Aktywiści blokują wycinkę drzew na Pogórzu Karpackim

Aktywiści blokują wycinkę drzew na Pogórzu Karpackim

Od kilku dni trwa blokada wycinek na terenie Nadleśnictwa Bircza (woj. podkarpackie). Protest zorganizowali aktywiści z Inicjatywy Dzikie Karpaty, która od lat chroni drzewa na Pogórzu Karpackim przed wycinką. Aktywiści żądają utworzenia na tym terenie Rezerwatu Przyrody „Reliktowa Puszcza Karpacka”, a następnie powołania Turnickiego Parku Narodowego.

Inicjatywa rozbiła swój obóz przy drodze do Arłamowa i zablokowała wjazdy do lasu. Władze Nadleśnictwa Bircza nie przejęły się protestem i kontynuowały wycinkę. – Skandalem jest, że nadleśnictwo z pełną świadomością naraziło obywateli – zarówno jedną, jak i drugą stronę konfliktu. Leśnicy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że może dojść do tragedii. Blokujemy wjazdy do wydzieleń, ale pilarze codziennie przychodzą do pracy i ręcznie wycinają drzewa – skomentowali aktywiści z Inicjatywy Dzikie Karpaty na Facebooku.

 

Wycinka lasów trwa

Od lat trwa dewastacja lasów Pogórza Karpackiego. Lasów, które już dawno powinny zostać objęte ochroną w formie parku narodowego, o utworzenie którego starania trwają już przeszło 35 lat. Tysiące udokumentowanych zniszczonych stanowisk gatunków chronionych, apele, petycje – nic to nie daje – napisała Inicjatywa na swoim Facebooku. Wobec braku reakcji Lasów Państwowych i polityków aktywiści podjęli decyzję, że nie odejdą z Nadleśnictwa Bircza, dopóki nie zostanie tam utworzony rezerwat przyrody (a w przyszłości park narodowy).

Rosną tu niezwykle cenne, stare lasy o wysokim stopniu naturalności. To jedne z ostatnich fragmentów Puszczy Karpackiej, które już dawno powinny zostać objęte ochroną w formie parku narodowego. Jego bogactwo przyrodnicze jest niespotykane na skalę Europy, a bioróżnorodność porównywalna do Puszczy Białowieskiej. Skandalem jest, że w tak cennych lasach prowadzona jest intensywna wycinka, przez okrągły rok, nie wyłączając okresu lęgowego ptaków, choć gniazdują tu bardzo rzadkie, zagrożone wyginięciem gatunki (np. orzeł przedni, orlik krzykliwy, bocian czarny, puchacz – red.) – napisali aktywiści. – Kolejne wydzielenia są dewastowane, stanowiska chronionych gatunków niszczone, a gleba i ściółka wraz z całym bogactwem życia, miażdżona. Woda, która powinna zostać w lesie, spływa koleinami dróg zrywkowych, co przyczynia się do susz i powodzi w kraju – dodali.

 

Nadleśnictwo nie jest zadowolone

Mimo, że Inicjatywa strajkuje dopiero od trzech dni, już spotykała się z szykanami ze strony nadleśnictwa. Kilka razy protestujących odwiedzała Straż Leśna, a do obozu wjechał Skidder, ciężki sprzęt do zrywki drewna. Kierowca wjechał prosto w namiot i chroniących go ludzi. Na szczęście nikomu się nic nie stało.

Mimo nieprzychylnego nastawienia leśników, Inicjatywa nie zraża się i zaprasza każdego chętnego do przyjechania do ich obozu i wsparcia strajku. – Aby stanąć w obronie lasu, nie trzeba mieć doświadczenia, ogromnej wiedzy czy umiejętności. Jeśli bliskie jest ci to, co robimy i nie godzisz się na to, by cenne przyrodniczo lasy były w ten sposób eksploatowane i niszczone – teraz jest czas, żeby zacząć działać i dołączyć do nas! – zachęcają aktywiści.

 

 

fot. Unsplash

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy