Alzheimer w kleszczach

Alzheimer w kleszczach

Czy wreszcie pojawi się skuteczne lekarstwo przeciwko „chorobie zapomnienia”?

To jedna z najbardziej przerażających chorób. Choroba Alzheimera niszczy pamięć, unicestwia osobowość. Mózg dotkniętych tą śmiertelną plagą powoli, lecz nieustannie ulega degeneracji.
Problem jest bardzo poważny. Wydłuża się przeciętna długość życia, wzrasta światowa populacja, a więc także liczba chorych. Obecnie na alzheimera cierpi
24 mln osób. Eksperci Światowej Organizacji Zdrowia przewidują, że w 2020 r. będą już 42 mln chorych, a w 2040 r. – 81 mln.
Pacjent wymaga nieustannej opieki, która jest niesłychanie kosztowna, gdyż od chwili wystąpienia poważnych symptomów do zgonu mija zazwyczaj
8-10 lat. Hillary Clinton ostrzegała nawet, że jeśli w ciągu 10 lat nie zostanie opracowane skuteczne lekarstwo przeciw alzheimerowi, gospodarka Stanów Zjednoczonych na skutek gigantycznych kosztów opieki i leczenia może się załamać (na liście najważniejszych przyczyn zgonów w USA alzheimer zajmuje szóste miejsce).
Obecnie dostępne leki łagodzą tylko symptomy, ale nie zwalczają choroby. Leczenie uniemożliwia, jak dotąd, bariera krew-mózg (jej zadaniem jest chronienie mózgu, ale zatrzymuje też lekarstwa mające zniszczyć złogi molekuł beta-amyloidu powodujące degenerację mózgu).
Ostatnio jednak pojawiła się nadzieja, że powstanie specyfik atakujący alzheimera niejako

na dwóch frontach.

Zespół naukowców, kierowany przez Thomasa Kukara z Kliniki Mayo w Jacksonville na Florydzie, opracował niezwykłe, podobno rewelacyjne lekarstwo, znajdujące się obecnie w ostatniej fazie testów klinicznych. Nosi ono nazwę Tarenflurbil, a na rynek trafi jako Flurizan. Specyfik ten należy do grupy tzw. modulatorów gamma-sekretazy (GSM). Jak napisali badacze z Jacksonville na łamach fachowego magazynu „Nature”, lek ten nie tylko sprawia, że powstaje mniej długich pasm beta-amyloidu, lecz także sprzyja produkcji krótkich pasm. Dzięki tym ostatnim proteina beta-amyloidowa nie tworzy „kłębów”, czyli niszczących mózg złogów, które powodują „chorobę zapomnienia”. Badacze porównują podwójne działanie nowego lekarstwa do preparatów, które zmniejszają ryzyko chorób serca poprzez obniżanie zawartości we krwi „złego” cholesterolu i podwyższanie poziomu cholesterolu „dobrego”. Beta-amyloidy tworzone są przez enzym, który rozdrabnia dłuższą proteinę, zwaną APP. Ale nowe lekarstwo nie działa na enzym (czego się spodziewano), lecz bezpośrednio zmienia strukturę beta-amyloidów już istniejących w mózgu. Zdaniem amerykańskich badaczy, jest to przełom, ponieważ oznacza, że lekarstwa mogą oddziaływać

bezpośrednio na proteiny

w mózgu.
„To rozszerza nasze wyobrażenia o tym, co mogą zdziałać lekarstwa tej klasy, i będzie miało dalekosiężne skutki także dla przyszłych odkryć dotyczących leków przeciwko różnym chorobom”, oświadczył uczestniczący w pracach nad flurizanem dr Todd Golde.
Inne lekarstwo przeciwko chorobie zapomnienia przygotowuje irlandzkie przedsiębiorstwo biotechnologiczne Elan we współpracy z amerykańską firmą Wyeth. Nowy specyfik nosi nazwę Bapineuzumab. Kiedy poinformowano, że pierwsze testy kliniczne okazały się obiecujące, kursy akcji Elanu na giełdzie w Dublinie wzrosły o 5,8%. Eksperci oceniają bowiem, że gdyby bapineuzumab spełnił pokładane w nim nadzieje, zyski ze sprzedaży mogłyby sięgnąć 13 mld dol.
Specyfik ten pomaga osobom, które nie są nosicielami związanego z alzheimerem genu ApoE4 (tego genu nie ma, według różnych ocen, od 40 do 70% populacji). Trwające przez 18 miesięcy testy kliniczne wykazały, że bapineuzumab hamuje zmniejszanie się objętości mózgu osób chorych. Lekarstwo zawiera przeciwciała, które przedostają się do mózgu i niszczą złogi beta-amyloidowe. Bapineuzumab nie tylko więc leczy symptomy, ale spowalnia rozwój choroby. Lekarze ostrzegają jednak, że specyfik ten może mieć poważne skutki uboczne. W mózgu nie ma przeciwciał, toteż wprowadzenie ich do tego organu oznacza stan „sprzeczny z naturą” i może prowadzić do stanów zapalnych. Testy kliniczne nowego lekarstwa potrwają jeszcze co najmniej dwa lata.
Niemieccy naukowcy z Instytutu Medycyny Nuklearnej w Lipsku stawiają natomiast na

wczesną wykrywalność.

Zazwyczaj alzheimer jest wykrywany dopiero w zaawansowanym stadium, kiedy pacjent nadaje się najczęściej już tylko do domu opieki. Badacze z Lipska opracowali nowe radioaktywne substancje, tzw. radiotracery, które oznaczają przemieszczanie się niektórych neurotransmiterów w mózgu. Dzięki temu za pomocą tomografii emisyjno-pozytronowej można rozpoznać alzheimera, zanim jeszcze wystąpią pierwsze objawy, i odpowiednio wcześnie rozpocząć leczenie, które pozwoli opóźnić postępy choroby.

 

Wydanie: 26/2008

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy