Tag "bezpieczeństwo drogowe"
Trzy wypadki i jedenaście zwęglonych zwłok
Jak awaryjnie otworzyć tylne drzwi w Tesli?
Po północy 24 października 2024 r. w Toronto w Kanadzie, po uderzeniu w barierki i w słup, zapalił się samochód Tesla Model Y. W środku było pięć osób. Przeżyła kobieta, która siedziała na tylnym siedzeniu.
Nie mogła otworzyć drzwi, ale z płonącej Tesli wyciągnął ją Rick Harper, który zatrzymał się, by pomóc, i wybił boczną szybę kluczem do kół. W Tesli nie było zasilania, więc elektrycznie otwierane drzwi nie działały. Świadkowie zeznali, że silny pożar wybuchł natychmiast po wypadku. Dopiero po ugaszeniu pożaru strażacy zauważyli wewnątrz cztery kompletnie spalone ciała. Można wątpić, że wszyscy zginęli na miejscu od samego uderzenia.
W nocy 9 listopada 2024 r. w Niort we Francji w wypadku Tesli Model S Plaid zginęły cztery osoby. Świadków nie było. Zwęglone zwłoki znaleziono wewnątrz auta. Samochód wypadł z drogi, ściął znak i wylądował w rowie. Kierowcą był 65-letni mężczyzna z Niort, pozostała trójka ofiar (16, 21 i 26 lat) to pracownicy restauracji, którym zaoferował podwiezienie do domu. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci wszystkich ofiar było uduszenie dymem.
7 września 2025 r., Niemcy, Schwerte w pobliżu Dortmundu. 43-letni mężczyzna i jego dwójka dzieci spalili się w Tesli, po tym jak samochód uderzył w drzewo. Pożar wybuchł natychmiast. Roman Andrzejewski, który mieszka blisko miejsca wypadku, przybiegł na ratunek z gaśnicą i chciał otworzyć drzwi auta. Temperatura pożaru była jednak tak wysoka, że nie mógł nawet zbliżyć się do samochodu. Trzecie dziecko, w stanie krytycznym, przewieziono do szpitala.
Ciarki przechodzą na myśl o takiej śmierci. Na stronie Tesli, po polsku, w instrukcji obsługi do Modelu Y znalazłem taką wskazówkę otwierania tylnych drzwi od środka w przypadku braku zasilania: „Wyjmij matę znajdującą się na spodzie tylnego schowka drzwi; naciśnij czerwony zaczep, aby otworzyć drzwiczki dostępowe, pchnij linkę zwalniania mechanicznego do przodu”.
Tesla myśli o bezpieczeństwie pasażerów i dlatego umieściła tę linkę pod dnem bocznej kieszeni tylnych drzwi (sic!). Przecież tylne boczne kieszenie w samochodach często są zapchane: napojami, zabawkami dzieci czy innymi drobiazgami. Jak pasażer, np. ze złamaną ręką, w szoku po wypadku, w całkiem zadymionym wnętrzu, ma to powyciągać? Musi najpierw wyciągnąć matę z dna kieszeni, potem musi znaleźć czerwony zaczep i go nacisnąć, by otworzyć małe drzwiczki dostępowe. Jak w dymie zobaczyć czerwony zaczep? Załóżmy,
Adwokat od „trumien na kółkach” trafi do więzienia?
Zapadł prawomocny wyrok w sprawie łódzkiego adwokata, który we wrześniu 2021 r. zabił dwie kobiety
Mecenas będzie pewnie musiał odsiedzieć w więzieniu karę za swój czyn. Wprawdzie Sąd Okręgowy w Olsztynie złagodził wyrok pierwszej instancji, ale karę pozostawił bez zawieszenia.
Sprawa nabrała rozgłosu przede wszystkim ze względu na niefortunną wypowiedź mecenasa w mediach społecznościowych. Gdyby nie ów brak wyczucia, byłby to przypadek tragiczny, ale w sumie pospolity.
Oto dynamiczny i już uznany 41-letni adwokat wracał z żoną i kilkuletnim synkiem z wesela zaprzyjaźnionej influencerki swoim „wypasionym” samochodem marki Mercedes-Benz. Wyjechał z Olsztyna w stronę Barczewa, potem skręcił na Jeziorany. Z drugiej strony tą samą szosą jechały dwie kobiety do wnuków w Barczewie. Kierująca wysłużonym Audi miała 53 lata, a jej pasażerka – 67. W trakcie mijanki Paweł K. przekroczył podwójną linię ciągłą, zjechał na lewy pas jezdni, zderzył się z Audi i dwie kobiety poniosły śmierć na miejscu.
