Wpisy od Przegląd

Powrót na stronę główną
Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 13/2026

Nawrocki broni interesów Ameryki i Trumpa

Czegoś tu nie rozumiem. Swego czasu obóz postsolidarnościowy, który się dorwał do władzy po 1989 r., piętnował Edwarda Gierka za to, że podczas swoich rządów zadłużył Polskę na 40 mld dol. To nic, że te pieniądze poszły na inwestycje, rozwój przedsiębiorstw, rozbudowę linii energetycznych, zakup patentów i innowacyjnych rozwiązań, z których części do dziś korzystamy. To nic, że połowę tego długu umorzono po operacji „Samum”. Najważniejsze dla nich było to, że Gierek zostawił kraj z długiem na dwa pokolenia Polaków.

Dziś w Polsce, kraju, w którym mamy 300-miliardową dziurę budżetową i 2 bln długu, branie kolejnych pożyczek, które zmniejszają budżet o kwoty na obsługę tych długów, to cnota i powód do dumy. Ludzi nawołujących do opamiętania się w szybkości zadłużania kraju nazywa się zakutymi łbami. Niestety, nikt nie chce pamiętać, do czego nadmierne zadłużanie się doprowadziło Grecję kilka lat temu.

O ile jeszcze jakiś sens miałoby zadłużanie kraju, żeby doprowadzić do inwestycji, na których kraj będzie zarabiać, o tyle zadłużanie go, żeby wydać na zbrojenia, to wyraz szaleństwa. Nie ma co pokładać wiary, że to inwestycja w przemysł zbrojeniowy, ponieważ z powodu wieloletnich zaniedbań musielibyśmy ten przemysł stawiać od początku. Nie mamy sprawnych kopalni surowców, hut, przemysłu elektrycznego i elektronicznego, a tu nam obiecują fabryki pojazdów wojskowych, broni czy amunicji. Dzisiaj FAM Pionki ledwie pokrywa zapotrzebowanie na amunicję myśliwską, a FB Radom nie jest w stanie wyprodukować działającego karabinka szturmowego. I nawet jeśli jakimś cudem uda się postawić fabrykę np. karabinów, trzeba sobie zadać pytanie, czy potencjalny nabywca zaufa nowej konstrukcji, czy wybierze sprawdzoną broń od Českiej zbrojovki, Hecklera & Kocha czy Glocka?

Założę się, że znowu wyjdzie na to, że rządzący na łapu-capu będą kupować militarny złom, a cała jego obsługa będzie u producentów za granicą. Za to może nasze wnuki spłacą ten dług i obejrzą sobie ten militarny złom w muzeach.
Michał Czarnowski

Jaki kandydat milczącej mniejszości?

Ankieterzy pytają wyborców o ich opcje polityczne i od dawna potwierdza się tylko, że elektoraty dzielą się mniej więcej po połowie na narodową prawicę i Polaków Europejczyków, nikt zaś nie jest zdolny przewidzieć, która szala w niedalekiej przyszłości przeważy. Ciekawszy byłby przybliżony portret kandydata, na którego głosowaliby ci, którzy na wybory w obecnym układzie się nie wybierają.

Czy byłby to ktoś w rodzaju Piłsudskiego, waleczny, autorytarny, oczytany, z gorącym, może też poetycznym polskim sercem (a broń Boże nie z wyświechtanym słowem, jak obecna „pierwsza osoba”). Ktoś swojski i zarazem hieratyczny, jak polski papież? Rabujący możnych panów bohater ludowy, jak Janosik? Nowoczesny, wszechstronnie wykształcony i celnie władający słowem hazardzista nowator? Człowiek charyzmatycznie tajemniczy, jak dawny prorok-szaman, czy otwarty i pogodny? A przede wszystkim ktoś, kto potrafi, poświadcza to czynem i imponuje innym narodom, jak Kościuszko (prezes PiS i dobierani przezeń ludzie są pod tym względem antywzorem i trudno o lepszy przykład niż porywczy kandydat na premiera).
Andrzej Lam

„Pan Tadeusz” a Unia Europejska

Trwa szeroka dyskusja o naszej przynależności do Unii Europejskiej. Mamy także Rok Andrzeja Wajdy, toczy się też szeroka, idiotyczna dyskusja, czy w szkołach „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza powinien być lekturą obowiązkową. Uświadomiłam sobie, że trzeba skorzystać z tej okazji i w jakiś sposób obrócić ten czas na korzyść naszej przynależności do Unii Europejskiej.

Pamiętać będę zawsze, jak mój ukochany Ojciec czytał nam na głos fragmenty „Pana Tadeusza”, kiedy tylko miał czas. Czytał jak najlepszy aktor. Mickiewiczowski „Pan Tadeusz” powinien być lekturą obowiązkową w szkołach, a film Andrzeja Wajdy z pięknym polonezem Wojciecha Kilara powinien być właśnie w Roku Andrzeja Wajdy wyświetlany wszędzie. To jest świetna propaganda korzyści z naszej przynależności do Unii Europejskiej. A na lekcjach omawiany z tłumaczeniem tamtych czasów, abyśmy przypomnieli sobie naszą więź z Litwą i śmiertelne zagrożenia ze Wschodu.
Małgorzata Dąbek-Szreniawska

Nie lubię określenia „queer”

Mam jeden problem ze środowiskiem LGBT. Używanie przez niego określenia „queer”, które po angielsku oznacza „dziwny”. To tak, jakby osoby używające tego zwrotu wprost o sobie mówiły, że są „dziwakami”, a przecież chyba nie chcą być tak odbierane? Tak chciałem to zostawić do rozmyślań wszystkim aktywistom LGBT, że mówienie o sobie dosłownie „dziwny” jest pewną oznaką autostygmatyzowania. Sam jestem osobą LGBT i nie lubię określenia „queer”. Ciekawi mnie tylko, skąd w środowisku LGBT, z którym z wielu powodów się nie identyfikuję, takie umiłowanie do tego słowa, które siłą rzeczy stawia je w negatywnym świetle?
Tomasz Wasiołka

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne

Z ziemi polskiej… do Włoch! Za Nami XIX Międzynarodowy Kongres Polskich Stowarzyszeń Studenckich

Po raz pierwszy w historii Międzynarodowy Kongres Polskich Stowarzyszeń Studenckich zawitał do Włoch, dokładniej do Mediolanu, na XIX już edycję, która trwała od 27. do 28. lutego 2026 roku. Jest to najstarsza i najbardziej prestiżowa konferencja polskich studentów organizowana za granicą,

Promocja

Używany sprzęt geodezyjny – kiedy warto kupić, a kiedy postawić na nowy?

Artykuł sponsorowany Zakup używanego sprzętu geodezyjnego pozwala znacząco obniżyć koszty wejścia w projekt lub rozbudowy parku maszynowego, ale wymaga świadomej oceny stanu technicznego, historii serwisowej i źródła pochodzenia. Poniżej znajdziesz konkretne kryteria i procedury,

Promocja

Telewizja Max od Play – sprawdź, jakie kanały i serwisy streamingowe otrzymasz w pakiecie

Artykuł sponsorowany Wybór odpowiedniej telewizji do domu to decyzja, która ma wpływ na codzienną rozrywkę całej rodziny przez kolejne lata. Rynek ofert telewizyjnych jest dziś bardzo zróżnicowany – dostępne są pakiety kablowe, satelitarne, internetowe oraz hybrydowe, łączące telewizję

Promocja

Konferencje, projekty i debaty eksperckie. WSKZ aktywnie uczestniczy w ważnych rozmowach społecznych

Artykuł sponsorowany Tematy związane ze zdrowiem psychicznym młodych ludzi, rozwój międzynarodowej współpracy naukowej oraz nowe rozwiązania w obszarze rehabilitacji – to zagadnienia, które w ostatnich miesiącach stały się osią wydarzeń organizowanych i współtworzonych przez Wyższą Szkołę Kształcenia

Promocja

Program do faktur a tryb offline w KSeF – co dzieje się z dokumentem?

Artykuł sponsorowany Kiedy internet przestaje działać i Krajowy System e-Faktur (KSeF) jest niedostępny, wystawianie faktur staje się trudniejsze. W takich chwilach niezwykle przydatne okazują się tryby offline w programach do fakturowania, umożliwiające lokalne zapisywanie

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 12/2026

Od zera do zera

Wiele mówiąca okładka, pokazująca fragment walki. Kiedy zamknę oczy, widzę naprzeciw tych pokazanych podobnych im „mężów stanu”, ale z innej piaskownicy! Ścierają się żołnierze dwóch mafii w imię własnych ciemnych interesów. Co ma z tego Polska, co ma z tego naród, który przez 45 lat będzie mieć sznur dłużny na szyi? Nie popieram ani jednych, ani drugich żołnierzyków. Chciałbym zrozumieć sens tego zadłużenia. Rząd zaciągnie „w imieniu Narodu” kredyt. Część z tych pieniędzy pójdzie do fabryk zbrojeniowych na terenie Polski. Te fabryki zaczną produkować więcej sprzętu do zabijania, zaczną zarabiać. Gdzie pójdzie zysk: na spłatę zadłużenia, do budżetu czy na prywatne konta zarządu i akcjonariuszy? Ta gorączka wojenna zwana SAFE to trzeci strumień pieniędzy, który w amoku wojennym przeznaczamy na obronność, a dodatkowo łaskawi senatorzy w poprawkach zagwarantowali spłatę pożyczki spoza budżetu MON. Polska, Francja i Niemcy. Polska zaciąga kredyt na prawie 44 mld euro, Francja na 12 mld euro, Niemcy – zero. Wydatki na obronność, dane za 2025 r.: Polska – 4,48% PKB, Francja – 2,05%, Niemcy – 2%; Stany Zjednoczone, które próbują wymuszać na innych 5% PKB, aby te pieniądze wydawać na amerykański sprzęt – na wojsko przekazują 3,22% PKB! Lobbyści ze zbrojeniówki nieźle namieszali ludziom w głowach.
Józef Brzozowski

 

Prawda ich dogoni   

Jedyny tygodnik, który widzi bezsens tej wojny. I pisze, co innym mediom, także politykom (wszystkich opcji) nie przejdzie przez gardło.
Józef Nowak

 

Ołowiana prawda

Serial wpisuje się w standardową propagandę pogardy dla klasy robotniczej. Oczywiście klasa robotnicza musiała zostać przedstawiona jako motłoch nieuznający nauki i medycyny, rzucający kamieniami w lekarkę i przeklinający, a nie jako emancypacja społeczna. I tak już od lat 80. „inteligencja” obrzydza klasę robotniczą jako „roboli”, którzy nie dążyli do nowoczesności i hamowali rozwój w ostatniej dekadzie PRL. O latach 90. i późniejszych lepiej nie wspominać. I tak do dzisiaj. Poza tym same schematy i kalki. Musiał być np. Urząd Bezpieczeństwa, który prześladował i porwał lekarkę. Musiał być cyniczny i tępy działacz partyjny itd.
Artur Kozłowski

 

Przesiedleńcy czy wypędzeni?

We wspomnieniach Mariana Orzechowskiego znalazła wyraz jego przymilność zarówno wobec gościa, Hansa-Dietricha Genschera, jak i niemieckich przesiedleńców. Minister Orzechowski współczuje tym, którzy utracili Heimat „na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej i nad Bałtykiem”. Orzechowski wzruszał się tym, że jego słowa „dla prasy w RFN były swoistą sensacją”. Przyznał jednak, że zostały wykorzystane do niemieckich celów propagandowych. „Nawiasem mówiąc, prasa zachodnioniemiecka przytoczyła jedynie fragment mojej wypowiedzi, pomijając to wszystko, co dotyczyło polityki i uczuć”. Ta manipulacja była do przewidzenia. Okazana przez Orzechowskiego naiwność potwierdza ocenę Jerzego Urbana zawartą w jego „Alfabecie”: Marian Orzechowski – błąd kadrowy Wojciecha Jaruzelskiego.

Skłonność do chybionej przymilności wykazywał Orzechowski również w sprawach wewnętrznych. „Trybuna” zamieściła jego stwierdzenie: „Wałęsa powinien zostać prezydentem, ponieważ jest robotnikiem”. Jak wspominał Kazimierz Barcikowski („U szczytów władzy”, Warszawa 1998, s. 495), „roli rozbijaczy na zjeździe podjęli się Marian Orzechowski i Tadeusz Fiszbach z grupą swoich zwolenników… Moi rozmówcy zawierzyli Wałęsie, że będą jego lewą nogą, zapominając, że noga nie kończy się głową. Wkrótce się o tym przekonali i dziś nawet ślad nie pozostał po tworze powołanym do życia na zamówienie Wałęsy”. Nic dodać, nic ująć.
Andrzej Wilk

 

Reżyser po końcu historii

Film stał się towarem, a co gorsza, wszyscy byli tym zachwyceni, cielęcina idąca na rzeź była przekonana, że Wajda będzie ważniejszy od komedii romantycznych. Szydzono ze szkół chodzących na ważne filmy. Nasza głupota, przyznaję się bez bicia, była oszałamiająca i czyniła nas bezbronnymi. Oglądaliśmy beznadziejne kasety wideo z kinem akcji klasy C i uważaliśmy, że to jest właśnie wolność.
Dariusz Łukasiewicz

