Tag "polityka polska"
Pielgrzym hultaj
Co do ludzkości, mam o niej mniemanie skrajnie niskie, dlatego moją ulubioną sceną „Bugonii” Yorgosa Lanthimosa, w gruncie rzeczy dość przeciętnego filmu w dorobku wybitnego reżysera, jest jej finał. Uwaga, spoiler: ludzkość zostaje ostatecznie uznana przez rasę kosmitów, która nas hodowała, za nieudany eksperyment. Niegodny istnienia gatunek zostaje unicestwiony jednym przekłuciem bańki ochronnej. I tu następuje ciąg nieruchomych obrazów z Ziemi, na której przestało istnieć życie ludzkie – na pozór straaszny, w gruncie rzeczy kojący, bo w domyśle już widzi się resztę natury, która doskonale sobie bez człowieka poradzi, lada moment zacznie wielkie święto odrodzenia, gdy jej najwięksi oprawcy zniknęli.
Zwierzyna przestanie się lękać odstrzału, drzewa będą rosły nienarażone na wycinkę, miasta zaczną porastać mchem, efekt cieplarniany błyskawicznie się cofnie, planeta pozbawiona najbardziej szkodliwego i ekspansywnego gatunku odetchnie z ulgą. Już żaden bóg nie każe ludziom czynić sobie Ziemi poddaną, bo nie będzie komu żadnego boga wymyślić. I tylko zakłóca mi tę myśl o raju na Ziemi bez ludzi refleksja o psach, których już nikt nie uwolni z łańcuchów. Nie wezmą udziału w tym festynie wolności, zemrą i sczezną przy swoich budach, do których zostały przypięte.
Nikt tak malowniczo i dosadnie nie opisał okrucieństwa łańcuchowego jak Witkacy, wychowany wszak w Zakopanem, gdzie ludność tubylcza pielęgnuje tradycje pełne przemocy zarówno wobec ludzi („jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije” – uchwałę antyprzemocową przyjęto w końcu 13 lat później w stosunku do reszty kraju), jak i zwierząt. Oto często przytaczany w skróconej formie fragment „Postscriptum” do „Niemytych dusz”: „Widok psa na łańcuchu jest w stanie popsuć mi humor na danym spacerze na dwie godziny, jeśli nie więcej. Zwierzę stworzone i wychowane na przyjaciela człowieka jest bez winy skazywane przez kanalie bez serca na bezterminowe więzienie, tym bardziej że w więzieniu tym nie jest on jak normalny więzień izolowany od świata i jego pokus, tylko przez wzrok i węch, tak silny u psa, wystawiony na ich najsilniejsze działanie. Tak jakby człowieka trzymać całe życie w klatce w sali pierwszorzędnego dancingu z dziwkami I klasy bez możności wzięcia udziału w żarciu, piciu, rozmowach, zabawie itp. lub nawet raczej niezupełnie podobnych rzeczach”.
Taką karę należałoby zaordynować rezydentowi Pałacu Prezydenckiego, który ustawę łańcuchową w przedświątecznej atmosferze zawetował, a i tej części narodu, która go wybrała i ślepo przyklaskuje wszelkim ruchom Now Rocky’ego alias Batyra. Teraz poprzysiągł udział w pielgrzymce kibolskiej na Jasną Górę i jest to jedna z niewielu jego decyzji, co do których słuszności nie należy mieć uwag – to jego środowisko, on tam pasuje, on