Wkrótce wspomniana panna młoda,
Bezpieczna jazda zaczyna się od detali – dlaczego stan opon ma znaczenie?
Promocja Często traktujemy samochód jako zbiór skomplikowanej elektroniki i systemów bezpieczeństwa, zapominając, że o realnej skuteczności decyduje element najbardziej prozaiczny. To cztery punkty styku z asfaltem, z których każdy nie jest większy od Twojej dłoni. Właśnie dlatego dbałość o ogumienie to nie tylko kwestia
Śmierć psa jest polityczna
Niemal nigdy nie przywołuję swoich okazjonalnych wpisów czy komentarzy w mediach społecznościowych, żyją innym życiem, jeśli to w ogóle jest życie. Ale tym razem było inaczej, moja krótka notka niosła się jak wezbrany wiosną górski potok. W krótkim czasie prawie 1 tys. reakcji, mnóstwo komentarzy. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie podobnej dynamiki, kiedy poruszę temat „ważny”.
Ten felieton będzie zatem bardzo osobisty, musi taki być, dlaczego miałby udawać coś innego? W ubiegłym tygodniu wrzuciłem wraz z kilkoma fotkami krótki wpis: „Zaginiona Lomi, ukochana charcica mojej córki R. i wnuczek I. i W., została właśnie znaleziona – martwa, 200 m od domu. Została zabita przez mistrza kierownicy, który musiał potwornie pędzić, tak że psa wraz z płotem wyrzucił 6 m od pobocza. I ja Lomi kochałem, mieszkała ze mną prawie cały grudzień. Była mądra, opiekuńcza, szybka i piękna. We wcześniejszym życiu przeszła inne ludzkie piekło, wykorzystywano ją do kłusowania, kiedy złamała nogę, została cudem odratowana i uzdrowiona. Wielki żal i smutek. Płaczemy”.
Historia, jakich na polskich drogach tysiące. Obok tych, które ostatnio obiegły Polskę, choćby za przyczyną celebryckiego zainteresowania Dody, a które ujawniają potworność procederu przetrzymywania i zarabiania kroci na bezdomnych, sponiewieranych psach. Z jakim oporem pojawiają się w polskim prawie przepisy rozszerzające reguły dobrego traktowania zwierząt. O myśliwych w tym tekście zmilczę. Ustawa łańcuchowa, zakazująca przetrzymywania psów na łańcuchach lub ograniczająca tę możliwość, przeszła przez Sejm, ale została zawetowana przez prezydenta, który nie bez racji zauważył w uzasadnieniu, że „choć intencja wzmocnienia ochrony zwierząt jest słuszna i szlachetna, to – jego zdaniem – przepisy były źle przygotowane, a proponowane w ustawie normy dotyczące kojców całkowicie nierealne do spełnienia”.
Kojec, czyli klatka, potrafi być jeszcze bardziej opresyjną formą nękania zwierząt. Jak często w podobnych kwestiach, zderzają się ze sobą argumenty marne i warte odnotowania, emocjonalne i dziwaczne. Oddzielanie domowego zwierzęcia od świata, od kontaktu z innymi zwierzętami, z ludźmi, musi nieść zarówno cierpienie, jak i – w konsekwencji – trudności adaptacyjne. Żyjemy wciąż w okrutnym biblijnym paradygmacie bezdyskusyjnej ludzkiej dominacji, gdzie zwierzęta, w tym te jakże bliskie nam „pieski”,
Bezkarni! Bezczelni! Bezmyślni!
70 tysięcy kierowców z dożywotnim zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych
Piraci drogowi jeżdżą pomimo odebranych uprawnień. Często są przy tym pijani i naćpani. W konsekwencji giną postronni uczestnicy ruchu drogowego. Nikt nie chce stracić życia z rąk zabójcy, zostać pobitym albo okradzionym. Dlaczego więc mamy tak dużą tolerancję dla drogowych przestępców?
Według Komendy Głównej Policji obecnie ponad 70 tys. osób w Polsce ma orzeczone dożywotnie zakazy prowadzenia pojazdów, zakazów czasowych jest zaś ponad 200 tys. Robert Opas, przedstawiciel Biura Ruchu Drogowego KGP, wspominał w mediach, że policji zdarza się zatrzymywać rekordzistów, którzy mają nawet kilkanaście tego typu zakazów. W samym 2024 r. odnotowano trzy interwencje, w których kierowcy mieli po 19 zakazów prowadzenia pojazdów.
– Musimy być skuteczni już nie tylko jako policjanci, ale jako całe państwo, aby te osoby za kierownicę nigdy w życiu nie wsiadły, bo wcześniej popełniły bardzo poważne przestępstwa w ruchu drogowym. Najczęściej mówimy o uczestnictwie w wypadkach drogowych czy poruszaniu się w stanie skrajnej nietrzeźwości za kierownicą pojazdu – podkreśla Robert Opas.
Martwy przepis
We wrześniu 2024 r. w gminie Załuski pod Płońskiem doszło do wypadku, w którym na drodze nr 10 zginęły dwie osoby. Sprawca zdarzenia uciekł, nie udzielając pomocy ofiarom. Kilkanaście minut później ten sam 35-letni kierowca seata doprowadził do czołowego zderzenia w miejscowości Sokolniki. Tym razem nie udało mu się uciec. Mundurowym wyjaśnił, że nie zatrzymał się w miejscu pierwszego zdarzenia, gdyż nie wiedział, czy skończył mu się już sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. W toku czynności okazało się, że sąd już kilkukrotnie zatrzymywał mężczyźnie uprawnienia. Jak widać, kierowca seata nic sobie z tego nie robił.
Tylko w zeszłym roku aż 16 534 osoby naruszyły sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, a 8281 nie zastosowało się do decyzji o cofnięciu uprawnień do kierowania. Oczywiście mówimy wyłącznie o ujawnionych przypadkach. Nie lepiej jest z pijanymi kierowcami. Do 19 sierpnia br. policja zatrzymała 61 920 nietrzeźwych kierowców. Pytanie, skąd ten brak pokory wobec przepisów i konsekwencji nieprzestrzegania prawa.
– W przypadku lęku przed konsekwencjami popełniamy pewien błąd w postrzeganiu zjawiska, jakim jest kierowca na drodze. Mamy bowiem poczucie, że to jakiś bardzo indywidualny osobnik o specyficznych cechach. Zupełnie jakby wywodził się z innego społeczeństwa, może nawet z innej galaktyki. Nie zdajemy sobie sprawy, że to pewien mechanizm psychologiczny, który dotyczy wielu aspektów ludzkiego życia, np. kradzieży. Złodziej kradnie, jest łapany, idzie do więzienia, po czym wychodzi i znowu kradnie. I nie obawia się, że ponownie pójdzie do więzienia. Podobne nawyki stoją za korzystaniem z pojazdu w sytuacji zakazu prawnego czy używania alkoholu jako nieodłącznego elementu prowadzenia pojazdu. Nie ma więc co poszukiwać jakichś specyficznych cech u takich kierowców. To są najczęściej zaburzenia osobowości albo mała umiejętność krytycznego myślenia – wyjaśnia psycholog transportu dr Wojciech Korchut.
Tymczasem uprawnienia do końca życia traci się za poważne przestępstwa drogowe, takie jak jazda pod wpływem alkoholu lub narkotyków, spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym lub ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu albo ucieczka z miejsca wypadku. Powtórzmy: mamy aż 70 tys. takich kierowców.
W połowie lipca w Sejmie pojawił się projekt zmian w przepisach ruchu drogowego. „Przyjęty przez rząd projekt nowelizacji został już skierowany do pierwszego czytania w parlamencie. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zaznacza, że celem zmian jest skuteczna walka z piratami drogowymi. Przewidziane sankcje są surowe i mają dotknąć jedynie tych, którzy swoim zachowaniem rażąco naruszają bezpieczeństwo na drogach”, czytamy w magazynie „Auto Świat”.
Nie zabrakło też wzmianki o zaostrzeniu sankcji za łamanie zakazu prowadzenia pojazdów. Według proponowanych zmian wobec recydywistów sądy będą mogły orzekać dożywotnie zakazy kierowania pojazdami. Problem polega na tym, że na razie, nawet mając dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, po upływie 10 lat można się starać o jego zniesienie i ewentualnie wrócić za kółko. Społeczeństwo dostaje więc sygnał, że nie ma czegoś takiego jak nieuchronność kary, bo nawet dostając najwyższą przewidzianą sankcję, po jakimś czasie można zacząć wszystko od nowa. Liczba drogowych recydywistów poraża – można ją ująć w setkach tysięcy.
– Osoba z obniżonym krytycyzmem, mówiąc kolokwialnie: „o małym rozumku”, nie pojmuje sytuacji społecznych czy tego, że jesteśmy obwarowani prawnie przepisami, których należy przestrzegać. To skutkuje niestosowaniem się takiej osoby do obostrzeń czy nakazów. W przypadku osób dokonujących przestępstw kryminalnych, takich jak kradzieże czy rozboje, rozumiemy, że dopuszczają się recydywy, a osobom funkcjonującym w tym klimacie trudno się przestawić na inne działania. Natomiast w przypadku kierowców nadal zadajemy sobie pytanie, dlaczego jeżdżą po spożyciu alkoholu czy bez uprawnień. Ale to ten sam mechanizm co u przestępców. Żyjemy w kraju drogowych recydywistów – podkreśla dr Korchut.
Zdają się o tym świadczyć statystyki. Nieprzestrzeganie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów jest zjawiskiem nagminnym. Statystycznie każdego dnia policja zatrzymuje 69 kierowców z zawieszonymi lub odebranymi uprawnieniami. Od 2017 r. kara za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów wynosi od trzech miesięcy do pięciu lat
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl
Kraj drogowych zabójców
Poziom bezpieczeństwa drogowego od kilku lat jest taki sam. Wakacyjne statystyki wypadków nie napawają optymizmem
Kilka wakacyjnych porad dla kierowców od instruktora jazdy Sławomira Moszczyńskiego:
Odetchnijmy, zanim wyruszymy w dłuższą trasę. Kierowca musi być wypoczęty. Pamiętajmy też, że nawigacja nie zawsze dobrze nas prowadzi. Bądźmy uważni. Bardzo ważne jest również przygotowanie auta do jazdy. Oprócz apteczki i trójkąta ostrzegawczego pamiętajmy o zatankowaniu samochodu, aby nie stanąć z braku paliwa na autostradzie, bo stanie na drogach szybkiego ruchu i autostradach jest bardzo niebezpieczne. A przede wszystkim włączmy myślenie i empatię.
Policja z początkiem każdych wakacji prezentuje mapę wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym. To już siódma edycja akcji. W zeszłym roku w Polsce w czasie wakacji odnotowano 375 wypadków śmiertelnych. Gdy piszę ten tekst, licznik wskazuje 54 ofiary śmiertelne. – Okres wakacyjnego odpoczynku stwarza zawsze sytuacje, gdzie koncentracja nam siada. Jadąc na urlop, już jesteśmy myślami w innym miejscu. Dodatkowo w podróży robi się zamieszanie. Czasem płacze dziecko, czasem bagaż jest źle rozłożony czy radio gra za głośno, a to wszystko obniża skupienie kierowcy – przestrzega instruktor i specjalista od bezpiecznej jazdy Sławomir Moszczyński.
Podstawy ratują życie
Problemem jest jednak nie tylko poziom skupienia, lecz także codzienna kultura jazdy polskich kierowców. W 2024 r. w Polsce doszło do 21 519 wypadków drogowych, w tym 1729 z ofiarami śmiertelnymi. Zginęło 1896 osób. Jeśli chodzi o liczbę zabitych w wypadkach, zajmujemy niechlubne czwarte miejsce w Unii Europejskiej za Francją, Włochami i Niemcami. Według raportu KGP o wypadkach drogowych to w Polsce w 2023 r. odnotowano najwyższy wskaźnik zabitych na 100 wypadków – 9,0. Znajdująca się na drugim miejscu Bułgaria miała 7,5. Podobnie wyglądało to w poprzednich latach – w 2021 r. było 2245 zabitych, w 2022 r. 1896 i w 2023 r. 1893.
Polacy często są nieodpowiednio przygotowani do wakacyjnych podróży, co wskazuje ekspert. – Zapominamy o przygotowaniu samochodu. Pakujemy walizki i już chcemy wyjeżdżać. Tymczasem trzeba jeszcze sprawdzić ciśnienie w kołach, zadbać o trójkąt ostrzegawczy, sprawdzić koło zapasowe i spakować apteczkę (nawet jeśli jest nieobowiązkowa). To zmniejsza ryzyko kolizji drogowej, bo każda przypadkowa sytuacja jest wtedy mniej stresująca. Na przykład trójkąt sprawi, że będziemy widoczni podczas niespodziewanego postoju czy awarii. Taka drobna rzecz potrafi uratować życie – podkreśla Sławomir Moszczyński i dodaje: – Jeśli czeka nas długa trasa, powinniśmy robić przerwy. Jazda 11 godzin ciągiem tylko po to, żeby szybciej wypić drinka na plaży, ma najczęściej skutek odwrotny do zamierzonego. Przez pośpiech można nie dojechać na miejsce wcale.
(Nie)kulturalni kierowcy
Nieskuteczna egzekucja przepisów sprawia, że polscy kierowcy niespecjalnie boją się konsekwencji. Trudno o szacunek dla przepisów, skoro nie przestrzegają ich również politycy. 26 czerwca br. „Gazeta Zielonogórska” ujawniła nagranie z groźnego zderzenia na trasie S3. Ciemna skoda superb siedzi na zderzaku innego pojazdu, po czym wyprzedza go prawym pasem, uderza w przód wyprzedzanego samochodu i rozbija się o barierki. Drogowym piratem okazał się Marcin Jabłoński, marszałek województwa lubuskiego.
Mrożące krew w żyłach chwile przeżyli niedawno podróżujący autostradą A4, na której grasował niebezpieczny kierowca mercedesa. 37-letni mężczyzna zajeżdżał kierowcom drogę. Zatrzymał ruch. Kopał inne samochody. W pewnym momencie położył się w majtkach i podkoszulku na środku autostrady. – W sprawie kierowcy mercedesa na autostradzie A4 powinien się wypowiadać lekarz psychiatra. Nikt przy zdrowych zmysłach nie stwarzałby takiego zagrożenia i nie zachowywał się w ten sposób. Nie wiem, co ten ktoś chciał przekazać lub udowodnić. Nie widzę tam jednak żadnej głębszej myśli, nic oprócz głupoty, która mogła doprowadzić do nieszczęścia. Tym, co możemy zrobić, jest edukowanie i uczenie empatii za kierownicą. Powinniśmy też pomyśleć o zmianie przepisów, które mówiłyby o kulturze jazdy – komentuje Sławomir Moszczyński.
Głośna jest również sprawa wrześniowego wypadku na Trasie Łazienkowskiej, gdzie rozpędzony volkswagen arteon uderzył w forda z czteroosobową rodziną w środku. Zginął 37-letni pasażer forda, ojciec dwójki dzieci. Łukasz Żak, który kierował volkswagenem, został oskarżony przez prokuraturę o prowadzenie auta w sposób zagrażający bezpieczeństwu drogowemu. Żak miał też kierować pod wpływem alkoholu. Prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka dodała, że oskarżony spowodował wypadek, podczas gdy prawomocnym wyrokiem z 21 grudnia 2023 r. został wobec niego orzeczony zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. „A także czynu tego dopuścił się w okresie pięciu lat po odbyciu co najmniej sześciu miesięcy kary pozbawienia wolności za umyślne przestępstwo podobne”, przypomniała Niemiec-Rudnicka.
Uwagę zwraca w tej sprawie nieprzestrzeganie sądowego zakazu prowadzenia auta. Okazuje się, że to zjawisko dość powszechne. Jak podaje serwis Otomoto.pl, tylko w zeszłym roku zatrzymano ponad 25 tys. osób za prowadzenie pojazdu
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl
Pinlock na motocykl – praktyczne porady i wybór najlepszego modelu
Artykuł sponsorowany Zaparowany wizjer w kasku stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa podczas jazdy motocyklem. Przy temperaturach poniżej 10°C różnica między temperaturą wewnątrz kasku a otoczeniem staje się jeszcze bardziej problematyczna. System Pinlock
Nowoczesne kamery samochodowe. Dużo więcej niż rejestracja jazdy!
Nowoczesne wideorejestratory to znacznie więcej niż tylko urządzenia do rejestrowania przebiegu jazdy. Wyposażone w zaawansowane funkcje, zapewniają zarówno doskonałą jakość nagrań w różnych warunkach oświetleniowych, jak i chronią samochód również na postoju. Na tym jednak nie koniec, ponieważ funkcjonalność
Wakacyjna śmierć za kółkiem
Tylko od początku lipca na polskich drogach zginęło ponad 200 osób.
Od sześciu lat w każde wakacje polska policja uruchamia specjalną stronę internetową z mapą wypadków śmiertelnych. Portal aktualizowany jest codziennie. Kiedy zaczynam pisać ten tekst, na mapie Polski widnieje napis „Wakacje 2024 – 199” (zob. ilustracja). Liczba wyświetla się na czerwono. To aktualne dane na temat ofiar śmiertelnych. Na mapę nanoszone są kropki w trzech kolorach. Żółto-czerwono migają wypadki z ostatniej doby; kolorem czarnym zaznaczona jest liczba ofiar od początku wakacji; kolorem brązowym zaś liczba zgonów w następstwie wypadku w ciągu 30 dni od zdarzenia drogowego. To ostatnie kryterium, jeśli chodzi o statystykę, stanowi ok. 25% wszystkich zdarzeń wyszczególnionych na mapie.
„Bieżąca aktualizacja mapy, w tym wizualizacja, ma na celu zwrócenie uwagi na skalę tragedii, do jakich dochodzi na polskich drogach, ma skłonić do refleksji użytkowników dróg, jak również zachęcić media do dyskusji na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego” – czytamy pod mapką policyjną. „Należy mieć na uwadze, że za każdym punktem zaznaczonym na tej mapie kryje się ludzka tragedia. Każde, nawet z pozoru błahe zignorowanie przepisów, brawura, zlekceważenie senności czy zmęczenia mogą być przyczyną tragedii na drodze”.
Beztroska letnich dni.
Jest połowa wakacji. Internet obiegają właśnie memy, jak cwaniaczek w wielkim audi wjechał na plażę w okolicach Mielna i nie mógł już z niej wyjechać. Kierowca SUV-a Q7 postanowił pokazać wszystkim, jaki fantastyczny ma samochód i że da radę wyciągnąć nim skuter wodny. Samochód zaczął jednak odpływać, porwany przez wody Bałtyku. Do akcji wkroczyli ratownicy, którzy na miejsce przyjechali terenówką z gatunku tych prawdziwych, którymi rzeczywiście można jeździć po plaży. Wszystko skończyło się na viralowym filmiku w internecie i paru kąśliwych komentarzach. Co ciekawe, co roku dochodzi do kilu takich sytuacji. To jednak tylko obrazek skrajnej głupoty ludzi, których roboczo można nazwać członkami partii kierowców. Są nimi osoby, które wjadą wszędzie, bo w przeciwieństwie do gminu poruszającego się na piechotę wszystko im wolno.
Według danych policji w Polsce co roku w okresie wakacyjnym ginie na drogach ok. 400 osób. W 2023 r. policjanci odnotowali 4993 wypadki drogowe, w których zginęło 445 osób. W stosunku do 2022 r. wypadków było o 273 mniej. Nie przyniosło to jednak zauważalnych zmian, skoro mieliśmy zaledwie osiem ofiar śmiertelnych mniej niż w 2022 r. Patrząc na tegoroczne świecące się 199, możemy przypuszczać, że na koniec wakacji znów pojawi się liczba ok. 400 zabitych. Co roku policja wymienia też te same powody, jeśli chodzi o zatrważającą liczbę ofiar wypadków drogowych. Wśród najczęstszych są przede wszystkim nadmierna prędkość i lekceważenie podstawowych przepisów ruchu drogowego. Widać to było już na samym początku wakacji w miejscowości Mierzynów pod Łodzią. 1 lipca 22-latek jadący bmw nie zastosował się do znaku STOP i wjechał wprost pod ciężarówkę. Mężczyzna zginął na miejscu.
Nie lepiej jest na Śląsku. W ciągu pierwszych dwóch tygodni lipca zginęło tam 12 osób, policjanci odnotowali 2 tys. kolizji (stan z 16 lipca). Śląscy funkcjonariusze apelowali w mediach: „Liczby wskazują na to, że musimy zadbać o swoje bezpieczeństwo. Każda chwila zmniejszonej uwagi, rozkojarzenie, stres, alkohol czy substancje zabronione to właśnie czynniki, które przyczyniają się do występujących na naszych drogach tragedii. To od nas zależy, czy będzie dochodziło do niebezpiecznych zdarzeń, czy będziemy w stanie im zapobiec”.
Uber drożeje
Od czerwca przejazdy mogą kosztować nawet 50% więcej. I bardzo dobrze Na początku czerwca wejdą w życie przepisy, według których kierowcy zajmujący się przewozem osób muszą mieć prawo jazdy wydane w Polsce. Firmy oferujące taxi na aplikację zapowiadają w związku z tym wzrost cen za przejazd nawet o połowę. Uber, najpopularniejszy tego typu przewoźnik, straszy klientów, że nowe przepisy mogą wpłynąć na zmniejszenie liczby jego kierowców o 10%. W Warszawie ma to być strata rzędu 30%. Czy zatem