 

Amerykańskie zbrodnie wyzwoleńcze 

Szokuje mnie, że gdy chodzi o tego typu przestępstwa wojenne, u nas sprowadza się problem do prostackiego klekotu o azjatyckiej dziczy, która przewaliła się przez nasz kraj. Nie dosyć, że jest to podyktowane nienawiścią do konkretnego narodu, to brakuje nawet tej oczywistej refleksji, że teksty o azjatyckiej, tudzież wschodniej dziczy czytają u nas w ambasadach i konsulatach przedstawiciele Japonii, Korei Południowej, Chin itd.

Co czują potomkowie ofiar Amerykanów w Japonii? Że wszystko, co ich spotkało, zwyczajnie im się należało? Co czują potomkowie ofiar europejskiego kolonializmu w innych azjatyckich państwach? Że są dzikusami, a przedstawiciele państw tzw. Zachodu półbogami? Tu, nad Wisłą, jest to zupełnie nieistotne. Boję się dociekać, co jeszcze u nas jest bardzo istotne, a co zwyczajnie nieważne…

Tym bardziej doceniam artykuł w „Przeglądzie”, ponieważ daje on nadzieję, że nie wszyscy u nas powariowali. Że istotne są ofiary, istotne są fatalne w działaniu mechanizmy ograniczające przemoc, a w dalszej kolejności, kto był sprawcą przemocy. To oczywiście też jest istotne. Tym bardziej, im bardziej przemilczane. Odczłowieczanie dawnego lub obecnego wroga prowadzi nas na manowce. Nie stajemy się dzięki temu lepsi. Wręcz przeciwnie.
Michał Błaszczak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Łaskawość sądów biskupich

Kościół katolicki nie uznaje rozwodów. Po ślubie kościelnym ma być dosłownie, „że cię nie opuszczę aż do śmierci”. Ma być. Ale coraz więcej małżeństw kościelnych jest wymazywanych z rejestru gumką myszką. Do sądów kościelnych trafia rocznie ok. 5 tys. wniosków o stwierdzenie nieważności małżeństwa. W 2020 r. wydano 2813 decyzji pozytywnych. Najwięcej zadowolonych z tej łaskawości było w Sądzie Metropolitalnym w Przemyślu (ok. 94%), Sądzie Biskupim Diecezji Sosnowieckiej (ok. 92%) i Sądzie Biskupim Diecezji Ełckiej (ok. 91%). Są już tacy, którzy chcą unieważnienia także tego drugiego małżeństwa kościelnego. I nie są bez szans.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Apel Izby Wydawców Prasy

Izba, do której należy także „Przegląd”, nieustannie o coś prosi Martę Cienkowską, ministrę kultury. Ta w obietnicach jest prawdziwą królową. Gorzej z realizacją. Od 1 stycznia miała być nowelizacja rozporządzenia poprawiającego finansowanie kultury bez obciążania budżetu państwa. Chodzi o tzw. czyste nośniki i wprowadzenie do wykazu urządzeń objętych opłatą: komputerów, smartfonów, telewizorów i tabletów. Cienkowska nie zdążyła z podpisem. Zarobiona jest. A precyzyjniej – nieobecna w ministerstwie, bo kocha podróże, zwłaszcza zagraniczne. 27 wyjazdów, m.in. do Australii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Japonii, Uzbekistanu i na Maltę. Lista jest zresztą niepełna.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Standardy Opolskiej

Taki numer mógł wykręcić tylko on. Tomasz Sygut, dyrektor TVP w nieustającej likwidacji. Nominat PO, ręcznie zarządzający TVP Info. Robi to, na co mu pozwalają polityczni patroni. Ciekawe, który kazał wysłać do Sejmu Karolinę Opolską. Autorka książki „Teoria spisku, czyli prawdziwa historia świata” zamieściła w niej przypisy o pozycjach, które w ogóle nie istnieją. W ten sposób skandalistka Opolska w listopadzie i grudniu ub.r. stała się antybohaterką mediów. Ale nie w TVP Info.

Dzięki Sygutowi była cały czas na wizji. Prawdziwy wzór zaufania publicznego. W TVP Info odpytywała polityków z rzetelności i wiarygodności. Zasłużyła więc na nowy program – „Sejm Opolskiej”. Bardzo tam pasuje do Goska, Mateckiego, Ozdoby i Kowalskiego.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.