Tag "Zelmer"

Powrót na stronę główną
Kraj

Polskie marki, które wróciły

Cudze chwalicie, swego nie znacie – czyli zadziwiające losy kilku polskich marek

Motocykl Junak – nazwany „polskim Harleyem”, rowery Wigry 3, Gazela i Jubilat z bydgoskiego Rometu, niezawodne maszyny do szycia Łucznik z Radomia, pralki i lodówki Polar z Wrocławia, perfumy Pani Walewska z krakowskiej Polleny Miraculum, płyn do mycia naczyń Ludwik, który nadal jest liderem z prawie 36-procentowym udziałem w polskim rynku. Dodajmy piwa Żywiec i Okocim, kawę zbożową Inka, herbaty ziołowe z Herbapolu, przyprawy Winiary, mydło Biały Jeleń i wiele, wiele innych, z których większość przetrwała zmianę ustroju, prywatyzację i zawieruchę lat 90. XX w. Jak się okazuje, część z nich ma się całkiem dobrze. Ale mamy też przykłady firm, które zostały bezmyślnie sprzedane. Najsmutniejszy los spotkał rzeszowski Zelmer.

Jak pozbyto się polskiej legendy

Zelmer jako przedsiębiorstwo państwowe działał w Rzeszowie od 1951 r. Zdarzało się, że odkurzacze produkowane od marką Predom Zelmer przetrwały dekady. Na Allegro można znaleźć ofertę sprzedaży działającego modelu Meteor z roku 2000, za 899 zł.

O rzeszowskich mikserach mawiano, że „ukręciłyby zaprawę murarską”, do tego w Zelmerze produkowano niezawodne krajalnice, żelazka, suszarki do włosów i legendarnej jakości czajniki elektryczne Crystal.

W latach 90. spółka z 25-procentowym udziałem w polskim rynku AGD była czempionem w kraju i skutecznie rywalizowała z bardziej znanymi w świecie zachodnimi markami. Dla polskiego konsumenta rzeszowski Zelmer oznaczał coś więcej niż sprzęt – był dowodem, że rodzimy przemysł potrafi konkurować jakością z najlepszymi. W czasach, gdy rynek zalewały tańsze zagraniczne produkty, Zelmer utrzymywał lojalność klientów dzięki reputacji budowanej przez dziesięciolecia. Tajemnica sukcesu kryła się w słowie trwałość. Produkty Zelmera były wręcz niezniszczalne. Do dzisiaj w tysiącach polskich domów urządzenia sprzed kilkudziesięciu lat „chodzą jak nowe”. Rzeszowska firma bez wątpienia była jednym z naszych „rodowych sreber”, których pod żadnym pozorem nie należało sprzedawać, a jeśli już, to w taki sposób, by zostały w polskich rękach. Stało się inaczej.

Pierwszy krok w stronę prywatyzacji wykonano w lipcu 2001 r., gdy państwowe przedsiębiorstwo przekształcono w spółkę akcyjną, choć jej jedynym właścicielem pozostał skarb państwa. Właściwa sprzedaż nastąpiła w styczniu 2005 r. Ówczesny minister skarbu Jacek Socha sprzedał 85% wszystkich akcji Zelmera będących w rękach państwa po cenie 13,20 zł za akcję, za co uzyskano ok. 170 mln zł. Konstrukcja oferty była nietypowa: fundusze inwestycyjne kupowały akcje po tej samej cenie co drobni gracze. Dzięki temu fundusz Enterprise Investors (poprzez spółkę celową) bez problemu skupił na giełdzie pakiet kontrolny akcji.

Jak ustaliła później Najwyższa Izba Kontroli,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.