Tag "Ukraina ceny energii"

Powrót na stronę główną
Świat

Jak długo wytrzymamy?

By złagodzić tylko wzrost cen surowców energetycznych, Europa będzie musiała wydać ponad bilion euro

Gdy w lutym 2022 r. rosyjskie kolumny pancerne przekroczyły granicę Ukrainy, europejska gospodarka weszła w tryb, którego nie pamiętała od lat 70. XX w. – taki, w którym cena bezpieczeństwa staje się pozycją w budżecie każdego z nas.

Trzy lata później, gdy w 2025 r. atak USA i Izraela na Iran zdestabilizował transport ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego przez cieśninę Ormuz, Europa otrzymała drugi rachunek – tym razem wystawiony przez sektor naftowy.

„44 dni, 22 mld euro – i ani jednej dodatkowej cząsteczki energii. To pokazuje ogromny wpływ, jaki ten kryzys ma na naszą gospodarkę”, oświadczyła 13 kwietnia br. przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Był to komentarz do wzrostu cen surowców energetycznych dla europejskich odbiorców i jeden z rzadkich momentów, gdy poważny polityk powiedział, w czym rzecz. Bo koszty wojen – w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie – to temat niechętnie podejmowany przez liderów państw naszego kontynentu.

Wyjątkami byli ówczesny premier Węgier Viktor Orbán i premier Słowacji Robert Fico, którzy przeciwstawiali się wydawaniu pieniędzy europejskich podatników na potrzeby Ukrainy. W Niemczech o kosztach tych konfliktów mówią politycy Alternatywy dla Niemiec, a we Francji liderka Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen. I nie ma czemu się dziwić. Gospodarka niemiecka, największa w Europie, od roku 2022 znajduje się w kryzysie. Z kolei Paryż boryka się z ogromnym zadłużeniem i wysokim deficytem budżetowym – w tym roku przekroczy on 5,8% PKB, co plasuje Francję w czołówce najbardziej zadłużonych państw UE.

Wysokie ceny ropy naftowej i gazu ziemnego zdusiły wzrost gospodarczy w Europie i zmusiły rządy do wprowadzenia kosztownych programów osłonowych, a choć ostatnio notowane są spadki, miną miesiące, nim sytuacja wróci do normy. Pod warunkiem, że wojna w Zatoce Perskiej nie wybuchnie na nowo.

Koszty idą w biliony

W przypadku Europy podstawą kosztu wojny w Ukrainie był szok gazowy. Gdy kryzys osiągnął apogeum, w sierpniu 2022 r., ceny gazu na holenderskiej giełdzie TTF przekroczyły 350 euro/MWh. Był to poziom przeszło 10-krotnie wyższy od średniej sprzed pandemii.

Uzależnione od rosyjskiego surowca kraje kontynentu – niemal 40% dostaw pochodziło ze Wschodu – w ciągu kilku miesięcy musiały przebudować całą architekturę zaopatrzenia, sięgając po droższy, skroplony gaz ze Stanów Zjednoczonych i Kataru.

Na szok energetyczny rządy europejskie odpowiedziały bezprecedensowym pakietem osłon: dopłatami do rachunków gospodarstw domowych, obniżkami podatków od energii, mrożeniem cen i transferami środków do osób najuboższych. Najbardziej spektakularny był niemiecki „parasol ochronny” o wartości 200 mld euro, ogłoszony jesienią 2022 r. Jego skala wywołała napięcia wewnątrz Unii – mniejsze i uboższe państwa nie mogły sobie pozwolić na równie hojne osłony, a to groziło zaburzeniem konkurencji na jednolitym rynku.

Bruegel AISBL, międzynarodowy think tank ekonomiczny z siedzibą w Brukseli,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.