół prac legislacyjnych nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych panował chaos i tylko resort gospodarki wykazał się profesjonalizmem. Stało się jasne, że europejski wymiar sprawiedliwości będzie miał co robić. Przy czym politycy Platformy Obywatelskiej i urzędnicy Ministerstwa Finansów byli przekonani, że musi on odpowiedzieć na pytanie, czy ustawa hazardowa jest zgodna z ustawodawstwem unijnym czy nie. Tymczasem latem tego roku ETS nie zajmował się tą kwestią, lecz powołując się na swoje bogate orzecznictwo, wskazał polskim sędziom drogę rozstrzygnięcia tego, czy zapisy ustawy hazardowej wskazane w pytaniu WSA w Gdańsku stanowią tzw. przepisy techniczne i jako takie powinny podlegać notyfikacji. Było to eleganckie rozwiązanie, które oddało rozstrzygnięcie w ręce polskich sądów. I na tyle precyzyjne, by nikt nie miał wątpliwości, jakie obowiązki miał wobec Komisji Europejskiej polski rząd w 2009 r. Znamienne, że gdański sąd wyznaczył ogłoszenie wyroku na 19 listopada, dokładnie w trzecią rocznicę przyjęcia przez Sejm ustawy hazardowej. Dlatego można było się domyślić, jaka decyzja zostanie podjęta. Tym bardziej że dyskusja wokół tej ustawy nie ucichła, wręcz przeciwnie – pojawiło się sporo publikacji prasowych, opinii i ekspertyz znanych prawników, dowodzących, że rząd oraz Sejm, pracując w niezwykłym pośpiechu nad projektem ustawy hazardowej, popełniły nie jeden, ale masę błędów. Dlatego wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, choć nieprawomocny, jest niezwykle istotnym argumentem za tym, że rację mieli krytycy rządowych pomysłów. Przede wszystkim sąd uznał, że do wyjaśnienia technicznego charakteru przepisów ustawy hazardowej nie jest potrzebne prowadzenie postępowania dowodowego w kierunku np. ustalania zmian liczby automatów na rynku w poszczególnych okresach, bo rozwiązanie dylematu wskazanego w wyroku ETS jest możliwe już na płaszczyźnie rozumowania prawniczego i analizy łatwych do przewidzenia skutków obowiązywania takich czy innych rozwiązań ustawowych. Na tej podstawie sąd wywiódł, że ustawa bez wątpienia zawiera przepisy techniczne, które jako nienotyfikowane pozostają prawnie bezskuteczne. Nie mogą zatem stanowić podstawy decyzji podjętych przez dyrektora Izby Celnej w Gdańsku. Konsekwencją powyższego wydaje się konieczność zagwarantowania stronom postępowań realnej ochrony prawnej, płynącej z uznania przepisów ustawy hazardowej za bezskuteczne. Dlatego sąd uznał, że celnicy mają obowiązek rozpoznawać wnioski w zakresie wydawania

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2012, 48/2012

Kategorie: Kraj