Słabostrzelny Kosecki za króla

Słabostrzelny Kosecki za króla

Jest pewien poseł PO. Znany kiedyś piłkarz. Dziś mocno rozrywkowy smakosz jadła i napitków. Roman Kosecki, bo o nim mowa, z polityką mało komu się kojarzy, bo w Sejmie jest równie aktywny, jak kiedyś w reprezentacji był bramkostrzelny.
Poseł z niego marny, za to ambitny. Właśnie ogłosił, że „jest w stu procentach gotowy, by startować na prezesa PZPN”. Decyzję ogłosi latem, ale kampanię już zaczął. Od martyrologii, jakiej doświadczył jako piłkarz reprezentacji: „Gdy ja grałem, trzeba było trenować we własnych rzeczach”. Oj, coś mu się plecie, prezes Górski w grobie się przewraca. Są przecież świadkowie spotkania Górskiego z kadrą, gdy Koseckiego, wykłócającego się o większe premie, pan Kazimierz zapytał: „A kiedy ostatnio kolega strzelił bramkę, bo jakoś nie pamiętam?”. Celne pytanie, bo w reprezentacji Kosecki strzelał bardzo, bardzo rzadko (19 bramek w 69 meczach). Po co więc PZPN prezes słabostrzelny? I cierpiący na amnezję? Lato przynajmniej był królem strzelców mistrzostw świata.

Wydanie: 19/2012

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy