Archiwum
Ile smaczków dziennie może zjeść pies, żeby nie przytyć?
Artykuł sponsorowany Trening, budowanie więzi czy po prostu chęć sprawienia przyjemności swojemu czworonożnemu przyjacielowi – istnieje wiele powodów, dla których sięgamy po smaczki. To doskonałe narzędzie motywacyjne i świetny sposób na urozmaicenie dnia. Jednak jako odpowiedzialni opiekunowie
Artyści i arywiści
Kim są artyści – mniej więcej wiadomo. A kim arywiści? Słowo arywista, dziś nieco zapomniane, wedle trafnej podpowiedzi AI z popularnej przeglądarki internetowej oznacza „człowieka, który dąży do zrobienia kariery za wszelką cenę, często nie licząc się z innymi i nie przebierając w środkach. Słowo to jest synonimem karierowicza i dorobkiewicza”. Konflikt pomiędzy artystami i arywistami jest stary. Po jednej stronie stoją bogacze ubodzy duchem, po drugiej ubodzy materialnie, lecz bogaci duchowo wrażliwcy. Zatem nic nowego. A jednak w ostatniej burzy medialnej związanej z projektem pomocy artystom w zabezpieczeniu ich bytu zaskakuje mnie skala pogardy wobec artystów.
Wydawało się, że po latach edukacji szkolnej i uniwersyteckiej, budowania muzeów, chwalenia się poetami i pisarzami uwagi bogatego filistra na temat artystów nie mają szans na zdobycie popularności. Tymczasem to on triumfuje. Co się stało? Głupiejemy. Obserwujemy niebywały regres w skali całej kultury zachodniej. Wydawało się, że nie cofniemy się już do epoki, w której genialni artyści przymierali głodem, a ich profesja była hurtowo zaliczana do niskich, podejrzanych moralnie i bezwartościowych. Albowiem wydawało się, że nie powrócą już czasy dzikiego, prostackiego, chamskiego kapitalizmu. Ale powróciły. A wraz z nimi powrócił bogaty prostak. Wie dobrze, że jego bzdurna gadanina o bezwartościowości sztuki i artystów trafi dziś na podatny grunt, że mózgi milionów osób, wyprane przez neoliberalny kapitalizm, z radością podchwycą tę starą melodię: tyle jesteś wart, ile możesz ze swego życia materialnie wyciągnąć. Im bogatszy więc jesteś, tym lepszy. Pod każdym względem. To pozwala bogatym chamom z taką bezwstydnością obnosić się ze swoim prostactwem.
I tak oto dochodzi do dzisiejszego triumfu arywistów: dorobkiewiczów i karierowiczów, którzy dumni ze swego cwaniactwa patrzą na artystów z góry. Wszak ci z reguły nie chcą przekuwać swojego talentu na jedyną rzecz, która naprawdę dziś się liczy: na pieniądze. Dlatego są nieprzydatni, bezwartościowi i niepraktyczni. A przecież
Dom w rarytasach 6 (E) – mała parterówka z pomysłem na wygodne życie
Artykuł sponsorowany Dom w rarytasach 6 (E) to projekt domu parterowego, który pokazuje, że niewielki metraż może zapewnić bardzo wygodny układ dla rodziny. Całość została zaplanowana na jednej kondygnacji, dzięki czemu przestrzeń mieszkalna jest czytelna,
Oto tegoroczni stypendyści Our Future Foundation
Złoty medal olimpiady informatycznej, eksperyment na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i wolontariat w Tanzanii. Oto tegoroczni stypendyści Our Future Foundation
23 czerwca 2026 roku na Zamku Królewskim w Warszawie Fundacja Our Future Foundation wręczyła stypendia 28 laureatom, a tytuły finalistów odebrały kolejne 52 osoby. To zwieńczenie VII edycji Programu Mentoringowego OFF, do którego zgłosiło się 500 uczniów szkół średnich z całej Polski. Nagrodzonych łączy pasja do nauki, gotowość do zmieniania świata i wspólne marzenie: studiować wśród najlepszych. Większość z nich zaczęła je realizować już dawno, a ich dotychczasowe osiągnięcia są tego najlepszym dowodem.
Tegoroczni laureaci reprezentują różnorodne dziedziny. Choć przeważają nauki ścisłe, nie brakuje wśród nich pasjonatów ekonomii, nauk humanistycznych i przedsiębiorczości. Dobrze pokazują to sylwetki kilkorga z nich. Daria Lobas z Wrocławia zdobyła złoty medal European Girls’ Olympiad in Informatics, dwa srebrne medale tej samej olimpiady oraz srebrny medal Bałtyckiej Olimpiady Informatycznej, a Michał Roguz z I LO im. Kopernika w Łodzi wygrał XXXIII Olimpiadę Informatyczną. Jagoda Sułek z Warszawy reprezentowała Polskę na Regeneron ISEF 2026 z projektem Marine Spectra, przedstawiającym kwantową metodę wykrywania mikro- i nanoplastiku w wodach. Wiktoria Oczko z Warszawy, złota medalistka British Chemistry Olympiad, bada, czy modyfikowane mikroalgi rozłożą mikroplastik w oczyszczalniach ścieków. Eksperyment zaprojektowany przez Marię Kamińską z Płońska został przeprowadzony na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej przez astronautę Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Z kolei Martyna Plachetka, jako jedyna Polka w swoim roczniku, uczy się w UWC East Africa w Tanzanii, gdzie organizuje akcje krwiodawstwa i dostawy żywności na oddział urazów kręgosłupa. Martyna to nie tylko działaczka społeczna i naukowczyni, ale też żeglarka, która dwukrotnie przepłynęła Atlantyk. Wśród laureatów byli też uczniowie z Radomska, Lubartowa, Dzierżoniowa czy Zamościa, bo, jak wybrzmiało ze sceny, o przyszłości powinien decydować potencjał, bez względu na kod pocztowy.
Galę Stypendialną otworzyła wystąpieniem Wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska, która zwróciła się wprost do młodych. „To wieczór talentu, odwagi i marzeń. Miejsce urodzenia, sytuacja materialna czy punkt startu nie muszą wyznaczać granic marzeń. Wielu twierdzi, że młodzi są przyszłością, a ja zawsze powtarzam, że młodzi są teraźniejszością, bo tu i teraz potrzebujemy waszego głosu” – mówiła. Wicemarszałek zachęciła laureatów, by nie bali się stawiać trudnych pytań o sprawiedliwość społeczną, prawa człowieka, edukację i równość, i by w drodze na szczyt nie zapominali o innych. „Widzimy was, wierzymy w was i jesteście dla nas ważni” – dodała.
Gala była dopiero początkiem rocznej przygody z programem mentoringowym. Przez najbliższy rok każdy podopieczny pozostanie pod opieką mentorów: studentów, absolwentów i liderów biznesu związanych z czołowymi uczelniami w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji czy we Włoszech. W lipcu uczniowie wyruszą na tygodniowy Rejs Mentoringowy po Wielkich Jeziorach Mazurskich, a w ciągu roku czekają na nich warsztaty, konferencje oraz wakacyjne praktyki i staże u partnerów Fundacji.
„W Polsce nie brakuje młodych ludzi o wyjątkowym potencjale i gotowości do działania. Chcemy nie tylko pomóc im dostać się na najlepsze uczelnie świata, ale też kształcić liderów, którzy zdobytą wiedzę wykorzystają dla rozwoju kraju” – powiedziała Zuzanna Buszman, Przewodnicząca Rady Fundacji Our Future Foundation.
Podczas wieczoru po raz kolejny wręczono nagrodę specjalną „Przyjaciela Młodzieży” – wyróżnienie dla osób szczególnie wspierających rozwój młodych talentów. W tej edycji otrzymał je Wojciech Kuśpik, prezes zarządu PTWP SA i inicjator Europejskiego Kongresu Gospodarczego. W laudacji wygłoszonej przez fundatora Fundacji, Michała Maurycego Mazura, podkreślono, że przez trzy lata Pan Prezes Kuśpik otwierał przed podopiecznymi OFF drzwi, których sami nie potrafiliby otworzyć. „Dla młodego człowieka możliwość wejścia do takiego świata bywa iskrą, która wyznacza kierunek na całe życie. To demokratyzacja dostępu do wiedzy w najczystszej postaci” – mówił ze sceny Michał Mazur.
Wręczono również stypendium na studia w Akademii Leona Koźmińskiego, która od lat jest jedną z najwyżej ocenianych uczelni biznesowych w Europie Środkowej i wieloletnim partnerem Fundacji. W tym roku otrzymała je Katarzyna Zawiła, 19-letnia starachowiczanka, wybrana spośród ponad stu zgłoszeń, finalistka LI Olimpiady Geograficznej, a przy tym wokalistka z międzynarodowym doświadczeniem scenicznym.
„Wspólnie z Our Future Foundation poszukujemy młodych ludzi, którzy wyróżniają się pasją do nauki, ambicją i gotowością do zmieniania świata na lepsze. W Akademii Leona Koźmińskiego wierzymy, że wspieranie takich talentów to nie tylko inwestycja w rozwój pojedynczego człowieka, lecz także inwestycja w przyszłość Polski. Dlatego rozwijamy programy stypendialne, które pomagają wybitnym młodym osobom realizować ich edukacyjne i zawodowe aspiracje” – powiedział prof. dr hab. Bartłomiej Nowak, Prorektor ds. Infrastruktury i Administracji oraz Dziekan Kolegium Prawa Akademii Leona Koźmińskiego.
W gali licznie uczestniczyli przedstawiciele administracji państwowej, nauki i biznesu. Wśród gości honorowych były senator dr Agnieszka Gorgoń-Komor oraz Mazowiecka Kurator Oświaty Wioletta Krzyżanowska. Dyplomy laureatom wręczali ministrowie z kluczowych resortów, w tym Stefan Krajewski (Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi), prof. Marek Gzik (Sekretarz Stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego), dr Katarzyna Lubnauer oraz Henryk Kiepura (Sekretarze Stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej), Jakub Stefaniak (Zastępca Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów), Katarzyna Kęcka (Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia), dr Rafał Rosiński (Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Cyfryzacji), Stanisław Wziątek (Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej), dr Konrad Wojnarowski (Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Energii), dr Arkadiusz Myrcha (Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości) oraz dr Jarosław Neneman (Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów), a także Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego dr hab. Jacek Jastrzębski.
Patronat honorowy nad VII Galą Stypendialną OFF objęło trzynaście resortów: Ministerstwa Edukacji Narodowej, Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Aktywów Państwowych, Spraw Zagranicznych, Zdrowia, Sprawiedliwości, Energii, Klimatu i Środowiska, Cyfryzacji, Obrony Narodowej, Funduszy i Polityki Regionalnej, Finansów oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Partnerami Strategicznymi wydarzenia byli: bp w Polsce, Veolia, Akademia Leona Koźmińskiego, ORLEN i Totalizator Sportowy. Partnerami Gali byli: Unimot, Polskie Linie Lotnicze LOT, Unibep, Eques Investments TFI, CERES Dom Inwestycyjny, Soonly Finance, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, Abbott oraz Novo Nordisk.
Galę zamknął recital chopinowski w wykonaniu pianistki Kamili Sacharzewskiej – absolwentki Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina.
O Fundacji
Our Future Foundation (OFF) to polska fundacja edukacyjna skupiająca ponad 500 studentów i absolwentów czołowych zagranicznych uczelni. Działania OFF opierają się m.in. na programach mentoringowych, tworzeniu przestrzeni do dzielenia się wiedzą i nawiązywania relacji oraz pomocy w stawianiu pierwszych kroków karierowych. Od 2019 roku Fundacja pomogła setkom podopiecznych w aplikacji i podjęciu studiów na najlepszych światowych uniwersytetach, takich jak Harvard, Cambridge, Oxford czy Yale. OFF zrzesza społeczność ambitnych młodych Polaków w ramach największych wydarzeń edukacyjnych w Polsce, w których uczestniczyło ponad 30 000 uczniów i studentów.
Kto puka do drzwi? Jak wideodomofony zmieniają codzienne bezpieczeństwo?
Artykuł sponsorowany Dzwonek do drzwi przez dekady oznaczał to samo: ktoś stoi na zewnątrz, a Ty nie wiesz kto, dopóki nie otworzysz. Przez chwilę między dzwonkiem a klamką trzeba było zdecydować, czasem na podstawie samego głosu w domofonie. Dziś ta chwila wygląda inaczej.
Jazz… To jest całe moje życie
Muzykowanie na żywo. Nie same nuty
Henryk Miśkiewicz – saksofonista, kompozytor, aranżer, legenda polskiego jazzu, muzyk wszechstronny. Trzykrotny laureat Fryderyka – nagrody polskiego przemysłu fonograficznego. Członek Akademii Fonograficznej ZPAV. Ojciec perkusisty jazzowego Michała Miśkiewicza i piosenkarki Doroty Miśkiewicz. W czerwcu 2026 r. świętuje 75. urodziny.
Jest jazz?
– To jest cały czas żywa muzyka.
A dixie?
– Te początki? Młodzież tego już nie gra. Szkoda, bo to świetna muzyka, pod nóżkę… Ludzie do tego tańczyli. Od tego zaczęła się moja przygoda z jazzem. Miałem 12 lat i do Kożuchowa, gdzie mieszkaliśmy, przyjechał zespół Zygmunta Wicharego, który grał dixieland. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem jazz. I poczułem: to jest to! A tydzień wcześniej słyszałem Trubadurów.
I?
– I nic. A tu przyjechał zespół, który grał trudniejszą muzykę. I od razu tak mnie wzięło, że nie mogłem usiedzieć.
Na początku miał pan grać na akordeonie.
– W Kożuchowie było ognisko muzyczne. Grałem tam na akordeonie, potem na klarnecie. A później mój profesor powiedział, że powinienem iść do szkoły, do Wrocławia, że tam się więcej nauczę. Widział we mnie talent. Dużo zawdzięczam nauczycielom. Bo później ci z Wrocławia mówili, żebym jechał do Warszawy. I tam zdawał.
Od najmłodszych lat ciągnęło pana do muzyki.
– Jak ojciec szedł grać na wesele – bo co sobotę, niedzielę albo była zabawa, albo wesele – to ja jako 10-latek stawałem w drzwiach i prosiłem: „Tata, weź mnie z sobą!”. Często więc mnie brał i grałem. Umiałem już wtedy grać na akordeonie. Na saksofonie też trochę,
r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl
Derdziuk – człowiek orkiestra
Odwołanie prezesa ZUS
24 czerwca br. rada nadzorcza Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odwołała prezesa Zbigniewa Derdziuka. Powodu nie podano, z informacji przekazanych przez szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza wynika, że Derdziuk w ciężkim stanie przebywa od pół roku w szpitalu. Jeśli to prawda, sytuacja jest niepokojąca. Przez wiele miesięcy jedna z najważniejszych instytucji nie miała szefa, problemy wewnętrzne narastały, a premier ani ministra pracy nie reagowali. W połowie czerwca pracownicy przeprowadzili dwugodzinny ogólnopolski strajk ostrzegawczy. Strajkujący domagają się podwyżek pensji w wysokości 1,2 tys. zł brutto oraz poprawy warunków zatrudnienia. Według związkowców w ZUS brakuje pracowników, a zwiększona w ostatnich latach liczba zadań powoduje przeciążenie. Kolejne postulaty to ograniczenie zlecania pracy w godzinach nadliczbowych i wznowienie szkoleń dla kadry kierowniczej z zakresu przeciwdziałania mobbingowi.
W piśmie skierowanym do premiera Donalda Tuska organizacje związkowe alarmowały, że dotychczasowy dialog nie przyniósł oczekiwanych efektów. „Z całą stanowczością podkreślamy, że prowadzone w ramach sporu zbiorowego rokowania oraz mediacje nie doprowadziły do rozwiązania problemów zgłaszanych przez pracowników Zakładu. Pomimo gotowości strony społecznej do dialogu i przedstawiania racjonalnych argumentów mających na celu znalezienie kompromisu Pracodawca nie przedstawił propozycji zadośćuczynienia rzeczywistej skali obowiązków, odpowiedzialności i oczekiwań pracowników”, napisali związkowcy.
Wobec prezesa ZUS podnoszono też zarzut łamania ustawy antykorupcyjnej. Otóż Derdziuk był członkiem rady nadzorczej spółki Relpol, a zgodnie z prawem osoby na kierowniczych stanowiskach w administracji nie mogą prowadzić działalności gospodarczej ani zasiadać w organach nadzoru spółek. „ZUS nie jest urzędem państwowym, a państwową jednostką organizacyjną posiadającą osobowość prawną, więc przepisy ustawy antykorupcyjnej nie znajdują zastosowania wobec zakładu”, odbijał piłkę ZUS, a resort pracy, na czele którego stoi Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, podzielał tę argumentację, choć lewicowa ministra, jak powszechnie wiadomo, nie miała zaufania do prezesa, za którym stał premier Tusk.
O Zbigniewie Derdziuku pisaliśmy dwukrotnie („Zbigniew Derdziuk – tajemniczy prezes ZUS”, „Przegląd” nr 39/2025, a także „Morawiecki i tajemnice kościelnych działek”, „Przegląd” nr 9/2025). Były już prezes ZUS jest postacią bardzo wpływową. Ma kontakty w różnych środowiskach politycznych i w Kościele katolickim. Karierę zaczynał na początku lat 90., a jego CV jest imponujące. Pracował w najważniejszych urzędach i instytucjach. Między innymi w Sejmie, Senacie, Ministerstwie Zdrowia, TVP i bankach, zasiadał w radach nadzorczych państwowych spółek,
Wieczne wojny Ameryki
Dlaczego współczesne Stany Zjednoczone tak łatwo wkraczają na ścieżkę wojenną
Wydaje się, że gorąca faza wojny prowadzonej przez USA i Izrael z Iranem – boleśnie odczuwana przez cały świat – zbliża się do końca. W tym kontekście warto się pokusić o odpowiedź na pytanie, dlaczego współczesne Stany Zjednoczone tak łatwo wkraczają na ścieżkę wojenną, choć w najstarszym znanym traktacie o sztuce wojennej (chińskim, rzecz jasna) czytamy, że wojna „jest sprawą życia i śmierci; drogą do bezpieczeństwa lub ruiny”. Odpowiedź na to pytanie musi być złożona. Przyszło mi do głowy pięć powodów tego stanu rzeczy.
W gąszczu teorii stosunków międzynarodowych i teorii polityki w ogólności błąka się koncepcja mówiąca, że demokracje nie walczą. Że ze swej natury są pacyfistyczne. Na pierwszy rzut oka wydaje się to całkiem sensowne. Czy obywatele demokratycznych państw nie wolą spędzać czasu w galeriach handlowych, zamiast tkwić w okopach? Czy nie wolą być leczeni ze zwykłych chorób w normalnych szpitalach, zamiast wylizywać się z ran w szpitalach polowych? Ponieważ ostatecznie to oni decydują w wyborach, będą wywierali ciągłą presję na swoich reprezentantów, aby ci stale przedkładali pokój nad wojnę.
Demokratyzujący się świat – z coraz większą liczbą demokratycznych państw – miał być światem bezpiecznym, światem bez wojen. Notabene teoria demokratycznego pokoju była także fundamentem, na którym po I wojnie światowej zbudowano Ligę Narodów – pierwszą organizację międzynarodową, która miała ostatecznie zapobiegać prowadzeniu wojen. Państwo agresywne w stosunku do innego państwa miało natychmiast napotykać opór pozostałych członków Ligi i być w ten sposób demokratycznie – to znaczy głosami zdecydowanej większości – przywoływane do porządku.
Tyle teorii. Praktyka jest inna. Dawno temu zauważył to Alexander Hamilton: „Sparta, Ateny, Rzym, Kartagina były republikami. Ateny i Kartagina były nawet republikami handlowymi. A jednak państwa te były zaangażowane w wojny tak ofensywne, jak defensywne w nie mniejszym stopniu aniżeli sąsiadujące z nimi w owym czasie monarchie. W brytyjskim systemie przedstawiciele ludu konstytuują jedną z gałęzi legislatywy. Od wieków handel jest zasadniczym znakiem rozpoznawczym tego kraju. Niewiele narodów jednakże prowadziło wojny tak często jak Brytyjczycy”.
Prawdopodobnie ustrojom demokratycznym trudniej zaangażować się w wielkie wojny absorbujące ogół obywateli. Wymaga to przygotowania gruntu, i to przez dłuższy czas. Wymaga grania na odpowiednich strunach emocjonalnych. Wymaga przekształcenia takiej wojny w rodzaj krucjaty, w której obywatele demokratycznego państwa pod wpływem perswazji rządzących dochodzą do przekonania, że zło wcielone zagrażające istocie ich życia znalazło się nagle na powierzchni ziemi i trzeba je z niej zetrzeć. Inaczej starty zostanie umiłowany przez obywateli demokracji system wartości. To zarazem powód, dla którego ustrojom demokratycznym trudniej zakończyć wojnę, nawet gdy osiągnęły one już w niej swoje cele.
Przed tym dylematem stanęli przywódcy zachodnich aliantów podczas II wojny światowej. Gdy było już wiadomo, że Hitler przegra wojnę, a prawdziwym wyzwaniem będzie ekspansja Związku Radzieckiego, kontynuowali oni politykę unconditional surrender – bezwarunkowej kapitulacji Niemiec Hitlera. Kontynuowali ją m.in. dlatego, że po latach demonizowania Niemców (dali oni do tego powody) trudno było nagle oświadczyć własnym obywatelom, że są to tacy sami ludzie jak my. Że, owszem, prowadziliśmy z nimi wojnę,
Kogo przegna rewolucja flamingów
Albańczycy chcą innej wizji przyszłości niż ta, którą oferuje im premier Rama
Inwestycja zięcia Donalda Trumpa na albańskiej lagunie stoi pod coraz większym znakiem zapytania. Jared Kushner nie przewidział buntu młodych Albańczyków, ich nienawiści do rodzimych polityków.
Powiedzieć, że w Albanii Amerykanie są lubiani, to jak nic nie powiedzieć. Stany Zjednoczone są tam postrzegane jako największy obrońca praw człowieka. USA to dla Albańczyków synonim wolnego świata. Miłość tę pogłębiło militarne, dyplomatyczne i gospodarcze wsparcie Ameryki dla braci z Kosowa, których interesy Albania reprezentuje na arenie międzynarodowej. Poza tym USA ułatwiły trzymilionowej Albanii drogę do NATO. Tę atencję Albańczyków widać wszędzie: od Jeziora Szkoderskiego na północy po Sarandę na południu. Dozgonna wdzięczność przejawia się m.in. w wymyślnych graffiti, wizerunkach prezydenta USA czy rozmaitych hasłach o wiecznej przyjaźni pisanych perfekcyjną angielszczyzną. Wybór Donalda Trumpa na prezydenta i zmiany w otoczeniu Białego Domu nijak tego uwielbienia nie zmniejszyły.
Laguna Vjosë-Nartë zagrożona
Większość turystów odwiedzających południe Albanii i okolice miasta Wlora decyduje się na „pasywny” wypoczynek na okolicznych plażach. Nie wszyscy jednak wylegują się nad błękitną wodą. Niektórzy wybierają wypady nad Vjosë-Nartë, lagunę oddzieloną od morza wąskim pasem dzikiej zieleni i niezabudowanych plaż Dalan i Hidrovori. Odwiedzają je nieprzepadający za plażowymi drinkami z parasolką kamperowcy z Europy Zachodniej. Uroku Vjosë-Nartë dodaje bliskość nie tylko szmaragdowych wód Adriatyku, ale i dzikich gór.
Krajobraz chroniony Vjosë-Nartë to duma Albańczyków, naturalny obszar blisko wybrzeża Adriatyku z terenami podmokłymi, gruntami rolnymi i lasami. Rozciąga się na ok. 19,7 ha. W rejonie laguny lokalna społeczność od pokoleń uprawia rybołówstwo i inne zajęcia związane z wodą. Ludzie doskonale też zdają sobie sprawę, że w tym niezwykłym zakątku każda ingerencja we florę i faunę stanowi zagrożenie ich bytu. Nie dziwi zatem, że mieszkańcy aktywnie uczestniczą w wysiłkach na rzecz objęcia pieczą okolicznych terenów. Obszar uzyskał status krajobrazu chronionego w 2004 r. Ta decyzja albańskiego rządu stała się punktem zwrotnym w wysiłkach mających na celu ochronę naturalnych ekosystemów i zasobów regionu.
Szczególnie upodobały sobie Vjosë-Nartë flamingi, stając się symbolem tego regionu. Zarówno tutejsze flamingi (jest ich ok. 3 tys.), jak i pelikany dalmatyńskie to gatunki zagrożone, które w okolicach laguny budują gniazda i składają jaja. Vjosë-Nartë słynie też z żółwi morskich i fok, jest poza tym domem dla połowy populacji kaczek krzyżówek występujących w Albanii i znacznej części krajowej populacji łyski zwyczajnej z rodziny chruścieli. Znajdują się tam również trzy pomniki przyrody: laguna Limopuo, Wyspa Klasztorna (znana jako Zvërnec) oraz rzadkie wydmy, na których żółwie morskie składają jaja.
Kushner i szemrana spółka
Rząd premiera Ramy na poważnie zainteresował się inwestycjami w tej części Albanii w roku 2020. Jak podaje portal Balkan Insight, status krajobrazu chronionego nie powstrzymał kolejnych rządów przed zatwierdzaniem planów zagospodarowania przestrzennego tego obszaru, w wyniku czego przedsiębiorcy rozpoczęli skup ziemi od osób fizycznych, których roszczenia własnościowe były i są często przedmiotem sporów sądowych. W 2021 r. rząd Ramy znacznie zmniejszył obszar objęty ochroną i dał zielone światło budowie nowego lotniska w pobliskim Akërni koło Wlory.
Bajkowym otoczeniem laguny Vjosë-Nartë zaczęli się interesować także zagraniczni biznesmeni. Jest wśród nich Jared Kushner, mąż córki prezydenta Trumpa Ivanki, polityk i inwestor, oraz jego fundusz Affinity Partners zarządzający aktywami o wartości przekraczającej 4,8 mld dol., pozyskanymi m.in. z saudyjskich, katarskich i emirackich funduszy majątkowych.
Miliarder z prezydenckiej rodziny wyszedł z założenia, że każda inwestycja
Odkrycia Krzysztofa Króla
Minęło wiele lat, od kiedy ten gość był ważny i znany. Nie tyle z powodu szczególnych zalet, ile za sprawą koligacji rodzinnych. Krzysztof Król jako ZIĘĆ Leszka Moczulskiego miał wielkie plany. Ale gdy zabrakło TEŚCIA, Królowi zostało tylko wielkie ego. I zbieranie okruchów z pańskich stołów. Da się z tego żyć. Do edukacji Król nigdy nie miał zamiłowania i teraz potyka się o własne nogi. Co się wyrwie z jakimś tekstem, to wtopa. Stał się chodzącym memem, gdy w TVP Info ogłosił, że „Putina należy pokonać, zamknąć i osadzić tak jak Hitlera w Norymberdze”.
A to się trafił Moczulskiemu, dobremu historykowi, zięć analfabeta. Król nie wie, że Hitler popełnił samobójstwo w Berlinie 30 kwietnia 1945 r., nie mógł więc być sądzony w Norymberdze. Po takich bredniach Króla nie dziwi upadek partii, którą mu teść zostawił.










