Tag "BZ WBK"

Powrót na stronę główną
Kraj

Nieuchwytny Michał Kuczmierowski

Były szef Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych skutecznie unika wymiaru sprawiedliwości

Taka postawa nie pasuje do absolwenta filozofii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i instruktora Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej, prawicowej organizacji odwołującej się do wartości chrześcijańskich, który po katastrofie smoleńskiej postawił słynny krzyż pod Pałacem Prezydenckim. Ale, jak stwierdził angielski filozof i polityk John Dalberg-Acton, „władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie”. Dzięki politycznym koneksjom Kuczmierowski stał się człowiekiem majętnym i o potężnych wpływach w rządzie PiS, a ostentacyjne okazywanie religijności i odwoływanie się do patriotyzmu były tylko zasłoną dymną.

Przestępczy proceder

Prokuratura chce postawić Kuczmierowskiemu zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Chodzi o kilkaset milionów złotych (według Jacka Harłukowicza, dziennikarza Onetu, który ujawnił aferę, mogło to być nawet 700 mln) wyprowadzonych z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych do zaprzyjaźnionych biznesmenów, którzy zbili gigantyczne fortuny na państwowym majątku. Tylko do Pawła S., producenta patriotycznej odzieży Red is Bad, trafiło co najmniej 300 mln zł, a Dominik B., który w 2019 r. odpowiadał za kampanię wyborczą Mateusza Morawieckiego, wzbogacił się o 150 mln zł. Przekręt polegał na tym, że w wyniku nieformalnych decyzji Kuczmierowskiego (ale pewnie też premiera Morawieckiego) dostawali oni zlecenia na zakup m.in. agregatów prądotwórczych i środków ochrony osobistej, na które narzucali gigantyczne marże. Jakby tego było mało, okazało się, że zakupiony towar był wadliwy. I np. niesprawne agregaty, które miały trafić na Ukrainę, politycy PiS rozdawali strażakom w czasie kampanii wyborczej.

Szokujące jest to, że o złodziejstwie Centralne Biuro Antykorupcyjne wiedziało jeszcze za rządów PiS, kiedy to ferajnę objęto inwigilacją, ale śledztwo wszczęto dopiero 1 grudnia 2023 r., czyli na chwilę przed zaprzysiężeniem gabinetu Donalda Tuska.

W aferze RARS zarzuty usłyszało kilkanaście osób, w tym Anna W., zaufana Mateusza Morawieckiego i szefowa jego biura w KPRM. Prokuratura zarzuciła jej udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przyjęcie 3,5 mln zł łapówki. Wiele wskazuje, że zarzuty usłyszy również Morawiecki, który był patronem przestępczego układu. Justyna G., szefowa działu zakupów w RARS (także z zarzutami), zeznała, że nad Kuczmierowskim „na pewno był ktoś, kto polecał mu określone działania i nadawał mu główne kierunki postępowania”. A tą osobą mógł być tylko ówczesny premier. To Morawiecki bezpośrednio nadzorował RARS i to on ulokował Kuczmierowskiego na stołku prezesa agencji.

Warto mieć na uwadze, że nie kto inny jak właśnie Morawiecki stał za karierą ambitnego harcerza. Gdy był jeszcze prezesem BZ WBK, ściągnął go do banku i zrobił z niego menedżera (choć młodzieniec nie miał żadnych kompetencji ani doświadczenia w bankowości). Po przejęciu władzy przez PiS awansował zaś na szefa marketingu w państwowym banku PKO BP, a potem skierował do zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Kuczmierowski był tak bezczelny, że marzył mu się nawet fotel prezesa PGZ! W mejlu do Morawieckiego pisał: „Jeśli uznasz, że warto jednak w tym temacie powalczyć o moją kandydaturę, mogę zorganizować sobie, oprócz zapewne Twojego (najważniejszego), wsparcie ze strony o. Tadeusza oraz Pani A. Bieleckiej”.

Ojciec Tadeusz to oczywiście Rydzyk, a Anna Bielecka to architektka, pierwsza żona Czesława Bieleckiego, byłego posła AWS i kandydata PiS na prezydenta Warszawy w 2010 r. Dama ta uchodziła za nieformalną doradczynię Jarosława Kaczyńskiego. W jej mieszkaniu przy ul. Wilczej 23 w Warszawie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.